Władze polskie potwierdziły, że obiektem, który naruszył polską przestrzeń powietrzną i rozbił się we wschodniej Polsce, był rosyjski pocisk manewrujący Kh-101 niosący znaczny ładunek wybuchowy.
Pocisk wleciał do Polski w okresie intensywnych nocnych ataków Rosji na Ukrainę, przeleciał około 100 km nad terytorium Polski, po czym w czwartek rano eksplodował na polu na Lubelszczyźnie.
Nie miejmy żadnych złudzeń. Tego typu albo tego typu zagrożenia będą się zdarzać – powiedział wiceminister obrony Cezary Tomczyk w @faktypofaktach, komentując eksplozję rakiety na Lubelszczyźnie.https://t.co/IKxuGNwe05
— tvn24 (@tvn24) 30 lipca 2026 r
„Możemy z całą pewnością potwierdzić, że był to rosyjski pocisk Kh-101, pocisk manewrujący mogący przenosić nawet głowice nuklearne, który eksplodował w wyniku uderzenia” – powiedział w czwartek wieczorem w TVN24 wiceminister obrony Cezary Tomczyk..
Obiekt był „potencjalnie bardzo niebezpiecznym pociskiem” – dodał Tomczyk. Zapytany, czy incydent mógł być celowym posunięciem Moskwy, stwierdził, że nie można wykluczyć żadnej takiej możliwości.
„Nie wiemy, a jeśli się dowiemy, to głównie dzięki wywiadowi. Jestem pewien, że najbliższe tygodnie przyniosą nam więcej odpowiedzi” – powiedział wiceminister.
Tomczyk powiedział, że Polska blisko współpracuje z Ukrainą, dodając, że 20 z około 70 rakiet wystrzelonych przez Rosję w nocy od środy do czwartku w pewnym momencie zmierzało w stronę Polski.
„Warto również zauważyć, że zdecydowana większość tych rakiet została zestrzelona przez Ukrainę nad terytorium Ukrainy, co wyraźnie poniosło cały ciężar ataku” – powiedział.
Dodał, że ukraiński pilot namierzył rakietę, która później spadła na terytorium Polski, ale nie był w stanie jej przechwycić. „Zawrócił 20 sekund przed dotarciem do granicy” – powiedział Tomczyk, dodając, że pilot „nie mógł wlecieć w” polską przestrzeń powietrzną.
Obiekt rozbił się w nocy na polu 100 km od granicy Polski z Ukrainą po poważnym rosyjskim ataku.
Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że był to rosyjski pocisk manewrujący Kh-101, natomiast Polska zgłosiła „niezwykle trudną noc dla naszej obrony powietrznej” https://t.co/QIpRQfej5S
Prokuratorzy, którzy w czwartek zakończyli prace na miejscu, stwierdzili, że rakieta zawierała „znaczną ilość materiału wybuchowego”.
Badacze pobrali fragmenty i próbki gleby z miejsca uderzenia, gdzie eksplozja pozostawiła krater o szerokości około 10 metrów i głębokości 5 metrów.
„Krater został zasypany, a teren zwrócony właścicielowi. Wojska Obrony Terytorialnej przeczesały obszar o powierzchni około 3 km² i znalazły liczne szczątki rakietowe, w tym elementy napędu” – podała lubelska prokuratura.
Prokuratorzy właśnie wykonywali swoje czynności na miejscu zdarzenia. Lej został zasypany, teren będący właścicielem właściciela. WOT przeczesał teren o powierzchni ok 3 km2, w którym znajdują się szczątki rakiet w tym elementach użytkowych.
— Prokuratura Okręgowa w Lublinie (@Prok_Okreg_Lub) 30 lipca 2026
Do zdarzenia doszło w kontekście politycznego sporu w Polsce na temat jej zdolności do obrony powietrznej. Na początku tego miesiąca rząd potwierdził, że przekazał Ukrainie rakiety PAC-3 do systemów Patriot, co wywołało krytykę opozycji, że posunięcie to osłabiło polską obronę.
Po ostatnim incydencie premier Donald Tusk powiedział, że rząd rozważy udzielenie Ukrainie dalszej pomocy wojskowej, w tym, jeśli zajdzie taka potrzeba, dodatkowych systemów obrony powietrznej Patriot.
„Naszą intencją jest dopilnowanie, aby Ukraina nie przegrała tej wojny” – powiedział Tusk.
Polski rząd potwierdził, że w odpowiedzi na krytykę opozycji przekazał Ukrainie rakiety Patriot
Opublikowała także listę wszystkich darowizn wojskowych na rzecz Ukrainy od 2022 roku, z której wynika, że dawny rząd PiS przekazał znacznie więcej sprzętu https://t.co/8BmDy5BjiB
Incydent wywołał także reakcję sojuszników z NATO i innych światowych przywódców.
Ambasador USA w Polsce Thomas Rose powiedział, że po incydencie Waszyngton był w ścisłym kontakcie z polskimi władzami i sojusznikami z NATO.
„Jakiekolwiek naruszenie terytorium sojusznika NATO to sprawa, którą traktujemy niezwykle poważnie” – napisała Rose w X. „Ściśle współpracujemy z polskimi władzami w trakcie dochodzenia i pozostajemy zaangażowani w obronę terytorium sojuszniczego oraz utrzymanie zbiorowego bezpieczeństwa NATO”.
Jesteśmy w stałym kontakcie z rządem Polski — w tym z @KosiniakKamysz @sikorskiradek @marcin_przydacz @CTomczyk i @POTUS @usambnato Mattem Whitakerem po dzisiejszym porannym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez wystrzelony przez Rosję pocisk, który wbił się w głąb Polski…
— Ambasador Tom Rose (@USAmbPoland) 30 lipca 2026 r
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte nazwał ten incydent „kolejnym lekkomyślnym czynem Rosji i niebezpieczną konsekwencją jej wojny z Ukrainą”. Powiedział, że NATO będzie w dalszym ciągu wzmacniać swoją gotowość do obrony przed wszelkimi zagrożeniami.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz potępił ataki na Ukrainę, stwierdzając, że towarzyszące im naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej świadczy o „rosyjskiej bezwzględności i gotowości do eskalacji”.
Johann Wadephul, minister spraw zagranicznych Niemiec, powiedział, że niedawne naruszenia polskiej i rumuńskiej przestrzeni powietrznej pokazały, że Rosja pozostaje „największym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa”. Potwierdził wsparcie Berlina dla Ukrainy, a także sojuszników Unii Europejskiej i NATO.
Wir verurteilen die hugen russischen Anggriffe auf die Ukraine scharf. Viele Zivilisten mussten wieder ihr Leben lassen. Und der Einschlag in Polen zeugt auch von russischer Rücksichtslosigkeit und Eskalationsbereitschaft. Wir stehen unverbrüchlich an der Seite unserer Partner.
— Bundeskanzler Friedrich Merz (@bundeskanzler) 30 lipca 2026 r