autorstwa Daniela Tillesa
Jeśli Mateusz Morawiecki zerwie ostateczne więzi z PiS i utworzy nową partię, może to pomóc w zwiększeniu atrakcyjności opozycji, oferując wyborcom bardziej umiarkowaną, centroprawicową opcję.
Choć sznurki nie zostały jeszcze całkowicie przecięte, główna partia opozycyjna w Polsce, narodowokonserwatywna Prawo i Sprawiedliwość (PiS), dzieli się na dwie części.
Grupa 40 parlamentarzystów pod przewodnictwem byłego premiera (i wiceprzewodniczącego PiS) Mateusza Morawieckiego utworzyła teraz odrębny klub parlamentarny, po tym jak w zeszłym tygodniu odmówiła podpisania przysięgi lojalności i wystąpienia z utworzonego przez siebie stowarzyszenia – czego domagał się lider PiS Jarosław Kaczyński.
Były polski premier @MorawieckiM twierdzi, że 41 sprzymierzonych z nim prawodawców utworzy własny klub parlamentarny, pogłębiając rozłam w konserwatywnej partii opozycyjnej @pisorgpl.
Proponowana grupa stanie się trzecim co do wielkości blokiem w polskim Sejmiehttps://t.co/coOdpS7pia
To posunięcie oznacza, że klub Morawieckiego, czyli Rozwój Plus, jest obecnie trzecim co do wielkości w parlamencie, podczas gdy PiS, który liczy 147 posłów, utracił status największego.
Na razie większość zwolenników Morawieckiego oficjalnie pozostaje członkami partii PiS, a sytuacja może się zmienić dopiero, jeśli zrezygnują lub zostaną wyrzuceni w wyniku postępowania dyscyplinarnego, które może potrwać tygodnie.
Jeśli jednak którakolwiek ze stron lub obie strony nie pójdą na większe ustępstwa, kwestią czasu wydaje się, zanim Development Plus stanie się odrębną partią.
Wiele międzynarodowych doniesień sugeruje, że wydarzenia te zaszkodzą polskiej prawicowej opozycji i zwiększą szanse na reelekcję bardziej liberalnej koalicji premiera Donalda Tuska w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Tak naprawdę rozłam PiS mógłby pomóc opozycji w zdobyciu większości.
W ciągu ostatniego roku PiS znajdował się w coraz trudniejszej sytuacji. Jej poparcie w sondażach spadło poniżej 25%, najniższego poziomu od 14 lat. Tymczasem łączne poparcie dla dwóch skrajnie prawicowych ugrupowań opozycyjnych – Konfederacji (Konfederacji) i Konfederacji Korony Polskiej (KKP) – wzrosło do ponad 20%, zagrażając wieloletniej dominacji PiS na prawicy.
W odpowiedzi Kaczyński popchnął swoją partię w bardziej prawicowym kierunku, wybierając w marcu na kandydata PiS na premiera twardogłowego Przemysława Czarneka.
Oznaczało to, że PiS zamierza w wielu kwestiach konkurować łeb w łeb ze skrajną prawicą, zajmując ostrzejsze stanowisko w sprawie Ukrainy, UE, migracji i polityki klimatycznej. W wielu przypadkach oznaczało to wyparcie się dziedzictwa rządu PiS pod wodzą Morawieckiego w latach 2017–2023.
Oznaczało to także, że partia oddala się od centrum, co szczególnie zaniepokoiło Morawieckiego, reprezentującego bardziej umiarkowaną, technokratyczną stronę PiS (obok własnych słabnących wpływów).
Obejmując władzę, PiS rozpoczął rewolucję w transformacji energetycznej Polski. Teraz jednak w opozycji wyparła się tych osiągnięć i wróciła do nacisku na węgiel.
To może być stracona szansa na odzyskanie centrowych wyborców – pisze @OrzelBartlomiej https://t.co/8cGvubn7N2
Jeśli Morawiecki miałby teraz, zgodnie z oczekiwaniami, założyć własną partię centroprawicową, nastawioną na rozwój gospodarczy, spodobałoby się to umiarkowanym konserwatystom, którzy są przeciwni rządowi Tuska, ale zniechęceni skrajną prawicą i twardym zwrotem PiS.
Nieuchronnie część wsparcia dla Rozwoju Plus odbędzie się kosztem PiS – ale nie całość i być może nawet nie większość. Przykład czegoś podobnego można dostrzec gdzie indziej wśród opozycji.
