Polski rząd przedstawił plany obniżenia stawek podatku dochodowego dla około 3,5 miliona osób zarabiających na poziomie średnim lub nieco powyżej średniej. Koszty obniżek zostaną pokryte poprzez podwyższenie stawki podatku dla dużych firm i osób fizycznych o najwyższych dochodach.
Zmiany, które zdaniem premiera Donalda Tuska mają „przynieść ulgę i pomoc rosnącej klasie średniej”, wejdą w życie od przyszłego roku – kiedy rząd stanie przed reelekcjami.
Propozycje wymagają jednak jeszcze akceptacji parlamentu, w którym większość ma rządząca koalicja Tuska, składająca się z lewicy i centroprawicy, oraz prezydenta Karola Nawrockiego, który jest sprzymierzony z prawicową opozycją i zawetował rekordową liczbę ustaw.
📊 Nowa skala PIT będzie lepiej dostosowana do rosnących prądów przemiennych. Zrób 130 tys. zł pozostaje stawka 12%, między 130 a 150 tys. zł pojawi się 24%, a 32% rozpocznie się powyżej 150 tys. zł. 💰 #WięcejWPortfelu pic.twitter.com/1S2MpSkVoC
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) 19 sierpnia 2026
Główne elementy proponowanych zmian, które nakreślili w środę Tusk i minister finansów Andrzej Domański, to podwyższenie progu zarobkowego, od którego płacona jest najniższa stawka podatku dochodowego oraz wprowadzenie nowej stawki pomiędzy najniższym a najwyższym przedziałem zarobków.
Obecnie obowiązują dwa progi podatku dochodowego: pierwszy opodatkowuje dochody do 120 000 zł (około 27 800 euro) stawką 12%; druga opodatkowuje zarobki powyżej tego poziomu stawką 32%.
Ulga wolna od podatku przysługuje także przy zarobkach do 30 000 zł. Tymczasem każdy, kto zarabia więcej niż 1 milion złotych rocznie, od dochodów powyżej tej kwoty płaci dodatkową „składkę solidarnościową” (w rzeczywistości trzeci próg podatkowy) w wysokości 4%.
Zgodnie z nowymi propozycjami próg pierwszego 12% progu podatkowego miałby zostać podniesiony do 130 tys. zł. Dla zarobków w wysokości od 130 000 do 150 000 złotych wprowadzony zostałby nowy próg podatkowy w wysokości 24%. Wówczas zarobki powyżej 150 000 byłyby opodatkowane stawką 32%.
Tusk zauważył, że od chwili objęcia urzędu przez jego rząd płace w Polsce wzrosły o około 30%, co powoduje, że coraz więcej osób znajduje się w wyższym progu podatkowym.
Według danych GUS, w czerwcu br. przeciętne miesięczne zarobki w firmach zatrudniających powyżej 9 osób wyniosły 9 401,58 zł, co stanowi równowartość prawie 113 000 zł rocznie.
„Nie mówimy tu o milionerach, mówimy o rosnącej klasie średniej… na której barkach spoczywa w dużej mierze finansowanie bezpieczeństwa państwa, wydatki na obronność itp.” – powiedział Domański.
„Chcemy to zmienić… tak, aby ci, którzy ciężko pracują na swoją średnią pensję, wyraźnie odczuli ulgę” – dodał Tusk. „I chcemy, żeby finansowały to najbogatsze firmy i najbogatsze osoby fizyczne, które mają najniższe obciążenia podatkowe”.
Jak wynika z nowego badania https://t.co/MNKgmjzn2U, liczba ultrabogatych osób w Polsce wzrosła ponad dwukrotnie od 2021 r., co oznacza szybsze tempo wzrostu niż gdziekolwiek indziej na świecie
Dlatego też, aby sfinansować obniżki podatków dla klasy średniej, Tusk i Domański zapowiedzieli, że rząd będzie zabiegał o podwyższenie podatku dochodowego od osób prawnych z 19% do 22% dla firm i podatkowych grup kapitałowych, które generują roczne przychody powyżej 50 mln euro.
