Niemiecki parlament federalny, Bundestag, przeprowadził debatę na temat stosunków polsko-niemieckich, a politycy ze wszystkich partii z radością chwalili rosnące znaczenie Polski, a niektórzy nawet przedstawiali je jako „wzorzec” do naśladowania.
Dyskusja odbyła się z okazji 35. rocznicy podpisania w czerwcu 1991 roku Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, który stał się przełomowym momentem dla dwóch krajów o trudnej historii.
„Kiedy dzisiaj, 35 lat po podpisaniu traktatu, patrzymy na naszego dużego wschodniego sąsiada, widzimy coś imponującego… nowoczesny, dobrze zorganizowany, pewny siebie i silny kraj” – powiedział Knut Abraham z centroprawicowej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), partii kanclerza Niemiec Friedricha Merza.
„Dziś Niemcy i Polska są równorzędnymi partnerami w UE i NATO. Polska nie jest już młodszym partnerem. Pod wieloma względami stała się wręcz wzorem do naśladowania” – dodał Abraham, który jest koordynatorem niemieckiego rządu ds. współpracy z Polską.
To zdanie powtórzył, choć z innej perspektywy, Alexander Wolf ze skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która jest największą partią opozycyjną. Oznajmił także, że „Polska może być dla nas wzorem”, zwłaszcza jeśli chodzi o „obronę siebie (narodu)”.
Wolf zauważył, że Polska zbudowała „prawdopodobnie największą i najpotężniejszą armię ze wszystkich państw członkowskich UE” i „jest uważana przez Waszyngton za najbardziej wiarygodnego partnera” w Europie.
Tymczasem polska gospodarka kwitnie „nie tylko dzięki rozsądnej polityce gospodarczej i obronnej, ale także i przede wszystkim rozsądnej polityce migracyjnej”, jakiej „AfD domaga się także dla Niemiec”.
Wolf potępił niemieckie media i polityków, którzy oskarżają Polskę o „ograniczeń i ksenofobię”, podczas gdy w rzeczywistości wszystko, co zrobiła, to „to, co zrobiłby każdy rozsądny kraj, nie trawiony wstrętem do samego siebie: ochrona własnych granic i własnego kraju”.
W ciągu ostatniej dekady Polska odnotowała jeden z najwyższych poziomów imigracji w Unii Europejskiej. Jednak większość przybyszów pochodziła z krajów Europy Wschodniej, zwłaszcza Ukrainy i Białorusi.
Tymczasem Polska wprowadziła również rygorystyczne środki, aby zapobiec przekraczaniu przez granicę z Białorusią nielegalnych migrantów – głównie z Azji i Afryki.
AfD ma także niełatwe stosunki z Polską. W zeszłym roku jeden z jej współprzewodniczących, Tino Chrupalla, zasugerował, że Polska stanowi dla Niemiec takie samo zagrożenie jak Rosja. W tym roku wysoki rangą działacz AfD wezwał Warszawę do zapłacenia Niemcom odszkodowań za sabotaż rurociągu Nord Stream.
Liczba pracowników zagranicznych w Polsce wzrosła w ubiegłym roku o 7,2% i osiągnęła poziom 1,14 mln.
Imigranci stanowią obecnie prawie 7% wszystkich pracowników. Choć Ukraińcy pozostają zdecydowanie największą grupą, w zeszłym roku najszybciej rosnącymi narodowościami byli Kolumbijczycy i Hindusi https://t.co/E0LNJXyyTx
Podczas debaty prelegenci wszystkich partii innych niż AfD komentowali historię niemieckiej agresji i ucisku wobec Polaków, w szczególności brutalną okupację podczas II wojny światowej, w wyniku której zginęło około sześciu milionów obywateli Polski.
„Niemiecka odpowiedzialność za cierpienia, jakich doświadczyła Polska w wyniku narodowosocjalistycznej wojny wyniszczającej, jest i pozostaje częścią naszej historii” – powiedział Johannes Schraps z centrolewicowej Partii Socjaldemokratycznej (SPD), która rządzi w koalicji z CDU.