Do ubiegłego roku KKP była częścią Konfederacji. Jej przywódca Grzegorz Braun został jednak wydalony po ogłoszeniu kandydowania na prezydenta przeciwko oficjalnemu kandydatowi Konfederacji, Sławomirowi Mentzenowi. W czerwcu 2025 r. KKP utworzyła własny klub parlamentarny.
Od tego czasu poparcie dla Konfederacji utrzymuje się na stabilnym poziomie około 13-14%, podczas gdy KKP w sondażach wzrosło do ponad 9%. Zatem poprzez podział obie grupy faktycznie zwiększyły liczebność swojego potencjalnego elektoratu, a KKP skutecznie odwołał się do jeszcze bardziej radykalnej niż Konfederacja puli wyborców.
Średnie miesięczne sondaże dla głównych ugrupowań politycznych w Polsce, w tym kilka pierwszych sondaży, w których pojawia się potencjalna partia Morawieckiego (oznaczona jako „R+”), źródło: eWybory.eu
Niewykluczone, że Morawiecki zrobiłby to samo w odwrotnym kierunku – jego nowa partia pozyskałaby umiarkowanych konserwatystów, podczas gdy PiS w dalszym ciągu apeluje do swoich najwierniejszych zwolenników, a także konkuruje ze skrajną prawicą.
Z pewnością wydaje się, że jest to podatny grunt dla takiej partii. Regularne sondaże państwowej agencji badawczej CBOS pokazują, że odsetek Polaków negatywnie oceniających rząd Tuska wzrósł w tym miesiącu do najwyższego w sumie poziomu i wyniósł 48%, podczas gdy jedynie 29% ma opinię pozytywną.
Ostatni raz liczba pozytywnych głosów przeważała nad negatywnymi w lutym 2024 roku, drugim pełnym miesiącu sprawowania władzy przez obecną koalicję rządzącą.
Lipiec, który spowoduje skutki uboczne, które wystąpią we wszystkich przypadkach w kontekście aspektów.
📙Komunikat „Stosunek do rządu w lipcu” ▶️ https://t.co/Oksekkxx0a#rząd #tusk #gospodarka pic.twitter.com/fu8xT487Qb
— CBOS (@CBOS_Info) 17 lipca 2026 r
Wśród tych, którzy w 2023 roku głosowali na Tuska i jego sojuszników, największe niezadowolenie jest wśród umiarkowanych konserwatystów. Zarówno centrowy KO Tuska, jak i jeden z jego partnerów koalicyjnych, Lewica (Lewica), uzyskują w sondażach niewiele poniżej proporcji głosów, jaką otrzymali w tym roku (odpowiednio 30,7% i 8,6%).
Jednak najbardziej konserwatywna część koalicji, centroprawicowy sojusz Trzecia Droga (Trzecia Droga), spadła z 14,4% głosów w 2023 r. do zaledwie około 4-5% obecnie dla dwóch tworzących ją partii – Polska 2050 (Polska 2050) i PSL (które w zeszłym roku zdecydowały się rozejść).
Z sondażu IBRiS dla Polsat News z kwietnia br. wynika, że o ile 84% wyborców KO i 57,1% lewicy pozytywnie ocenia rząd Tuska, o tyle w przypadku wyborców Trzeciej Drogi odsetek ten spada do 42,5%, z czego większość (51,6%) ma opinię negatywną.
PSL i Polska 2050, czyli dwie partie tworzące sojusz Trzeciej Drogi, potwierdziły, że się rozchodzą i w następnych wyborach będą kandydować oddzielnie.
Pozostaną jednak częścią koalicji rządzącej @donaldtusk https://t.co/NduEJY25eE
Umiarkowane rozczarowanie konserwatystów rządem w połączeniu z odejściem PiS od centrum daje Morawieckiemu wyraźną szansę. A sama koalicja Tuska pokazała w 2023 roku korzyści dla opozycji, oferując szerszy wachlarz opcji.
Chociaż niektórzy – szczególnie w KO – nalegali, aby w tegorocznych wyborach partie centrowe i lewicowe stanęły wspólnie na jednej liście, zamiast tego prowadziły kampanię jako trzy główne bloki. Dało to wyborcom sprzeciwiającym się rządowi PiS realny wybór i zapewne wpłynęło na rekordową frekwencję, która pomogła w dojściu do władzy koalicji Tuska.
