Polski operator sieci elektroenergetycznej PSE po raz drugi w ciągu trzech dni i trzeci tego lata powołał się na środki nadzwyczajne, aby zapewnić dostawy w obliczu trwającej fali upałów. Do tego lata uczyniła to tylko dwa razy w ciągu ośmiu lat od wprowadzenia takich uprawnień.
Jednak po spotkaniu z PSE i innymi urzędnikami państwowymi ds. energetyki premier Donald Tusk zapewnił Polaków, że pomimo „bardzo trudnego okresu” „sytuacja jest pod kontrolą”, a dostawy energii są bezpieczne, m.in. dzięki rozwojowi OZE w ostatnich latach.
❗️PSE ponownie ogłaszają okresy przywołania na rynku mocy❗️
To już 3. raz w tym roku, kiedy operator sięgnie po to narzędzie.
W historii zdarza się tylko 5 razy, w 3 przypadkach tegorocznych, co stanowi wartość wartości roku 2026 dla energetyki. pic.twitter.com/DbCPnpyae4
— Jakub Wiech (@jakubwiech) 6 sierpnia 2026
PSE wezwało zakontraktowanych wytwórców energii elektrycznej do zwiększenia produkcji, a dużych odbiorców do ograniczenia zużycia, aby pomóc w zbilansowaniu sieci w czwartek między 17:00 a 22:00, ponieważ w tym tygodniu temperatury w wielu częściach kraju osiągnęły poziom 40°C (104°F).
Te same środki wprowadzono we wtorek, gdy fala upałów spowodowała wzrost zużycia energii elektrycznej, częściowo z powodu zwiększonego wykorzystania klimatyzacji i chłodnictwa.
Uczestnicy polskiego rynku mocy otrzymują wynagrodzenie za utrzymywanie mocy rezerwowych i realizację swoich obowiązków na wezwanie operatora. Zdaniem PSE mechanizm ten jest „środkiem zaradczym”, stosowanym w przypadku, gdy dostępne operatorowi moce wytwórcze znacznie spadną poniżej wymaganego poziomu bezpieczeństwa.
Wcześniej na środki powołano się w czerwcu tego roku podczas kolejnej fali upałów, w wyniku której w Polsce odnotowano najwyższą w historii temperaturę wynoszącą 40,5°C. Ale wcześniej, od czasu ich wprowadzenia w 2018 r., użyto ich tylko dwa razy.
Temperatury w Polsce osiągnęły najwyższy poziom w historii – dziś po południu zanotowano 40,3°C (104,5°F), podczas gdy fala upałów, która w tym tygodniu nawiedziła Europę, przesuwa się na wschód https://t.co/eRhRxiuCGq
Polski instytut pogodowy IMGW wydał w czwartek ostrzeżenia przed upałami dla 13 z 16 prowincji kraju. Prognozowana temperatura w ciągu dnia będzie wynosić od 33 do 38 stopni Celsjusza.
Wysokie temperatury i długotrwała susza spowodowały również, że poziom wody w wielu rzekach spadł do niezwykle niskiego poziomu, przy czym Wisła, najdłuższa rzeka w Polsce, jest tylko 5 centymetrów powyżej historycznego minimum wynoszącego 4 centymetry, do jakiego spadła w Warszawie w zeszłym roku. W innych częściach rzeki osiągnięto rekordowo niskie poziomy, podaje Polsat News.
Jednym ze skutków były zakłócenia w dostawach chłodu dla polskiej energetyki. Państwowa firma energetyczna Enea ogłosiła w tym tygodniu ograniczenie pracy w dwóch swoich elektrowniach węglowych chłodzonych wodą z Wisły. Około 1,1 gigawata (GW) mocy (nieco ponad 1% całkowitej mocy w Polsce) przestało działać.
Premier Donald Tusk zwołał w środę posiedzenie rządowego zespołu kryzysowego, w którym uczestniczy wiceprezes PSE, aby omówić obecną falę upałów i jej potencjalny wpływ na sektor elektroenergetyczny.
Jednak potem zapewnił, że „sytuacja jest pod kontrolą” i że fakt, że Polska ma teraz „dużo energii z paneli słonecznych i turbin wiatrowych, sprawia, że nasz system jest stosunkowo bezpieczny”, podaje Polska Agencja Prasowa (PAP).
W ciągu ostatniej dekady polski sektor energii odnawialnej szybko się rozwinął. W ubiegłym roku zapewniła nieco ponad 29% energii kraju, przy czym wiatr na lądzie dostarczył 14% miksu energetycznego, a energia słoneczna 12%.
W 2025 r. odnawialne źródła energii wygenerowały 29,4% energii elektrycznej w Polsce, czyli prawie dokładnie tyle samo, co w 2024 r., kończąc okres silnego wzrostu trwający od 2021 r.
Dominującym źródłem pozostał węgiel (52,2%), choć jego udział spadł.
Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj nasz pełny raport: https://t.co/XjD9hfhabo pic.twitter.com/WklP7dYL78