Były polski premier Morawiecki tworzy klub parlamentarny rywalizujący z PiS, pogłębiając rozłam w opozycji

2026-07-30

Były premier Mateusz Morawiecki mówi, że 40 posłów i jeden zrównany z nim senator utworzy własne ugrupowanie parlamentarne, pogłębiając rozłam w narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) po sporze o kierunek partii i deklaracje lojalności.

Posunięcie to stanowi najpoważniejsze wewnętrzne wyzwanie od lat dla PiS, który rządził Polską w latach 2015–2023, i jest następstwem miesięcy napięć między bardziej umiarkowaną frakcją Morawieckiego a partyjnymi konserwatystami, którzy popchnęli tę grupę w zdecydowanie prawicowym kierunku.

Po formalnym utworzeniu klub Morawieckiego stanie się trzecim co do wielkości blokiem w Sejmie, izbie niższej polskiego parlamentu.

Jeden z sojuszników Morawieckiego, Marcin Horała, powiedział reporterom, że utworzenie klubu nie oznaczało jego odejścia z PiS, a „po prostu powołanie zespołu parlamentarnego, abyśmy mogli dalej pracować”. Zauważył jednak, że klub parlamentarny PiS „przestał nas traktować jak swoich członków”.

Morawiecki oświadczył natomiast, że jego ugrupowanie pozostaje gotowe do współpracy z PiS jako „drugim płucem” szerszego obozu politycznego partii, sugerował jednak, że obecne kierownictwo zmierza w innym kierunku.

Powiedział, że na części przekazu PiS coraz większy wpływ mieli „dysydenci i intryganci”, a także frakcje twardogłowego, w tym Suwerenna Polska, grupa nacjonalistyczna, która wcześniej była młodszym partnerem koalicyjnym PiS i często ścierała się z Morawieckim, gdy był premierem.

W reakcji na oświadczenie Morawieckiego przewodniczący partii Jarosław Kaczyński powiedział, że były premier pomimo wysiłków na rzecz osiągnięcia porozumienia dokonał planowanego rozłamu w partii.

„Do końca zabiegałem o porozumienie, niestety Mateusz Morawiecki najwyraźniej miał na myśli własny plan polityczny, realizowany w oparciu o rozłam w PiS” – napisał Kaczyński w X.

Oświadczenie to jest następstwem sporu, który rozpoczął się po powołaniu przez Morawieckiego w kwietniu stowarzyszenia Rozwój Plus. Były premier podkreślał, że stowarzyszenie ma raczej uzupełniać PiS prorozwojową agendą, a nie z nim konkurować.

Jednak krytycy PiS odebrali to jako próbę Morawieckiego zbudowania alternatywnej bazy władzy, która mogłaby ostatecznie przekształcić się w odrębną partię przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.

Chcąc zakończyć spór, partia nakazała posłom PiS do ubiegłego czwartku opuszczenie wszystkich zewnętrznych stowarzyszeń politycznych pod groźbą „konsekwencji” w tym „utraty członkostwa w PiS”.

W piątek Kaczyński powiedział, że „około 30 posłów” nie zastosowało się do zaleceń i w związku z tym skutecznie wystąpiło z partii, dodając, że wtorkowe posiedzenie komitetu politycznego partii jedynie potwierdzi ten fakt.

We wtorek partia poinformowała, że ​​zamiast tego komisja przekazała sprawy 44 członków, którzy albo nie złożyli wymaganych oświadczeń, albo złożyli je na niewłaściwym formularzu, do rzecznika dyscyplinarnego partii do indywidualnego rozpatrzenia, opóźniając podjęcie ostatecznej decyzji.

„Z formalno-prawnego punktu widzenia pan Mateusz Morawiecki nie został jeszcze skreślony z listy członków” – powiedział we wtorek rzecznik PiS Rafał Bochenek.

Rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski powiedział Polskiej Agencji Prasowej (PAP), że każdą sprawę rozpatrzy indywidualnie.

„Jestem otwarty na rozmowę z każdym z nich, aby mogli przedstawić swoje stanowisko” – powiedział Karski. „W tym momencie mogę wszcząć postępowanie przeciwko danej osobie, skierować sprawę do koleżeńskiego sądu dyscyplinarnego z wnioskiem o ukaranie – może to obejmować czasowe zawieszenie lub wydalenie z PiS”.

PiS przez ostatnie dwie dekady był dominującą siłą na polskiej prawicy, włączając okresy sprawowania rządów w latach 2005-2007 i 2015-2023. Jednak od utraty władzy w wyborach w 2023 r., kiedy partia zdobyła 35% głosów, jej średnie poparcie w sondażach spadło do ok. 23–24%, najniższego poziomu od 14 lat.

Tymczasem wyzwaniem dla tej polityki jest wzrost popularności skrajnej prawicy, gdzie dwie partie, Konfederacja (Konfederacja) i Konfederacja Korony Polskiej (KKP), obecnie wspólnie uzyskują w sondażach podobny łączny poziom poparcia dla PiS.

W odpowiedzi Kaczyński w marcu wskazał twardogłowego Przemysława Czarneka jako kandydata PiS na premiera w przyszłorocznych wyborach. Czarneka postrzegano jako osobę, która może spodobać się wyborcom skrajnej prawicy, a jednocześnie potencjalnie współpracuje ze skrajną prawicą, gdyby po wyborach potrzebna była koalicja.

Jednak od czasu nominacji Czarneka nie wzrosło poparcie dla PiS, co budzi rosnące zaniepokojenie bardziej umiarkowanych osobistości w partii, na czele której stoi Morawiecki.

Twierdzą, że PiS niesłusznie wyparł się wielu sukcesów swojej kadencji przed 2023 rokiem i obawiają się, że przesunięcie w prawo zmniejszy jego szanse na pozyskanie większej liczby centrowych wyborców.

Adam Szłapka, rzecznik obecnego, bardziej liberalnego rządu, powiedział, że Braun był „najlepszym rozgrywającym w tej całej grze”, który pomógł wepchnąć skrajnie prawicową retorykę do głównego nurtu polityki.

„Najgorsze w całej tej sytuacji jest to, że największa partia opozycyjna w Polsce zaczęła w istocie przyjmować od A do Z program Grzegorza Brauna” – powiedział Szłapka w TVN24.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.