Według nowego sondażu dwie trzecie Polaków popiera liberalizację prawa aborcyjnego

2026-10-26

Z nowego sondażu wynika, że ​​nieco ponad dwie trzecie Polaków popiera liberalizację prawa aborcyjnego w kraju, które należy do najsurowszych w Europie. Większość nie jest jednak zwolennikiem wprowadzenia aborcji na żądanie, do czego wzywali protestujący podczas zeszłotygodniowych demonstracji.

Do ustaleń doszło wkrótce po zatwierdzeniu przez parlament przepisów mających na celu ułatwienie dostępu do aborcji. Jednak środki te stoją w obliczu potencjalnego weta ze strony prawicowego, opozycyjnego prezydenta Karola Nawrockiego.

W 2020 roku Trybunał Konstytucyjny (TK) zakazał aborcji w przypadku stwierdzenia ciężkiej wady płodu. Oznacza to, że ciąża może być obecnie legalnie przerwana tylko w dwóch przypadkach: gdy jest następstwem przestępstwa (takiego jak gwałt lub kazirodztwo) lub gdy zagraża życiu lub zdrowiu matki.

W nowej ankiecie przeprowadzonej przez SW Research dla Rzeczpospolitawiodąca gazeta, łącznie 67,2% respondentów stwierdziło, że chce liberalizacji tego prawa. Jednak tylko 37,7% opowiedziało się za wprowadzeniem aborcji na żądanie do 12. tygodnia ciąży.

Tymczasem 29,5% opowiedziało się za łagodniejszą opcją powrotu do sytuacji sprzed wyroku TK z 2020 r. – często określanego w Polsce „kompromisem aborcyjnym” – w którym przerwanie ciąży było możliwe jedynie w trzech przypadkach.

Kolejne 16,2% opowiedziało się za utrzymaniem obecnego prawa aborcyjnego; 6,0% chciało jeszcze bardziej zaostrzyć przepisy (co wiązałoby się z usunięciem jednego lub obu istniejących obecnie uzasadnień aborcji); a 10,6% stwierdziło, że nie ma zdania.

Z sondażu wynika, że ​​poparcie dla liberalizacji aborcji było większe wśród kobiet (73,8%) niż mężczyzn (60,3%).

Najnowsze ustalenia są spójne z wcześniejszymi sondażami, które pokazują, że zdecydowana większość popiera liberalizację prawa aborcyjnego, ale nie ma większości opowiadającej się za aborcją na żądanie (choć niektóre indywidualne sondaże z trudem wykazały taką większość).

Sprawa wywołała w Polsce istotne spory polityczne, nie tylko pomiędzy prawicową opozycją a bardziej liberalną koalicją rządzącą, ale także wewnątrz samej koalicji.

Centrowa Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska i jeden z jej partnerów, Lewica (Lewica), opowiadają się za wprowadzeniem aborcji na żądanie. Jednak bardziej konserwatywne elementy rządu, zwłaszcza centroprawicowa Polska Partia Ludowa (PSL), wolą powrót do „kompromisu” sprzed 2020 roku.

Tymczasem znaczna część prawicowej opozycji opowiada się za utrzymaniem obecnego status quo. Część bardziej umiarkowanych elementów opozycji sugeruje jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłoby uchylenie wyroku TK i powrót do „kompromisu”.

W 2024 r. w związku ze sporami wewnątrz swojej koalicji Tusk oświadczył, że ze względu na różnice wewnątrz koalicji reforma aborcyjna w obecnej kadencji jest mało prawdopodobna.

Jednak w zeszłym tygodniu temat powrócił, gdy większość rządu w Sejmie, izbie niższej parlamentu, przyjęła projekt ustawy, która uchyli orzeczenie TK 2020 (ale nie wprowadzi aborcji na żądanie). Przyjęła także kolejną ustawę dekryminalizującą udzielanie kobietom pomocy w uzyskaniu nielegalnej aborcji.

Po przejściu obu ustaw przez Senat wyższej izby, który może proponować poprawki, ale nie je blokować, trafią one do prezydenta Nawrockiego, który będzie mógł je podpisać, zawetować lub przesłać do TK do oceny.

Biorąc pod uwagę, że Nawrocki jest powiązany z prawicową opozycją, deklaruje swój sprzeciw wobec aborcji i zawetował rekordową liczbę rządowych ustaw, powszechnie oczekuje się, że będzie starał się blokować wysiłki na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.