Aktywiści uruchomili pierwszą na świecie szafkę do dostarczania pigułek aborcyjnych w Polsce

2026-10-01

Aktywiści w Polsce uruchomili, ich zdaniem, pierwszą na świecie skrytkę porodową, która zapewnia kobietom pigułki aborcyjne, do których dostęp jest zwykle ściśle ograniczony.

Umieścili urządzenie naprzeciwko warszawskiego parlamentu, w miejscu mającym wysłać wiadomość do polityków, którzy sprawili, że polskie prawo aborcyjne stało się jednym z najsurowszych na świecie.

Szafka (zwana po polsku „abortomatem”, z połączenia słów uśmiercenieco oznacza aborcję i automatczyli automat) został uruchomiony przez Women Help Women (WHW), globalną organizację zapewniającą „samodzielną aborcję”, oraz Abortion Dream Team (ADT), polską grupę aktywistów.

Podkreślają, że instalacja „jest całkowicie realna (a nie) performansem artystycznym”. Składa się z 22 numerowanych szafek i klawiatury numerycznej. Kobiety, które skontaktowały się z WHM w sprawie aborcji, otrzymują sześciocyfrowy kod PIN otwierający jedne z drzwiczek, wewnątrz którego znajduje się opakowanie zawierające pigułki.

Beneficjenci mogą wziąć pigułki w domu lub w specjalnie przygotowanej przestrzeni, otwartej w zeszłym roku przez ADT i tam, gdzie znajduje się szafka.

Działaczki podkreślają, że takie mechanizmy dostarczania pigułek aborcyjnych są w Polsce szczególnie ważne ze względu na bardzo restrykcyjne prawo.

Aborcja jest dozwolona tylko w dwóch przypadkach: jeśli ciąża jest wynikiem przestępstwa (takiego jak gwałt lub kazirodztwo) lub jeśli zagraża życiu lub zdrowiu matki. W efekcie w ubiegłym roku w Polsce doszło do zaledwie 851 zwolnień lekarskich.

Jednak grupy aktywistów, takie jak WHW, ADT i Women on Web (WOW), twierdzą, że każdego roku pomagają dziesiątkom tysięcy kobiet w Polsce w dokonaniu aborcji w inny sposób, w szczególności poprzez dostarczanie tabletek.

Grożą im jednak za to ryzyko prawne: pomaganie komuś w dokonaniu nielegalnej aborcji jest przestępstwem zagrożonym karą do trzech lat więzienia. W 2023 r. za to przestępstwo skazana została działaczka ABW Justyna Wydrzyńska. Dwa lata później wyrok uchylono ze względów technicznych i zarządzono nowy proces.

„Abortomat przekształca ściśle strzeżoną, kryminalizowaną procedurę w coś tak prostego, jak odebranie paczki” – napisało ADT. „Drzwi, które otwierają się, gdy wszystkie inne się zatrzasnęły”.

Mówią, że urządzenie jest przeznaczone dla kobiet, które mają pilną potrzebę medyczną, co oznacza, że ​​nie mogą czekać kilku dni potrzebnych na dostarczenie tabletek pocztą lub które pozostają w obraźliwych, kontrolujących związkach, które sprawiają, że dostawa pocztowa jest niebezpieczna.

Wydrzyńska wyrok skazujący zapadł po tym, jak odnalazł je mąż kobiety, której pomogła zdobyć pigułki aborcyjne, i zgłosił sprawę policji. Jednakże, choć pomaganie kobiecie w uzyskaniu nielegalnej aborcji jest przestępstwem, kobieta, która dokonała aborcji, nie ponosi odpowiedzialności karnej.

„Abortomat to nie człowiek, a osoba pobierająca pigułki zgodnie z przepisami nie łamie prawa” – stwierdziła Wydrzyńska, cytowana przez portal Wirtualna Polska. WHW i ADT nie zbierają żadnych danych osobowych od kobiet korzystających z usługi.

Pod rządami byłego narodowo-konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości (PiS), sprawującego władzę w latach 2015–2023, prawo aborcyjne zostało zaostrzone i rygorystycznie egzekwowane.

W grudniu 2023 r. do władzy doszła nowa, bardziej liberalna koalicja pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska, obiecująca liberalizację prawa aborcyjnego. Jednak jak dotąd nie udało jej się uchwalić żadnego takiego ustawodawstwa.

W 2024 r. parlament odrzucił projekt dekryminalizacji pomocy aborcyjnej do 12. tygodnia ciąży, po tym jak najbardziej konserwatywna część koalicji Tuska w głosowaniu przeciw dołączyła do prawicowej opozycji.

Tusk przyznał następnie, że w obecnym parlamencie nie będzie możliwe złagodzenie prawa aborcyjnego. Zamiast tego jego rząd wydał wytyczne dotyczące tego, kiedy i w jaki sposób można przeprowadzać aborcję, mając na celu zapewnienie, że lekarze i prokuratorzy „będą po stronie kobiet” przy podejmowaniu decyzji w tej kwestii.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.