Rosyjski pocisk, który rozbił się w Polsce, przewoził „znaczną ilość” materiału wybuchowego

2026-08-05

Władze polskie potwierdziły, że obiektem, który naruszył polską przestrzeń powietrzną i rozbił się we wschodniej Polsce, był rosyjski pocisk manewrujący Kh-101 niosący znaczny ładunek wybuchowy.

Pocisk wleciał do Polski w okresie intensywnych nocnych ataków Rosji na Ukrainę, przeleciał około 100 km nad terytorium Polski, po czym w czwartek rano eksplodował na polu na Lubelszczyźnie.

„Możemy z całą pewnością potwierdzić, że był to rosyjski pocisk Kh-101, pocisk manewrujący mogący przenosić nawet głowice nuklearne, który eksplodował w wyniku uderzenia” – powiedział w czwartek wieczorem w TVN24 wiceminister obrony Cezary Tomczyk..

Obiekt był „potencjalnie bardzo niebezpiecznym pociskiem” – dodał Tomczyk. Zapytany, czy incydent mógł być celowym posunięciem Moskwy, stwierdził, że nie można wykluczyć żadnej takiej możliwości.

„Nie wiemy, a jeśli się dowiemy, to głównie dzięki wywiadowi. Jestem pewien, że najbliższe tygodnie przyniosą nam więcej odpowiedzi” – powiedział wiceminister.

Tomczyk powiedział, że Polska blisko współpracuje z Ukrainą, dodając, że 20 z około 70 rakiet wystrzelonych przez Rosję w nocy od środy do czwartku w pewnym momencie zmierzało w stronę Polski.

„Warto również zauważyć, że zdecydowana większość tych rakiet została zestrzelona przez Ukrainę nad terytorium Ukrainy, co wyraźnie poniosło cały ciężar ataku” – powiedział.

Dodał, że ukraiński pilot namierzył rakietę, która później spadła na terytorium Polski, ale nie był w stanie jej przechwycić. „Zawrócił 20 sekund przed dotarciem do granicy” – powiedział Tomczyk, dodając, że pilot „nie mógł wlecieć w” polską przestrzeń powietrzną.

Prokuratorzy, którzy w czwartek zakończyli prace na miejscu, stwierdzili, że rakieta zawierała „znaczną ilość materiału wybuchowego”.

Badacze pobrali fragmenty i próbki gleby z miejsca uderzenia, gdzie eksplozja pozostawiła krater o szerokości około 10 metrów i głębokości 5 metrów.

„Krater został zasypany, a teren zwrócony właścicielowi. Wojska Obrony Terytorialnej przeczesały obszar o powierzchni około 3 km² i znalazły liczne szczątki rakietowe, w tym elementy napędu” – podała lubelska prokuratura.

Do zdarzenia doszło w kontekście politycznego sporu w Polsce na temat jej zdolności do obrony powietrznej. Na początku tego miesiąca rząd potwierdził, że przekazał Ukrainie rakiety PAC-3 do systemów Patriot, co wywołało krytykę opozycji, że posunięcie to osłabiło polską obronę.

Po ostatnim incydencie premier Donald Tusk powiedział, że rząd rozważy udzielenie Ukrainie dalszej pomocy wojskowej, w tym, jeśli zajdzie taka potrzeba, dodatkowych systemów obrony powietrznej Patriot.

„Naszą intencją jest dopilnowanie, aby Ukraina nie przegrała tej wojny” – powiedział Tusk.

Incydent wywołał także reakcję sojuszników z NATO i innych światowych przywódców.

Ambasador USA w Polsce Thomas Rose powiedział, że po incydencie Waszyngton był w ścisłym kontakcie z polskimi władzami i sojusznikami z NATO.

„Jakiekolwiek naruszenie terytorium sojusznika NATO to sprawa, którą traktujemy niezwykle poważnie” – napisała Rose w X. „Ściśle współpracujemy z polskimi władzami w trakcie dochodzenia i pozostajemy zaangażowani w obronę terytorium sojuszniczego oraz utrzymanie zbiorowego bezpieczeństwa NATO”.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte nazwał ten incydent „kolejnym lekkomyślnym czynem Rosji i niebezpieczną konsekwencją jej wojny z Ukrainą”. Powiedział, że NATO będzie w dalszym ciągu wzmacniać swoją gotowość do obrony przed wszelkimi zagrożeniami.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz potępił ataki na Ukrainę, stwierdzając, że towarzyszące im naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej świadczy o „rosyjskiej bezwzględności i gotowości do eskalacji”.

Johann Wadephul, minister spraw zagranicznych Niemiec, powiedział, że niedawne naruszenia polskiej i rumuńskiej przestrzeni powietrznej pokazały, że Rosja pozostaje „największym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa”. Potwierdził wsparcie Berlina dla Ukrainy, a także sojuszników Unii Europejskiej i NATO.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.