Prezydent Polski wycofuje się i zatwierdza rządowy podatek od nieoczekiwanych zysków nakładany na spółki paliwowe

2026-10-02

Prezydent Karol Nawrocki zmienił kurs i podpisał ustawę blokowaną wcześniej przez siebie zablokowaną przez siebie ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków od nadmiernych zysków spółek paliwowych. W obliczu rosnących cen paliwa rząd naciskał na prezydenta, aby zatwierdził te środki.

Ogłaszając w czwartek swoją decyzję, sprzymierzony z opozycją Nawrocki podkreślił, że oczekuje teraz od rządu przejścia w kierunku niższych cen paliw dla konsumentów. Kilka godzin później rząd potwierdził, że tak się stanie, a w piątek rano ogłosił obniżki podatku VAT i akcyzy na paliwa.

Podatek od nieoczekiwanych zysków będzie pobierał jednorazową opłatę w wysokości 60% nadwyżki zysków ze sprzedaży paliw płynnych, obliczonej jako kwota, która zostałaby wygenerowana przy średniej marży spółki na sprzedaży paliw w 2025 roku, powiększonej o 20%. Oczekuje się, że uda się zebrać około 4 miliardów złotych (914 milionów euro).

Ministerstwo finansów, ogłaszając plany, uzasadniało tegoroczne „wyjątkowe warunki gospodarcze i geopolityczne, które doprowadziły do ​​ponadprzeciętnych wyników finansowych w konkretnym segmencie sektora paliwowego, nie wynikając z poprawy efektywności operacyjnej… ale z szoku podażowego”.

Podatek miał zrekompensować część z około 4,7 miliarda złotych, które rząd wydał na utrzymanie niższych cen paliw dla konsumentów w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie poprzez obniżenie podatku VAT i akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnej ceny dziennej. Środki te obowiązywały początkowo od marca do czerwca.

Jednak w lipcu Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków. Zamiast tego skierował go do Trybunału Konstytucyjnego (TK) do oceny. Proces ten może trwać latami, skutecznie zabijając rachunek.

Prezydent argumentował, że proponowane rozwiązania „wzbudzają poważne wątpliwości konstytucyjne”. W szczególności skrytykował fakt, że podatek będzie działał wstecz i obejmował dochody osiągane od początku marca.

Od tego czasu między nim a rządem trwa spór w tej sprawie, a premier Donald Tusk przekonuje, że przywrócenie na krótko w ostatnich dwóch tygodniach sierpnia działań obniżek cen paliw będzie możliwe jedynie pod warunkiem podpisania przez Nawrockiego podatku od nieoczekiwanych zysków.

Kancelaria Nawrockiego argumentowała jednak, że koncerny paliwowe przerzucą koszty podatku na konsumentów, a tym samym faktycznie podniosą ceny.

We wrześniu większość rządu w parlamencie przyjęła po raz drugi ustawę o podatku od nadzwyczajnych dochodów. Teraz Nawrocki ustąpił, zapowiadając w nagranym przemówieniu w czwartkowy wieczór, że podpisze ustawę. Nadal jednak zwracał się do TK o ocenę jego konstytucyjności.

Nawrocki oświadczył, że stara się sprawdzić blef rządu. Twierdził, że tak naprawdę mieli nadzieję, że podatek od nadzwyczajnych zysków nie zadziała, tak aby skarb państwa mógł w dalszym ciągu uzyskiwać normalne dochody podatkowe z tytułu wysokich cen paliw, a także dywidendy od państwowego giganta naftowego Orlen.

Podpisując ustawę, prezydent oświadczył, że „kończy proces przetrzymywania Polaków jako zakładników”. Oczekiwał teraz, że rząd „natychmiast” ponownie wdroży środki mające na celu obniżenie cen na stacjach benzynowych, a także kosztów paliwa dla rolników.

W odpowiedzi rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział nadawcy TVN, że jest on gotowy podjąć niezbędne decyzje w sprawie obniżek cen w piątek i że rozwiązania te mogą obowiązywać już w weekend. „Dobrze, że prezydent przestał to blokować” – stwierdził.

W piątek rano rząd ogłosił, że obniży podatek VAT na paliwa z 23% do 8% oraz obniży akcyzę – z obu rozwiązań skorzystał także na początku tego roku. Nowe zasady będą obowiązywać do 31 grudnia. Minister energetyki Miłosz Motyka powiedział Polskiemu Radiu, że przywrócone zostaną także maksymalne ceny dzienne.

Wcześniej, w czwartkowy wieczór, minister finansów Andrzej Domański ogłosił w mediach społecznościowych, że szacuje, że po przywróceniu dopłat koszty paliwa obniżą się o 1,2-1,3 zł za litr.

Jak podaje serwis monitoringu cen ePetrol, ceny oleju napędowego kształtują się obecnie średnio na poziomie 9,14 zł za litr, zaś benzyny PB95 – 8,19 zł. To oba rekordy.

Spór o finansowanie obniżek cen paliw pojawia się w momencie rosnących obaw o finanse publiczne Polski, o czym Nawrocki wspomniał w swoim czwartkowym wystąpieniu.

Polska odnotowuje jeden z najwyższych deficytów w UE, mimo że rząd zobowiązał się do jego obniżenia po objęciu unijną procedurą nadmiernego deficytu. Dług publiczny po raz pierwszy w tym roku przekroczył unijny limit 60% PKB.

W zeszłym miesiącu Moody’s, jedna z trzech największych światowych agencji ratingowych, obniżyła rating Polski z A2 do A3, wskazując na „pogarszającą się” sytuację fiskalną oraz „ograniczoną chęć lub zdolność” władz do podjęcia niezbędnych działań. Ostatni raz kraj był na poziomie A3 w 2002 roku.

,

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.