Kobieta zmarła w Polsce po rzadkim ataku niedźwiedzia

2026-04-23

Kobieta zmarła w lesie w południowo-wschodniej Polsce po ataku niedźwiedzia. Takie zdarzenia są niezwykle rzadkie – ostatni śmiertelny atak niedźwiedzia w Polsce miał miejsce w 2014 r. Jednak pojawia się coraz więcej doniesień o kontakcie niedźwiedzi z człowiekiem.

Strażak powiedział nadawcy TVN, że o zdarzeniu zaalarmował ich syn 58-letniej kobiety, który powiedział im, że rozmawiał z nią przez telefon, gdy usłyszał jej krzyk „Niedźwiedź, niedźwiedź!” zanim połączenie zostało przerwane.

„Znalazł ciało, pobiegł do nas, ale później już nie mógł znaleźć tego samego miejsca” – dodał strażak. Jej ciało odnaleziono później w lesie niedaleko wsi Płonna na Podkarpaciu.

Strażacy dotarli do kobiety na quadach już po godzinie od zgłoszenia. Jej obrażenia były jednak na tyle poważne, że nie udało im się udzielić pomocy medycznej na miejscu – powiedział rzecznik TVN. Policja później potwierdziła media o jej śmierci.

Rzecznik nadleśnictwa, w którym doszło do zdarzenia, powiedział portalowi Onet, że „niedźwiedź uciekł po ataku” i „w tej chwili nie prowadzi się (za nim) pościgu”. Nie wykluczył jednak, że tak się stanie.

O tej porze roku niedźwiedzie, które obudziły się z hibernacji, przybywają do takich miejsc, jak to, w pobliżu ludzkich domów, w poszukiwaniu pożywienia” – wyjaśnił. „Zwykle unikają ludzi, więc było to nieoczekiwane spotkanie zarówno dla niedźwiedzia, jak i człowieka. Zwierzę prawdopodobnie się przestraszyło, więc zaatakowało”.

Tomasz Zając, specjalista od niedźwiedzi z Tatrzańskiego Parku Narodowego, który nie jest miejscem zdarzenia, ale jest także domem dla zwierząt, powiedział portalowi Wirtualna Polska, że ​​do ataku mogło dojść, ponieważ niedźwiedzica broniła pobliskich młodych.

Szacunki dotyczące populacji niedźwiedzia brunatnego w Polsce wahają się od 120 do 400 osobników, przy czym większość występuje w Bieszczadach na Podkarpaciu. Uważa się, że ich liczba rośnie wraz z rosnącą liczbą doniesień o spotkaniach z ludźmi.

Jednak śmiertelne ataki niedźwiedzi w Polsce zdarzają się niezwykle rzadko. Ostatni taki przypadek odnotowany przez polskie media miał miejsce w październiku 2014 r., także na terenie województwa podkarpackiego, kiedy zmarł 61-letni mężczyzna – podaje portal informacyjny Interia.

Podczas tego zdarzenia ratownicy poszukujący ofiary spotkali się także z agresywnym niedźwiedziem, który po złapaniu zębami za kierownicę i przewróceniu pojazdu uszkodził quada.

Na początku tego roku atak niedźwiedzia na 53-letniego mężczyznę, który odniósł obrażenia głowy i kończyn, ale udało mu się wrócić do domu i wezwać pomoc, skłonił lokalnych ekspertów z Bieszczad do wezwania do zmian w zarządzaniu niedźwiedziami.

Zaproponowali działania na wzór tych wprowadzonych w Tatrach, obejmujące m.in. zainstalowanie zabezpieczonych przed niedźwiedziami koszy na śmieci, usunięcie stanowisk z przynętami dla myśliwych i powołanie wyspecjalizowanych zespołów interwencyjnych.

Dwa tygodnie później polski rząd ogłosił, że przeznaczy 16 mln zł (3,7 mln euro) na program ochrony niedźwiedzi brunatnych i poprawy bezpieczeństwa publicznego. Plan zakłada utworzenie 20-osobowego zespołu, którego zadaniem będzie całodobowy monitoring niedźwiedzi i interweniowanie w razie potrzeby.

Program obejmuje także instalację około 1500 pojemników na śmieci zabezpieczonych przed niedźwiedziami, aby zniechęcić zwierzęta do poszukiwania pożywienia w pobliżu siedzib ludzkich.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.