Czołowi przedstawiciele polskiej koalicji rządzącej ostro zareagowali na Sekretarza Obrony USA Pete’a Hegsetha w związku z jego ostatnimi uwagami bagatelizującymi wkład sojuszników Ameryki w wojnę w Afganistanie.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nazwał te komentarze „skandalicznymi”, a premier Donald Tusk odczytał wiadomość przesłaną mu przez polskiego sanitariusza wojskowego, który stwierdził śmierć ostatniego z 44 polskich żołnierzy poległych w Afganistanie.
💬 Premier @donaldtusk ⤵️
grozić, aby te słowa dotarły do naszych sojuszników, aby już nigdy więcej nikt nie został zignorowany przez naszych żołnierzy. pic.twitter.com/gGJkh4Gnft
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) 20 października 2026
Kontrowersje wynikły po przemówieniu sekretarza obrony USA wygłoszonym w sobotę w Tennessee dla amerykańskich kadetów wojskowych. Hegseth nawiązał do czasu, kiedy służył jako oficer armii amerykańskiej w Afganistanie, i przypomniał, że kwatera główna Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) miała flagi ponad pięćdziesięciu krajów.
„Z wyjątkiem” – powiedział Hegseth – „było może pięć (krajów), które wniosły swój wkład. W rzeczywistości było bliżej jednego lub dwóch, które pod koniec faktycznie brały udział w operacjach kinetycznych. W rzeczywistości naszywka „ISAF” – żartowaliśmy, że oznaczała „Widziałem walczących Amerykanów”.
Komentarze spotkały się z szybką krytyką ze strony polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który w mediach społecznościowych skierował wiadomość do Hegsetha, mówiąc: „Powiedz to rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli broniąc trudnej prowincji Ghazni”.
Powiedz to, panie @SecWar, rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli broniąc trudnej prowincji Ghazni. https://t.co/vm4TM0sMJO
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) 18 października 2026
We wtorek te uwagi spotkały się z jeszcze mocniejszą krytyką ze strony Czarzastego, który jest marszałkiem Sejmu, potężniejszej izby niższej parlamentu, a jednocześnie liderem Lewicy (Lewicy), jednego z ugrupowań tworzących koalicję rządzącą w Polsce.
Na konferencji prasowej Czarzasty stwierdził, że „skandaliczne” komentarze Hegsetha są „szkodliwe dla rodzin polskich żołnierzy i polskiej dumy narodowej”.
Skrytykował także prezydenta Karola Nawrockiego – przeciwnika rządu i konserwatywnego sojusznika Donalda Trumpa – za to, że nie potępił wypowiedzi Hegsetha.
„Obrażaniem polskich żołnierzy” jest to, że pełniący funkcję naczelnego wodza Nawrocki „nie potrafi stanąć w obronie ich godności i godności tych, którzy polegli” – stwierdził Czarzasty.
To skandaliczne, że prezydent Polski boi się potępić polityków za brak szacunku do polskich żołnierzy, którzy zginęli w Afganistanie. pic.twitter.com/uyv54yDvrI
— Włodzimierz Czarzasty 📚📖 (@wlodekczarzasty) 20 października 2026
We wtorek wieczorem Tusk odczytał swojemu gabinetowi SMS, który otrzymał od byłego lekarza wojskowego, którego nie wymienił.
„Proszę, wstawiajcie się za żołnierzami” – napisał medyk. „Podczas mojej podróży do Afganistanu potwierdziliśmy śmierć ostatniego polskiego żołnierza, sierżanta plutonu, którego żona była wówczas w Polsce w ciąży”.
„Dostałem od Amerykanów medal za pomoc, za leczenie Amerykanów. Nie musiałem tego robić. Leczyliśmy ich własnymi, polskimi lekami” – dodali.
Następnie Tusk dodał własne uwagi, stwierdzając: „Chciałbym, aby te słowa dotarły do naszych sojuszników. Aby już nikt nie bagatelizował wysiłków naszych żołnierzy. Gdziekolwiek nasi sojusznicy, w tym nasz najbliższy sojusznik, Amerykanie, potrzebowali naszego udziału, polscy żołnierze stawali z nimi ramię w ramię”.
Tusk nawiązał także do milczenia Nawrockiego w tej sprawie. „Szczerze mówiąc, też liczyłem, że prezydent wypowie się w tej sprawie. Ale wygląda na to, że się przeliczyłem”.
Tusk jest pierwszym europejskim szefem rządu, który bezpośrednio skrytykował uwagi Hegsetha, choć rzecznik brytyjskiego premiera Andy’ego Burnhama rzeczywiście powiedział w poniedziałek, że „niewłaściwe jest zmniejszanie roli” brytyjskiego personelu, z którego 457 zginęło w Afganistanie.
Spośród 3621 ofiar śmiertelnych koalicji podczas wojny w Afganistanie około dwie trzecie stanowili Amerykanie (2461). Reszta pochodziła z 31 różnych krajów, przy czym 44 ofiary śmiertelne w Polsce to siódmy wynik wśród wszystkich krajów.
Wypowiedzi Hegsetha to nie pierwszy przypadek, gdy administracja Trumpa wywołała w Polsce gniew, bagatelizując rolę sojuszników w Afganistanie. W styczniu sam Trump zasugerował, że inne kraje „pozostały trochę z tyłu, trochę poza linią frontu”.
To skłoniło generała Romana Polko, który dowodził polską jednostką specjalną GROM w Iraku i Afganistanie, nazwał prezydenta USA „tchórzem, który nigdy nie był na linii frontu”.
Były dowódca polskich sił specjalnych w Iraku i Afganistanie potępił Donalda Trumpa za kwestionowanie wkładu sojuszników Ameryki
„To cynizm tchórza, który sam nie był na pierwszej linii frontu” – stwierdził generał @PolkoRoman https://t.co/kElkAO5qX4
Polski rząd ścierał się z USA także w innych kwestiach. W styczniu Tusk dołączył do innych europejskich przywódców, którzy wzywali do poszanowania suwerenności Grenlandii, po wezwaniach Trumpa do przejęcia wyspy pod kontrolę USA.
Miesiąc później Tusk oświadczył, że Polska nie będzie „wasalem” USA i zasugerował, że Nawrocki chce, aby Polska była zbyt służalcza wobec Waszyngtonu. W tym roku Czarzasty dwukrotnie starł się z ambasadorem USA w związku z jego krytycznymi uwagami pod adresem Trumpa.
Jednocześnie jednak polski rząd zabiegał o utrzymanie pozytywnych stosunków z Waszyngtonem, biorąc pod uwagę rolę Ameryki jako najważniejszego partnera Polski w zakresie bezpieczeństwa. W czerwcu Polska formalnie zwróciła się do USA o utworzenie na jej terytorium nowej stałej bazy wojskowej.
Sam Hegseth w zeszłym roku pochwalił Polskę, nazywając ją „wzorowym sojusznikiem”. Departament Stanu USA ogłosił w tym miesiącu także, że nawołuje do „jak najszybszego dopuszczenia Polski do G20”, wskazując na jej „rosnącą pozycję lidera na arenie międzynarodowej”.