Polska odzyskuje zrabowany obraz, który kiedyś wisiał w klubie oficerskim SS w okupowanej Warszawie

2026-09-29

Polski obraz zrabowany przez nazistowskie Niemcy w czasie II wojny światowej, a który wisiał w klubie oficerskim SS, został zwrócony przez właściciela, który podarował go Muzeum Narodowemu w Warszawie.

„Historia wraca do domu” – powiedziała minister kultury Marta Cienkowska, świętując powrót Alfreda Wierusza-Kowalskiego Zima – odwrót Napoleona spod Moskwyktórą określiła jako „jedną z najpoważniejszych strat wojennych w malarstwie polskim”.

Jej służba jest odpowiedzialna za dochodzenie zwrotu dziesiątków tysięcy dzieł sztuki i innych dóbr kultury, które zostały zrabowane podczas wojny i których losy pozostają niewyjaśnione.

Wierusz-Kowalski działający na przełomie XIX i XX w. był uznanym malarzem realistą, w którego twórczości obok ludzi często pojawiały się zwierzęta. Jego Zima – odwrót Napoleona spod Moskwy XX w. trafił do kolekcji bogatego bankiera i przemysłowca Andrzeja Rotwanda.

W czerwcu 1939 roku został zaprezentowany na wystawie zorganizowanej przez Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, mieszczącej się w gmachu dzisiejszej Narodowej Galerii Sztuki Zachęta.

Wystawa została jednak brutalnie zakończona wraz z inwazją hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. Prezentowane prace wraz z innymi eksponatami z galerii zostały przejęte przez okupantów, a wiele z nich wykorzystano do dekoracji biur i mieszkań niemieckich urzędników.

Zima – odwrót Napoleona spod Moskwy została wystawiona w klubie wysokich rangą funkcjonariuszy SS i policji mieszczącym się w warszawskim Pałacu Blanka. W tym samym budynku mieszkali także komisarz warszawski, mianowany przez Niemców, Helmut Otto i burmistrz Ludwig Leist.

Nie podano żadnych informacji na temat losów obrazu bezpośrednio po wojnie. Ostatecznie jednak trafił w posiadanie Ewy Tsonis, która go teraz oddała.

W przemówieniu podczas uroczystości w Muzeum Narodowym w Warszawie Tsonis powiedziała, że ​​jej zmarły ojciec, Michał Stefan Koryzna, kupił obraz w latach 60. XX wieku od dużej galerii i domu aukcyjnego Desa w Krakowie.

„Dorastałam z tym obrazem. Był bardzo ceniony i kochany w naszej rodzinie” – powiedziała. Jednak po niedawnym badaniu historii obrazu dowiedziała się o jego pochodzeniu i powiadomiła Ministerstwo Kultury.

Ewa Tsonis (z prawej) obok obrazu z minister kultury Martą Cienkowską (w środku) i dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Agnieszką Lajus

Biegli z Muzeum Narodowego w Warszawie potwierdzili tożsamość obrazu, który zachował się w dobrym stanie i oryginalnej ramie. Następnie Tsonis przekazał dzieło muzeum.

„Restytucja nie jest możliwa bez współpracy wielu osób i instytucji – zarówno ze strony państwa, jak i właścicieli dzieł” – powiedziała Cienkowska, dziękując Tsonis za „niezwykle odpowiedzialną i obywatelską postawę”.

„Takie postawy są wciąż rzadkie, ale ponieważ ciągle mówimy o restytucji – poszukujemy utraconych dzieł i staramy się je odzyskać – coraz częściej zwracają się do nas osoby, które są właścicielami utraconych przedmiotów i mają poczucie odpowiedzialności za dziedzictwo kulturowe”.

Cienkowska zauważyła, że ​​ministerstwo kultury zabezpieczyło dotychczas zwrot ponad 920 dzieł, a w 18 krajach toczy się obecnie około 200 kolejnych spraw restytucyjnych.

To jednak wciąż tylko niewielki ułamek z ponad 60 000 zaginionych obiektów znajdujących się w ministerialnej bazie dzieł zaginionych, w której znajduje się siedem kolejnych obrazów Wierusza-Kowalskiego.

Dwie inne prace z kolekcji Rotwanda – Włoszka Anny Bilińskiej i Matka z dziećmi Kazimierza Alchimowicza – w czasie wojny powieszono je także w klubie oficerskim SS i do dziś są zaginione.

Polska w ostatnich latach zintensyfikowała wysiłki na rzecz zapewnienia zwrotu dóbr historycznych i kulturowych zrabowanych podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej.

W 2022 r. zaapelowała do UNESCO o pomoc w zapewnieniu zwrotu dóbr kultury zaginionych po splądrowaniu przez nazistowskie Niemcy. Rozpoczęła także kampanię mającą na celu zwrot tysięcy przedmiotów, które po wojnie trafiły do ​​Rosji.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.