Podobnie możliwe jest teraz, że czteroramienna opozycja, począwszy od centroprawicowego Morawieckiego, przez PiS i Konfederację, aż po Brauna na radykalnej prawicy, mogłaby wspólnie zdobyć większość parlamentarną.
Sondaże wskazują obecnie, że te cztery grupy mają łączne poparcie na poziomie około 50% (choć sondaże dotyczące poparcia dla potencjalnej partii Morawieckiego należy na razie traktować z ostrożnością).
Jestem dumny z tego, co opracowałem dla Polski. Wiem jedno – nasza misja trwa💪🇵🇱#RozwojPlus pic.twitter.com/xOnxKDoroS
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) 31 lipca 2026 r
Jednak nawet jeśli zdobędą większość, nie jest pewne, co by się wtedy stało.
W 2023 roku trzy bloki opozycyjne, choć odrębnie, były ze sobą wyraźnie zrównane i nastawione na odsunięcie PiS od władzy. Kiedy wspólnie zdobyli większość parlamentarną, było zupełnie jasne, że utworzą rząd koalicyjny.
Natomiast dzisiejsza opozycja jest głęboko podzielona. Konfederacja i KKP regularnie atakują PiS. Nie jest wcale jasne, czy Konfederacja byłaby skłonna utworzyć rząd koalicyjny z PiS, Kaczyński natomiast jednoznacznie wykluczył współpracę z prorosyjskim, antyamerykańskim Braunem.
Tymczasem rozłam Morawieckiego nastąpił po miesiącach zaciekłych konfliktów wewnętrznych w PiS, które często toczyły się publicznie. Sposób, w jaki on i jego sojusznicy odchodzą obecnie z partii, oznacza, że stosunki z PiS prawdopodobnie pozostaną trudne.
Nowo mianowany kandydat na premiera narodowo-konserwatywnej partii PiS zwrócił się do skrajnie prawicowej Konfederacji.
Ale wykluczył też Grzegorza Brauna, jeszcze bardziej radykalną postać skrajnie prawicową, zasiadającą w rządzie kierowanym przez PiS https://t.co/i3zOZJWdUN
Opozycji byłoby zatem trudno utworzyć rząd, nawet gdyby udało jej się zdobyć większość. W tej sytuacji rola Prezydenta Karola Nawrockiego może być kluczowa.
Choć wybrany w zeszłym roku przy wsparciu PiS, był technicznie niezależny i utrzymywał dobre stosunki z Konfederacją, a nawet w pewnym stopniu z Braunem (który po eliminacji w pierwszej turze poparł Nawrockiego).
Kiedy Morawiecki ogłosił w tym tygodniu „dziesięć filarów” programu Rozwój Plus, dał jasno do zrozumienia, że jest lojalny wobec Nawrockiego: drugim z tych filarów jest „szacunek dla prezydenta”.
Nie ma silnej Polski bez wielkiej ambicji. Nie ma wielkich ambicji bez ludzi, którzy je zdefiniują i będą gotowi wziąć na siebie odpowiedzialność za ich realizację.
Bezpieczeństwo. Rozwój. Suwerenność. Ambicja. Tożsamość. Patriotyzm. To nie hasła wyborcze, ale podstawowe państwa, które… pic.twitter.com/G0YBbfhLye
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) 28 lipca 2026
Wielu prawicowców ma nadzieję, że w przyszłym roku Nawrocki odegrają jakąś rolę, pomagając opozycji w zaprezentowaniu bardziej zjednoczonego frontu podczas kampanii wyborczej.
To także prezydent decyduje, kto będzie miał szansę na próbę utworzenia rządu po wyborach. Rola ta nabrałaby szczególnego znaczenia, gdyby – co jest bardzo możliwe – KO Tuska wyłoniła się jako największa pojedyncza partia, ale opozycja wspólnie mogłaby stworzyć większość parlamentarną.
Biorąc pod uwagę, że do wyborów pozostało ponad 14 miesięcy, a Morawiecki nie oddzielił się jeszcze oficjalnie od PiS, jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na pewne prognozy.
Choć jednak prawdopodobne odejście Morawieckiego jest niewątpliwie osobistym ciosem dla Kaczyńskiego i oznaką słabnących wpływów 77-latka nie tylko na polską prawicę, ale nawet na jego własną partię, może z drugiej strony dać impuls całej opozycji.