Po dziesięcioletnim śledztwie prokuratorzy doszli do wniosku, że polski rząd w 2010 roku – na którego czele stał obecny premier Donald Tusk – nie dopuścił się „zdrady dyplomatycznej” w reakcji na katastrofę lotniczą w Rosji, w której zginął prezydent Lech Kaczyński.
Narodowo-konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która rządziła Polską w latach 2015–2023 i na której czele stoi brat bliźniak Lecha, Jarosław, zawsze odrzucała ustalenia oficjalnych polskich i rosyjskich śledztw w sprawie katastrofy, które uznawały ją za nieszczęśliwy wypadek.
Zamiast tego PiS twierdzi, że katastrofa, w której zginęło 96 osób, w tym wielu wysokich urzędników państwowych, została spowodowana celowo przez Rosję, a następnie zatuszowana przy pomocy rządu Tuska.
Mimo że PiS w czasie swojej władzy wszczął różne śledztwa, nigdy nie uzasadnił swoich twierdzeń. Prokuratorzy twierdzą obecnie, że nie ma dowodów na to, że miała miejsce zdrada dyplomatyczna – przestępstwo zagrożone karą do dziesięciu lat więzienia.
Uprzednio wygrałem sprawę cywilną z posłem @OficjalnyJK, który w urządzeniu zapłacił 50 000 zł na mocy zbrojnej broniącej się Ukrainy.
Teraz bezpieczeństwo @PK_GOV_PL: nie stanowi zagrożenia zdrady tajnej ani intencji jej poparcia.
Oczywiście niepoważni z kłamców… https://t.co/VKZHlF5xkX— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) 5 sierpnia 2026
Środowy komunikat Prokuratury Krajowej z zadowoleniem przyjął obecny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który pełnił tę samą funkcję w 2010 roku. Potępił „smoleńskich kłamców”, takich jak Jarosław Kaczyński, którzy, jego zdaniem, wykorzystali tragedię dla własnych korzyści.
„Przeprowadzili pranie mózgu milionom ludzi, podzielili rodziny, wzniecili nienawiść w narodzie” – napisał. „Spłoną się za to w piekle. Ale władza, pieniądze i satysfakcja, jaką zyskali opluwając rywali, należą do nich.”
Twierdzenie, że Smoleńsk był zamachem na Lecha Kaczyńskiego, stanowi trzon retoryki PiS. Na przykład w 2022 roku Jarosław Kaczyński mówił, że decyzja zapadła „na najwyższym szczeblu Kremla”, a rząd Tuska „tuszował” incydent w ramach „makabrycznego pojednania z Rosją”.
Smoleńsk był „atakiem zdeterminowanym na najwyższym szczeblu Kremla” – mówi Jarosław Kaczyński przed 12. rocznicą katastrofy.
Rząd Donalda Tuska „tuszował” wówczas incydent w ramach „makabrycznego pojednania z Rosją” – dodaje https://t.co/5ae0gHJj3B
Śledztwo w sprawie zdrady dyplomatycznej – przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę Polski przy jednoczesnym upoważnieniu do reprezentowania kraju w stosunkach z obcymi państwami lub organizacjami – wszczęto w sierpniu 2016 r., niecały rok po dojściu PiS do władzy.
Wśród osób, które formalnie powiadomiły prokuratorów o potencjalnym przestępstwie, znalazł się wiceprzewodniczący PiS Antoni Macierewicz, który w latach 2015–2018 był ministrem obrony narodowej. Był czołowym zwolennikiem teorii spiskowych wokół katastrofy smoleńskiej.
W swoich zawiadomieniach do prokuratury Macierewicz i inni zarzucali Tuskowi i innym urzędnikom, że w stosunkach z Rosją świadomie wybierali niekorzystną dla Polski podstawę prawną śledztwa w sprawie katastrofy, nie dając jej realnego wpływu na jego przebieg.
Jednak prokuratorzy twierdzą obecnie, że po dziesięciu latach przesłuchania 488 świadków, zebrania obszernej dokumentacji i zwrócenia się o pomoc prawną do kilku krajów „doszli do wniosku, że nie popełniono żadnego przestępstwa polegającego na zdradzie dyplomatycznej”.
