Większość rządu w parlamencie przyjęła dwie ustawy, które liberalizują surowe polskie przepisy aborcyjne. Można by odwrócić orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. wprowadzające niemal całkowity zakaz aborcji; druga zdekryminalizowałaby udzielanie pomocy kobietom w uzyskaniu nielegalnej aborcji.
Prawdopodobne wydaje się jednak, że oba rozwiązania zostaną zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego, sprzymierzonego z prawicową opozycją. Szef jego sztabu powtórzył we wtorek, że Nawrocki „popiera ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci”.
Musimy! Sejm dwa projekty: dekryminalizujący pomocnictwo w aborcji i przywracający aborcyjny projekt.
Do niezbędnego minimum i pierwszy krok.
Jesteśmy winni kobietom. pic.twitter.com/1yLyfuFCQC— Aleksandra LEO (@AleksandraLeo) 20 października 2026
Kiedy w grudniu 2023 r. koalicja rządząca premiera Donalda Tuska, składająca się z lewicy i centroprawicy, przejęła władzę od narodowo-konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości (PiS), zobowiązała się do złagodzenia prawa aborcyjnego.
Od tego czasu jednak jej się to nie udało, głównie ze względu na spory między bardziej konserwatywnymi i liberalnymi elementami w koalicji. Ale teraz, na rok przed wyborami parlamentarnymi, to się zmieniło, gdy potężniejsza izba niższa izby parlamentu przeforsowała we wtorek dwie ustawy aborcyjne.
Można by ponownie zezwolić na aborcję w przypadku stwierdzenia ciężkiej wady płodu. Oznaczałoby to uchylenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) z 2020 r. zakazującego aborcji, który TK uznał za sprzeczny z różnymi zasadami konstytucyjnymi, w tym z prawem do życia.
Wyrok ten, który wszedł w życie w styczniu 2021 r., oznacza, że aborcja jest obecnie dozwolona jedynie w dwóch przypadkach: gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa (takiego jak gwałt czy kazirodztwo) lub gdy zagraża życiu lub zdrowiu matki. W Europie jedynie Malta ma bardziej rygorystyczne prawo aborcyjne.
Orzeczenie zapadło, gdy w TK zasiedli sędziowie wybrani przez PiS – w tym trzech powołanych niezgodnie z prawem – i uznano, że znajdują się one pod kontrolą ówczesnej partii rządzącej. Wywołało to największe protesty, jakie Polska była świadkiem od czasów komunizmu.
We wtorkowym głosowaniu w Sejmie za nowym projektem ustawy opowiedziało się 233 posłów, przy 203 przeciw. Poparcia udzieliły partie koalicji Tuska, a także niewielka lewicowa Razem (Razem).
Centrowa Koalicja Obywatelska (KO) Tuska i jeden z jej partnerów koalicyjnych Lewica (Lewica) już wcześniej wyrażały poparcie dla jeszcze większej liberalizacji prawa, umożliwiającej aborcję na żądanie do 12. tygodnia ciąży. Jednak wszyscy parlamentarzyści głosowali za przedstawioną opcją kompromisową.
Tymczasem pięciu posłów centroprawicowego Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), najbardziej konserwatywnego elementu koalicji, przyłączyło się do prawicowej i skrajnie prawicowej opozycji w głosowaniu przeciwko ustawie.
Jak parlamentarzyści z każdego klubu parlamentarnego głosowali nad projektem ustawy zezwalającej na aborcję w przypadku zdiagnozowania poważnej wady płodu (za = dla, przeciw = przeciwko, wymyśliło się = wstrzymało się od głosu, nie głosowało = nie głosowałem)
W odrębnym głosowaniu Sejm przyjął także projekt ustawy dekryminalizującej czynność pomagania kobiecie w dokonaniu nielegalnej aborcji. Obecnie jest to przestępstwo zagrożone karą do trzech lat więzienia.