„Właśnie dlatego pojednanie Niemiec i Polski…(jest) jednym z największych europejskich osiągnięć ostatnich dziesięcioleci” – dodał.
W zeszłym roku Bundestag przyjął wniosek wzywający niemiecki rząd do kontynuowania wieloletnich planów utworzenia w Berlinie pomnika ku czci polskich ofiar okupacji niemiecko-hiszpańskiej. Wszystkie partie poza AfD poparły to rozwiązanie.
Niemiecki parlament przyjął wniosek wzywający rząd do ustanowienia w Berlinie stałego pomnika ku czci polskich ofiar okupacji niemiecko-hiszpańskiej.
Rozwiązanie to poparły wszystkie partie oprócz skrajnie prawicowej AfD https://t.co/8dk0ZSpmjJ
Paul Ziemiak z CDU, który urodził się w Polsce, a jako małe dziecko przeprowadził się do Niemiec, zauważył, że historia niemieckich represji wobec Polaków sięga jeszcze dalej, m.in. do okresu, w którym Prusy dokonały rozbioru Polski wraz z Rosją i Austrią.
„Kto dziś mówi o polskiej wrażliwości, w świetle dyskusji o przesunięciach granic w Europie i potrzebach bezpieczeństwa naszych wschodnich sąsiadów, nie ma zrozumienia traumy całego narodu i historii Europy” – stwierdził Ziemiak.
Katrin Göring-Eckardt z Alliance 90/The Greens (B90/Die Grünen) wezwała niemiecki rząd do ostatecznego utworzenia funduszu na rzecz wsparcia nielicznych ocalałych ofiar niemieckich zbrodni drugiej wojny światowej, wypełniając zobowiązanie ogłoszone po raz pierwszy w 2024 r. przez byłego kanclerza Olafa Scholza.
Kwestia ta, podobnie jak kwestia reparacji wojennych, od dawna stanowi punkt napięcia między Warszawą a Berlinem.
Prezydent Polski @NawrockiKn podczas rozmów w Berlinie z kanclerzem @_FriedrichMerz wezwał Niemcy do wypłaty Polsce reparacji wojennych.
W odpowiedzi Niemcy powtórzyły, że uważają sprawę za prawnie rozstrzygniętą i nie przysługują żadne odszkodowania https://t.co/sX07qtCFRL
Göring-Eckardt i Janina Böttger z Lewicy (Die Linke) zauważyli także, że przed inwazją Rosji na Ukrainę na pełną skalę w 2022 roku Polska od dawna ostrzegała przed zagrożeniem ze strony Moskwy. Obaj z zadowoleniem przyjęli fakt, że rządy Niemiec i Polski planują w przyszłym tygodniu podpisać nowe porozumienie w sprawie bezpieczeństwa.
Göring-Eckardt skrytykował jednak wykluczenie Polski z niedawnych rozmów między Niemcami, Francją i Wielką Brytanią w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie.
„Jeśli w Niemczech o Europie zawsze myśli się przede wszystkim przede wszystkim jako o Europie Zachodniej, to Europa pozostaje tylko w połowie rzeczywista. Potrzebujemy wschodniego myślenia w Europie” – oświadczyła. Böttger mówił także o „potrzebie położenia kresu arogancji Zachodu wobec Wschodu”.
Schraps i Göring-Eckardt wezwali także Niemcy do zaprzestania kontroli, które przywróciły na granicy z Polską w 2023 r. Środki te miały zapobiegać nielegalnej migracji, ale utrudniły podróżowanie, zwłaszcza społeczności przygranicznych. W zeszłym roku również Polska wprowadziła własne podobne kontrole.
Polak mieszkający wzdłuż granicy polsko-niemieckiej złożył pozew przeciwko Niemcom w związku z wprowadzonymi przez nie kontrolami granicznymi.
Środki mają zapobiegać nielegalnej imigracji, ale jego zdaniem naruszają zasady swobodnego przemieszczania się w strefie Schengen https://t.co/If6EJMA2Lw