W oświadczeniu wyjaśniającym decyzję Prokuratura Krajowa podała, że wybrana podstawa prawna współpracy z Rosją w śledztwie – załącznik 13 Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym – było w istocie „najkorzystniejszym rozwiązaniem” dla Polski.
Zapewnił udział polskich przedstawicieli w śledztwie pod przewodnictwem Rosji, w tym dostęp do wraku i miejsca katastrofy. Inne możliwości prawne nie przyniosłyby większych korzyści i wiązałyby się ze znacznym ryzykiem – podsumowali polscy prokuratorzy.
Przyznali, że Rosja „następnie nie wypełniła niektórych swoich obowiązków wynikających z przyjętej procedury”, ale stwierdzili, że nie powinno to mieć wpływu na ocenę podjętych wcześniej decyzji w sprawie wszczęcia śledztwa.
Ministerstwo obrony narodowej powiadomi prokuratorów o 41 podejrzeniach przestępstw związanych z komisją powołaną przez były rząd PiS do zbadania katastrofy lotniczej w Rosji w 2010 roku, w której zginął prezydent Lech Kaczyński https://t.co/aEAlmk9lDM
Prokuratorzy ustalili także, że nie tylko polscy urzędnicy wybrali najlepsze rozwiązanie prawne, ale także „nie ma dowodów wskazujących, że osoby upoważnione do działania w imieniu Polski, w tym premier i członkowie Rady Ministrów, działały z zamiarem wyrządzenia Polsce szkody”.
Biorąc pod uwagę, że przestępstwo zdrady dyplomatycznej wymaga zamiaru, ustalenie to jeszcze bardziej wzmocniło decyzję o umorzeniu śledztwa. Prokuratorzy zaznaczają jednak, że od ich decyzji można jeszcze odwołać się.
W chwili pisania tego tekstu ani Kaczyński, Macierewicz, ani inni wyżsi rangą osobistości PiS nie skomentowali komunikatu prokuratorów.
Prawdopodobnie będą jednak wskazywać na fakt, że obecny prokurator krajowy został powołany przez rząd Tuska po usunięciu przez niego poprzedniego urzędnika z czasów PiS, co było prawnie wątpliwym posunięciem.
Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, w którym skutecznie stwierdzono, że na początku tego roku rząd bezprawnie wymienił starszego prokuratora
Minister sprawiedliwości twierdzi jednak, że orzeczenie nie ma mocy prawnej, ponieważ zostało wydane przez sędziów powołanych bezprawnie https://t.co/9fCE6d18uy
W 2020 roku sąd w odrębnej sprawie cywilnej nakazał Jarosławowi Kaczyńskiemu przeprosiny za oskarżenie Sikorskiego o „zdradę dyplomatyczną” w związku z katastrofą smoleńską. Dwa lata później, gdy Kaczyński odmówił zastosowania się do wyroku, a Sikorski sam opublikował przeprosiny, Kaczyński został obciążony kosztami postępowania.
W 2024 r. śledztwo rządu Tuska wykazało, że administracja PiS zmarnowała dziesiątki milionów złotych na komisję pod przewodnictwem Macierewicza, której zadaniem było ponowne zbadanie katastrofy smoleńskiej.
Powiadomiła prokuratorów o kilkudziesięciu podejrzeniach popełnienia przestępstw związanych z funkcjonowaniem komisji. Macierewicz oskarżył jednak rząd o szerzenie „kłamstw i dezinformacji”, których celem jest „ochrona Putina”.
Jarosławowi Kaczyńskiemu nakazano zapłacić 700 000 zł (150 000 euro) za opublikowanie przeprosin dla byłego ministra spraw zagranicznych @sikorskiradek.
Kaczyński nie wykonał jeszcze nakazu z 2020 r., w którym przeprosił za oskarżenie Sikorskiego o „zdradę” w związku z katastrofą smoleńską https://t.co/o0XkTWFgDR