Polskie organizacje pozarządowe wzywają „prawą rękę” premiera do wycofania kandydatury do Trybunału Konstytucyjnego

2026-08-21

Grupa polskich organizacji społeczeństwa obywatelskiego nalegała, aby były minister rządu wycofał swoją kandydaturę na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (TK), twierdząc, że jego bliskie powiązania z premierem mogą podważyć zaufanie do niezawisłości sądu.

We wspólnym oświadczeniu dziewięć organizacji stwierdza, że ​​przywrócenie legitymacji sądu, który od 2015 r. znajduje się w kryzysie w związku z nielegalnymi nominacjami sędziów dokonanymi przez były narodowo-konserwatywny rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS), wymaga nie tylko zajęcia się nieprawidłowościami prawnymi, ale także odbudowania zaufania społecznego.

„Istnienie Trybunału Konstytucyjnego jako organu władzy sądowniczej ma sens tylko wtedy, gdy jest on niezależnym arbitrem” – twierdzą.

Apel jest następstwem zapowiedzi premiera Donalda Tuska, że ​​Maciej Berek, który do niedawna był ministrem rządu i którego Tusk określił jako swoją „prawą rękę”, zostanie zgłoszony jako kandydat do Trybunału Konstytucyjnego.

Wybór ten wzbudził szczególne zainteresowanie, ponieważ Tusk doszedł do władzy, obiecując „odpolitycznienie” sądu po mianowaniu na sędziów byłych polityków przez poprzedni rząd PiS.

„Bez względu na stopień upolitycznienia trybunału, sposobem zreformowania tej instytucji nie może być „odbicie” lub „przejęcie” przez inną rządzącą większość” – piszą organizacje pozarządowe w oświadczeniu.

Organizacje, w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Instytut Spraw Publicznych i Fundacja Stefana Batorego, twierdzą, że bliskie powiązania Berka z obecną władzą polityczną mogą sprawić, że jego nominacja będzie postrzegana jako polityczna, niezależnie od jego kwalifikacji prawnych i uczciwości osobistej.

„Nie tylko sądy i trybunały muszą działać niezależnie i bezstronnie, ale także obywatele muszą uznawać tę niezależność i bezstronność i mieć do niej zaufanie. Nie jest to możliwe, gdy powoływani są sędziowie, których powiązania z rządem są od razu widoczne” – dodają organizacje.

„Wzywamy zatem doktora Macieja Berka do wycofania swojej kandydatury w interesie niezależności sądownictwa konstytucyjnego”.

Organizacje argumentują także, że nominacja Berka jest sprzeczna z zasadą, którą starała się wprowadzić obecna koalicja rządząca, a mianowicie, że do składu trybunału należy zakazać każdemu, kto sprawował funkcję polityczną w ciągu ostatnich czterech lat. Berek do zeszłego tygodnia był ministrem rządu.

Propozycja koalicji znalazła się w projekcie ustawy przyjętej przez parlament w 2024 r. Jednak sam Trybunał Konstytucyjny uznał ten zapis za niezgodny z konstytucją po skierowaniu ustawy do kontroli przez byłego prezydenta Andrzeja Dudę, sojusznika PiS.

„Choć ta ustawa nie weszła w życie, rozsądne byłoby, aby Sejm trzymał się przyjętego przez siebie standardu” – stwierdzili, odnosząc się do izby niższej parlamentu, która odpowiada za powoływanie nowych sędziów TK.

Jednak wybór Berka, którego kandydaturę zgłosili posłowie centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska, ujawnił podziały w koalicji rządzącej, która rozciąga się od centroprawicy po lewicę.

„Miałyśmy być inne niż PiS, mieliśmy robić inaczej, a nie dokładnie tak samo” – powiedziała Polsat News Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy (Lewica).

Paweł Śliz, lider centroprawicowego klubu Polska 2050 (Polska 2050), powiedział, że Berek byłby znakomitym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, gdyby nie jego niedawna rola ministra rządu.

„Uważam go za doskonałego, wybitnego fachowca. Cenię jego doświadczenie i wiedzę. Moje stanowisko w tej sprawie jest jednak jednoznaczne. Nie zrezygnuję ze swoich zasad” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej (PAP).

Biorąc pod uwagę, że rząd dysponuje większością zaledwie dziewięciu głosów w 460-osobowym Sejmie, wystarczyłaby niewielka liczba parlamentarzystów z koalicji Tuska sprzeciwiającej się nominacji Berka, aby stracił on głos.

W zeszłym tygodniu Tusk powiedział, że „rozumie” obawy części koalicji, ale „spróbuje przekonać tych, którzy mają wątpliwości”.

Jednak nawet jeśli Berek zostanie zatwierdzony przez Sejm, ustawa stanowi, że nowi sędziowie TK będą musieli złożyć przysięgę „przed prezydentem”. Nawrocki wykorzystał ten wymóg, odmawiając złożenia ślubowania czterem sędziom wybranym przez Sejm w tym roku. Złożył jednak przysięgę w trzech innych sprawach.

Nie wiadomo, co prezydent zrobi w sprawie Berka. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział w czwartek PAP, że „istnieją poważne wątpliwości” co do formalnych kwalifikacji Berka do pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Od dojścia do władzy w grudniu 2023 r. rząd Tuska ignorował wszystkie orzeczenia TK, ponieważ trzech sędziów Trybunału zostało mianowanych niezgodnie z prawem za poprzedniego rządu PiS.

Nowa koalicja rządząca skrytykowała także fakt, że część sędziów TK była byłymi politykami PiS. Dwóch z nich zostało na przykład powołanych w 2019 r., wkrótce po ustąpieniu ze stanowiska posłów PiS.

Inny, obecny prezes TK Bogdan Święczkowski, był wcześniej wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS (choć nigdy nie był członkiem partii PiS).

Adrian Grycuk/Wikimedia Commons (na licencji CC BY-SA 3.0 PL)

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.