Poprzednia próba uchwalenia takiej ustawy została udaremniona w 2024 r., gdy większość parlamentarzystów PSL przyłączyła się do opozycji, aby ją zablokować. To skłoniło Tuska do oświadczenia, że reforma aborcyjna w obecnej kadencji nie będzie możliwa.
Jednak we wtorek 217 posłów głosowało za, 213 przeciw, co oznacza, że ustawa została przyjęta. W głosowaniu nie wzięło udziału 27 posłów, w tym 10 z PiS, w tym lider partii Jarosław Kaczyński. Gdyby wzięli udział, projekt ustawy prawdopodobnie zostałby odrzucony.
Za przyjęciem ustawy głosowali wszyscy posłowie z KO, Lewicy i Razem, podobnie jak prawie wszyscy z centrowej Polski 2050. Jednak do opozycji głosowało przeciw niej 14 posłów PSL, w tym lider PSL, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jak parlamentarzyści z poszczególnych klubów parlamentarnych głosowali nad ustawą dekryminalizującą pomoc w aborcji (za = dla, przeciw = przeciwko, wymyśliło się = wstrzymało się od głosu, nie głosowało = nie głosowałem)
Obydwa przyjęte przez Sejm projekty ustaw trafiają teraz do Senatu izby wyższej, który może zgłaszać poprawki, ale nie może blokować uchwalania ustaw. Koalicja Tuska ma w Senacie jeszcze większą większość niż w Sejmie.
Po zatwierdzeniu przez parlament ostatecznych wersji ustaw trafiają one do prezydenta, który może je podpisać, zawetować lub zwrócić się do TK o ocenę ich zgodności z konstytucją.
Biorąc pod uwagę, że Nawrocki jest powiązany z prawicową opozycją, zawetował rekordową liczbę rządowych ustaw i zadeklarował swój sprzeciw wobec aborcji, wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że podpisze którykolwiek z nich.
Prezydent Nawrocki dołączył do tysięcy ludzi Narodowego Marszu Życia, największej corocznej imprezy antyaborcyjnej w Polsce, która odbywa się pod patronatem Kościoła katolickiego https://t.co/8BQEVUoMZn
W rozmowie z Polsatem we wtorek wieczorem, po głosowaniu w Sejmie, szef sztabu prezydenta Zbigniew Bogucki powiedział, że Nawrocki poczeka, aż ustawa dotrze do niego, jak będzie wyglądać.
Bogucki zauważył jednak, że „w czasie swojej kampanii prezydent oświadczył, że popiera ochronę życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Bogucki zwrócił także uwagę na fakt, że TK jeszcze przed objęciem władzy przez PiS „bardzo jasno” wypowiadał się w sprawie „ochrony życia”.
Zasugerował także, że aborcja nagle powróciła do tematu, bo Tusk chce „przemyśleć kwestie ideologiczne, aby zatuszować swoją niekompetencję w sprawach, którymi właściwie powinien się zająć”.
.@BoguckiZbigniew o prezydenta ws. śmierć ⬇️
🗨️ Pan prezydent w tej kampanii mówił, że jest za ochroną życia od poczęcia do krytycznej śmierci@GoscWydarzen 🎙️ @mtejchmanhttps://t.co/ZJ4gKAPywM
— PolsatNews.pl (@PolsatNewsPL) 20 października 2026 r
Kolejną komplikacją jest fakt, że TK znajduje się obecnie w kryzysie. Rząd nie uznaje żadnego ze swoich orzeczeń (w tym wyroku w sprawie aborcji na rok 2020) ze względu na utrzymującą się obecność sędziów powołanych bezprawnie za PiS.
Tymczasem Nawrocki i prezes Trybunału Bogdan Święczkowski odmówili przyjęcia pięciu nowych sędziów TK powołanych w tym roku przez Sejm.
Badania opinii publicznej konsekwentnie pokazują, że większość Polaków jest za liberalizacją prawa aborcyjnego.