Natomiast składka solidarnościowa dla osób zarabiających powyżej 1 miliona złotych rocznie zostanie zwiększona o jeden punkt procentowy, do 5%.
„Jestem absolutnie przekonany, że dzięki temu nasz system podatkowy będzie bardziej sprawiedliwy” – zadeklarował Tusk.
Przyznał jednak jednocześnie, że podniesienie kwoty wolnej od podatku dochodowego z 30 tys. do 60 tys. zł – jak obiecała jego partia Platforma Obywatelska (KO) w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania – nie będzie możliwe ze względów budżetowych, w szczególności konieczności sfinansowania wysokich wydatków na obronność.
Polska wprowadziła nowy rodzaj konta, dzięki któremu osoby fizyczne mogą inwestować do 100 000 złotych (23 200 euro) bez podatku.
Rząd twierdzi, że program ma zachęcić Polaków do gromadzenia oszczędności i kierowania pieniędzy na krajowy rynek finansowy https://t.co/1xDHHJGYKX
Premier powiedział, że planowane zmiany podatkowe będą przedmiotem dalszych dyskusji w tym tygodniu na posiedzeniu rządu poświęconym przygotowywanemu przyszłorocznemu budżetowi państwa.
Stosowna ustawa zostanie następnie skierowana do parlamentu, z zamiarem wejścia w życie w 2027 r. Tusk przyznał jednak, że istnieje duże prawdopodobieństwo weta Nawrockiego, który zablokował dziesiątki rządowych projektów ustaw, w tym rozwiązania fiskalne.
W grudniu Nawrocki zawetował podwyżkę podatku na napoje alkoholowe i słodkie. W zeszłym miesiącu skutecznie zablokował podatek od nadzwyczajnych zysków od nadmiernych zysków koncernów paliwowych, kierując go do Trybunału Konstytucyjnego do rozpatrzenia. Zatwierdził jednak ustawę zwiększającą stawkę podatku dochodowego od osób prawnych dla banków.
Prezydent @NawrockiKn udaremnił planowany podatek od nieoczekiwanych zysków dla firm paliwowych, wysyłając go do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie może leżeć latami
Podatek miał zrównoważyć koszty ochrony cen paliwa po gwałtownym wybuchu wojny w Iraniehttps://t.co/UojVuYhvdV
Przyszłoroczny budżet będzie uważnie obserwowany, gdyż sytuacja fiskalna Polski w ostatnich latach staje się coraz bardziej problematyczna. W 2024 r. Unia Europejska objęła Polskę procedurą nadmiernego deficytu, nakładając na Warszawę zobowiązanie się do podjęcia działań mających na celu jego zmniejszenie.
Jednak w ubiegłym roku deficyt faktycznie wzrósł, z 6,4% PKB w 2024 r. do 7,3% w 2025 r., co było drugim najwyższym poziomem wśród wszystkich krajów członkowskich UE. W tym roku dług publiczny Polski po raz pierwszy w historii przekroczył unijny limit 60% PKB.
Sytuacja ta spowodowała, że dwie z trzech największych agencji ratingowych, Fitch i Moody’s, zmieniły perspektywę kredytową Polski na negatywną. W tym roku Fitch ostrzegał, że impas polityczny między Nawrockim a rządem utrudnia walkę z deficytem i długiem.
Biorąc pod uwagę, że jesienią 2027 r. w Polsce odbędą się wybory parlamentarne, jest mało prawdopodobne, aby zarówno rząd, jak i wspierający prawicową opozycję Nawrocki byli zainteresowani wprowadzeniem jakichkolwiek rozwiązań fiskalnych podnoszących podatki lub ograniczających wydatki w takich obszarach, jak polityka społeczna i obronność.
Dług publiczny Polski po raz pierwszy przekroczył 60% PKB, przekraczając tym samym limit zapisany w prawie unijnym.
Kraj jest już objęty unijną procedurą nadmiernego deficytu, wymagającą podjęcia kroków w celu zapewnienia większej kontroli finansów publicznych https://t.co/LNJ0YrP2Ge