Connect with us

Witaj, czego szukasz?

czwartek, 2 grudnia 2021. Imieniny: Balbiny, Bibianny, Pauliny

UWM

Kłopoty szpitala uniwersyteckiego w Olsztynie. Ordynatorzy: “To był prywatny folwark byłej dyrekcji”

szpitala
Fot. Mateusz Przyborowski

Tydzień przed rezygnacją dyrektora i wicedyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie do rektora UWM trafiła petycja, podpisana przez wszystkich koordynatorów oddziałów, za wyjątkiem jednego. Lekarze stwierdzili, że sytuacja w szpitalu jest zła i winna jest temu dyrekcja. Rozmawiamy z lekarzami olsztyńskiej kliniki.

Subskrybuj Ukiel Magazine na Google News

Trzy tygodnie temu Radosław Borysiuk i Łukasz Grabarczyk zrezygnowali z funkcji dyrektora i wicedyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie. Okazało się jednak, że nie była to ich suwerenna decyzja. Wymusił ją rektor UWM prof. Jerzy Przyborowski.

15 października Wioletta Ustyjańczuk, rzeczniczka olsztyńskiej uczelni, przekazała naszej redakcji, że dyrektor złożył rezygnację “na prośbę rektora”. – Przyczyną była utrata zdolności zarządczych wobec faktu wypowiedzenia lojalności przez koordynatorów oddziałowych – powiedziała nam Wioletta Ustyjańczuk.

Komunikat władz uczelni był lakoniczny i nie wiadomo było, na czym polegała “utrata zdolności zarządczych wobec wobec faktu wypowiedzenia lojalności przez koordynatorów oddziałowych”. Okazuje się, że dwa tygodnie wcześniej (5 października) koordynatorzy oddziałów wysłali do rektora petycję.

Podpisali się pod nią wszyscy koordynatorzy, za wyjątkiem jednego. Lekarze stwierdzili, że sytuacja w szpitalu jest zła i winni są temu odwołani trzy tygodnie temu dyrektor i wicedyrektor placówki. Zarzuty są poważne i ze względu na trwającą kontrolę w szpitalu nie będziemy ich cytować. Rozmawialiśmy natomiast z ordynatorami szpitala, którzy podpisali się pod petycją.

Koordynatorzy szpitala uniwersyteckiego: “Sprawy zaszły za daleko”

– Zgadzam się z każdym zdaniem, jakie pojawiło się w tej petycji – mówi nam jeden z koordynatorów szpitala uniwersyteckiego. – Te sprawy zaszły za daleko. Punkty, które tam zawarliśmy, nie pojawiły się w dniu, kiedy podpisaliśmy ten dokument. Te rzeczy działy się od lat.

Rektor UWM zareagował na petycję koordynatorów. – Pan rektor spotkał się z nami. Mówił, że “od dawna miał duże problemy z dyrektorem”. Chodziło m.in. o finanse szpitala. Z tego, co wiem, ta kwestia była też wielokrotnie poruszana na posiedzeniach Senatu UWM. Planowano powołać specjalną komisję i miał powstać plan naprawczy, który miałby pomóc utrzymać płynność szpitala. Usłyszeliśmy nawet zdanie, że zaangażowanie dyrektora Borysiuka w prace tej komisji było mniej niż satysfakcjonujące.

W USK trwa obecnie kontrola NFZ, a prorektor ds. Collegium Medicum prof. Sergiusz Nawrocki, korzystając z przysługujących mu kompetencji, wstrzymał do odwołania wszystkie planowane zabiegi w klinice neurochirurgii. Zdaniem koordynatorów jest to bardzo niebezpieczna sytuacja. Jak mówią, kontrola odbywa się w biurach, a nie na salach operacyjnych. Ich zdaniem nie było powodu, by wstrzymywać zabiegi.

– Wiemy, że szpital wojewódzki również ma swoje problemy, jeśli chodzi o opiekę neurochirurgiczną, więc zostaje nam jeden oddział w szpitalu w Elblągu. Jeden oddział na całe województwo. Kolejki pacjentów są ogromne i dobrze wiemy, jakie są problemy, aby dostać się do specjalistów – podkreślają lekarze USK.

Dyrekcja miała problem ze studentami?

Zarzutów pod adresem byłej już dyrekcji koordynatorzy oddziałów mają jednak więcej. Uniwersytecki Szpital Kliniczny to nie tylko pacjenci, zabiegi i operacje. Kształcą się tu również studenci, czyli przyszli lekarze.

Tymczasem… – …poprzednia dyrekcja miała problem z tym, że w tych murach przebywają studenci. To ja tu czegoś nie rozumiem: czy mamy ambicje, aby tworzyć medycynę akademicką, czy chcemy być zwykłym szpitalem? Poprzedni dyrektor powinien stanąć przed lustrem i odpowiedzieć sobie na to pytanie – mówi nam jeden koordynatorów szpitala.

I dodaje, że czasami nie było też kadrowego zabezpieczenia w izbie przyjęć. – Takie sytuacje zdarzały się już w 2019 roku. Jeden z koordynatorów otrzymywał pisma od dyrektora Borysiuka z żądaniem, że ma wyznaczyć osoby ze swojego oddziału do pracy w izbie przyjęć. To jest przecież jazda po bandzie. To tak samo, gdybyśmy powiedzieli kierowcy autobusu, że ma pilotować samolot.

Czy inni ordynatorzy otrzymywali podobne pisma? – Nie wiadomo, ponieważ praktycznie nie było spotkań koordynatorów z dyrekcją. Wszystko odbywało się na zasadzie indywidualnych rozmów, a konkretnie poleceń i wydawania nakazów dyrektorskich. Słowem, prywatny folwark.

W nazwie jest “uniwersytecki” i to zobowiązuje

Koordynatorzy twierdzą ponadto, że nie otrzymywali czas wynagrodzenia. Jak mówią, nikt z dyrekcji nie tłumaczył, dlaczego tak się dzieje do czasu, aż sami nie zaczęli dopytywać.

– I za każdym razem słyszeliśmy, że nie ma pieniędzy. Od początku tego roku była to nagminna sytuacja. Wynagrodzenia otrzymywaliśmy często z przynajmniej miesięcznym opóźnieniem. Jesteśmy szpitalem uniwersyteckim i chcemy pozyskiwać fachowców, a kto z chęcią i uśmiechem na twarzy przyjdzie do miejsca pracy, które ma taki PR? – zastanawiają się lekarze.

– Ten szpital powinien być wizytówką Olsztyna, regionu i dawać przykład, jak podchodzić do pacjenta. To szpital uniwersytecki, więc chcemy kształcić młode pokolenie lekarzy i pokazywać, jak to robić dobrze.

Lekarze podkreślają, że oczekują poczucia stabilności. – W żadnym szpitalu nie można niczego zostawić przypadkowi i stwierdzić: “Jakoś to będzie”. W tej chwili to miejsce jest traktowane jako miejsce złe – i to nie tylko przez lekarzy, ale przez cały personel. Warunki znane są także studentom i są odstraszające. Jeżeli nie będziemy mieli dopływu młodych ludzi i młodej kadry, to miejsce się rozsypie.

Do tematu wrócimy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

POLECAMY