Polscy prokuratorzy identyfikują setki potencjalnych ofiar kłopotów platformy kryptograficznej

2026-04-21

Polscy prokuratorzy zidentyfikowali dotychczas kilkaset potencjalnych ofiar i potencjalne straty na co najmniej 350 mln zł (82,8 mln euro) w śledztwie dotyczącym kłopotliwej giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Ich ogłoszenie następuje po serii rewelacji na temat firmy, z których wielu użytkowników zgłosiło brak dostępu do funduszy. W zeszłym tygodniu cała rada nadzorcza Zondacrypto złożyła rezygnację, a jej dyrektor generalny potwierdził, że nie ma dostępu do dużego portfela kryptowalut założonego przez zaginionego założyciela firmy.

Sprawa rozegrała się również na gorącym tle politycznym, kiedy polski rząd oskarżył opozycję o powiązania z Zondacrypto i zasugerował, że z tego powodu zablokował wysiłki na rzecz wprowadzenia silniejszej regulacji rynku kryptowalut.

Zondacrypto, będąca jedną z największych giełd kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej, działa na licencji estońskiej, ale obsługuje głównie polską bazę klientów.

Zaczęło być przedmiotem analizy na początku tego miesiąca po doniesieniach o gwałtownym spadku widocznych rezerw bitcoinów i gwałtownym wzroście liczby wniosków o wypłatę od użytkowników.

Firma twierdzi, że pozostaje stabilna i wypłacalna, i kwestionuje negatywne relacje w mediach. Jednak obawy nasiliły się po ujawnieniu, że jedynie jego założyciel, Sylwester Suszek, który obecnie jest zaginiony, ma dostęp do portfela kryptowalut zawierającego 4500 bitcoinów (o wartości ponad 290 mln euro według obecnych kursów).

Suszek założył firmę w 2014 roku pod nazwą BitBay. W 2021 roku firma została sprzedana amerykańskiemu inwestorowi, a później zmieniła nazwę na Zondacrypto. Zarządzanie przeszło w ręce Przemysława Krala, pod którym firma rozszerzyła swoją obecność poprzez sponsoring, reklamę i partnerstwa w sporcie i mediach.

Kilka miesięcy po sprzedaży, w marcu 2022 roku, Suszek zniknął po spotkaniu biznesowym. Jego los pozostaje nieznany, a sprawa jest nadal badana przez polskie władze.

Według Krala Suszek nigdy nie przekazał nowemu zarządowi klucza do portfela o wartości 4500 bitcoinów, przez co po jego zniknięciu środki stały się praktycznie niedostępne.

Po ostatnich doniesieniach medialnych wszyscy członkowie rady nadzorczej BB Trade Estonia OÜ, firmy obsługującej Zondacrypto, złożyli w zeszłym tygodniu rezygnację.

Odchodzący członkowie zarządu – Veronika Togo, Guido Buehler i Georgi Džaniašvili – wskazali na obawy związane z potencjalnymi problemami związanymi z wycofywaniem się klientów i dostępnością aktywów.

Zauważyli także, że ich próby wyjaśnienia sytuacji ujawniły „istotne niespójności”, co doprowadziło ich do wniosku, że nie są już w stanie właściwie wykonywać swoich obowiązków nadzorczych.

Tymczasem w tym miesiącu prokuratorzy wszczęli postępowanie w sprawie rzekomych nieprawidłowości w Zondacrypto po doniesieniach medialnych i powiadomieniach od użytkowników, którzy twierdzą, że nie mogli uzyskać dostępu do swoich pieniędzy.

„Obecnie mówimy o kilkuset osobach, ale liczba ta stale rośnie” w miarę zgłaszania się kolejnych skarżących – powiedział Michał Binkiewicz, rzecznik prokuratury, cytowany przez telewizję TVN.

„Według naszej wiedzy skala możliwego oszustwa jest bardzo duża – zgłoszona w piątek kwota, ok. 350 mln zł, stale rośnie” – dodał.

Zondacrypto również znalazło się pod kontrolą polityczną, a wyżsi urzędnicy sugerują możliwe powiązania z nielegalnymi sieciami finansowymi.

Premier Donald Tusk podczas zeszłotygodniowego przemówienia w parlamencie stwierdził, że sukces finansowy spółki „zakorzeniony jest nie tylko w rosyjskich pieniądzach powiązanych z… jedną z najpotężniejszych rosyjskich grup mafijnych, ale także z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa” – podała TVN24.

Minister właściwy ds. służb bezpieczeństwa Tomasz Siemoniak stwierdził natomiast, że środki związane z własnością platformy przeznaczane są na finansowanie inicjatyw politycznych i publicznych w Polsce związanych z prawicową opozycją, m.in. na sponsorowanie konserwatywnej konferencji CPAC Polska.

Zarzucił ponadto, że darowizny zostały przekazane fundacjom i osobom związanym z postaciami opozycji, w tym Instytutowi Suwerennej Polski (Instytutowi Polskiemu Suwerennej) powiązanemu z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, który w zeszłym roku uciekł z zarzutów karnych w Polsce i uzyskał azyl na Węgrzech.

Instytut odrzucił zarzuty dotyczące niewłaściwego finansowania lub nieprawidłowości.

Spór przerodził się w szerszy spór polityczny po dwóch niedawnych weta wystosowanego przez opozycyjnego prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządowych ustaw mających na celu wprowadzenie bardziej rygorystycznej regulacji rynku kryptowalut.

„Kiedy prezydent zdecydował się rzucić drugie weto w sprawie tej samej ustawy, miał pełną wiedzę – tak jak ja – o przeszłości firmy (Zondacrypto), jej trudnościach finansowych i powiązaniach z polską polityką” – powiedział w piątek w parlamencie Tusk.

Jednak na początku tego miesiąca Sławomir Mentzen, jeden z przywódców skrajnie prawicowej opozycyjnej partii Konfederacja (Konfederacja), która również sprzeciwiała się rządowym ustawom, stwierdził, że ponieważ Zondacrypto jest zarejestrowane w Estonii, i tak nie znajduje się pod nadzorem polskich organów regulacyjnych.

Zauważył również, że rządowe ustawy weszły w życie dopiero w czerwcu 2026 r., co oznacza, że ​​nie zapobiegłyby żadnym nadużyciom ze strony Zondacrypto. Skrytykował rząd za to, że nie przedstawił wcześniej regulacji dotyczących kryptowalut.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.