Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, liderka partii juniorskiej w polskiej koalicji rządzącej, ogłosiła swoją rezygnację z rządu i kierownictwa swojej partii, centrowej Polski 2050 (Polska 2050), w proteście przeciwko czwartkowym głosowaniu w parlamencie.
Polska 2050 (Polska 2050) ma pozostać w rządzie, utrzymując tym samym większość parlamentarną premiera Donalda Tuska. Spór uwypuklił jednak napięcia w koalicji rządzącej na rok przed wyborami parlamentarnymi, w których będzie ona ubiegać się o kolejną kadencję.
Dwukadencyjność samorządów utrzymania. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75% Polaków doprowadzi do skutku!
Stało się jednak wobec rozstrzygnięć K15X. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykerskimi…
— Katarzyna Pełczyńska (@Kpelczynska) 22 października 2026
Decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz została podyktowana nietypowym wynikiem głosowania w czwartkowym Sejmie, potężniejszej izbie niższej parlamentu.
Inny młodszy partner koalicji rządzącej, centroprawicowa Polska Partia Ludowa (PSL), zaproponowała projekt ustawy znoszący dwukadencja burmistrza. Limit ten ma na celu ograniczenie korupcji i kumoterstwa poprzez zapobieganie ugruntowaniu się u władzy lokalnych urzędników.
Jednak choć rząd ma większość w Sejmie, ustawa została minimalnie odrzucona 213 głosami za i 215 przeciw, po tym jak 15 posłów koalicji rządzącej przyłączyło się do prawicowej opozycji, głosując przeciwko niej.
Jak posłowie poszczególnych grup parlamentarnych głosowali nad projektem ustawy (za = dla, przeciw = przeciw, wymyśliło się = wstrzymało się od głosu, nie głosowało = nie głosowałem)
Sama Pełczyńska-Nałęcz nie jest posłanką, więc nie głosowała. Jej partia była podzielona – sześciu parlamentarzystów głosowało za ustawą, trzech było przeciw, trzech wstrzymywało się od głosu, a trzech w ogóle nie głosowało.
Następnie Pełczyńska-Nałęcz dała jasno do zrozumienia, że jest przeciwna ustawie i cieszyła się z jej zablokowania. Ogłosiła także swoją rezygnację z rządu i kierownictwa swojej partii.
„Koalicja, w skład której wchodzi niestety znaczna część parlamentarzystów z Polski 2050, występowała przeciwko społeczeństwu i opowiadała się za zakulisowymi porozumieniami politycznymi” – napisała. „Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo ważniejsze są dla mnie wartości niż stanowiska”.
„Oddaję partię w ręce jej założyciela, który odszedł, ale potem wrócił” – dodała, odnosząc się do twórcy Polska 2050, Szymona Hołowni. Mam nadzieję, że pamięta, w imię jakich wartości doszedł do władzy”.
Decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz jest następstwem roku zawirowań dla Polski 2050. We wrześniu 2025 r. Hołownia, który kierował partią od jej powstania w 2021 r., ogłosił, że ustąpi ze stanowiska.
Pierwsza próba wyboru nowego lidera została jednak unieważniona w styczniu ze względu na problemy techniczne z głosowaniem. Hołownia zasugerowała wówczas, że może zmienić kurs i starać się dalej przewodzić partii, choć ostatecznie tak się nie stało.
W lutym na nowego lidera wybrano Pełczyńską-Nałęcz. To spowodowało, że jej konkurencyjna kandydatka Paulina Hennig-Kloska opuściła partię, zabierając ze sobą połowę jej parlamentarzystów. Utworzyli nową grupę o nazwie Centrum (Centrum).
Zarówno Polska 2050, jak i Centrum pozostają w koalicji rządzącej. Jednak Pełczyńska-Nałęcz, będąca ministrem funduszy i polityki regionalnej, ma niełatwe relacje z Tuskiem.
Około połowa parlamentarzystów z partii Polska 2050, młodszego członka polskiej koalicji rządzącej, odeszła od partii i utworzyła nowy klub parlamentarny.
Wyrazili niezadowolenie z działań niedawno wybranej nowej liderki partii @Kpelczynska https://t.co/IqU4vE1EEe
W piątek Tusk przebywający z wizytą państwową w Indiach sarkastycznie odpowiedział na rezygnację Pełczyńskiej-Nałęcz, mówiąc: „Myślałem, że przynajmniej zadzwoni przed wyjazdem”. Przyznał, że „współpraca (z nią) od dłuższego czasu nie należy do najłatwiejszych”.
Premier dodał jednak, że „nie sądzi, aby (jej rezygnacja) miała jakikolwiek wpływ na dalsze prace koalicji…Mintuicja mi to podpowiada to jest jej indywidualna decyzja”.
Hołownia, obecnie szef klubu parlamentarnego Polska 2050, potwierdził na piątkowej konferencji prasowej wraz z innymi parlamentarzystami, że partia zamierza pozostać w koalicji Tuska. Ale ostrzegł też, że bez „Polski 2050” rząd nie miałby większości parlamentarnej.
W @PL_2050 dowiedzieliśmy się o decyzji @Kpelczynska z mediów.
Zaskakująca rezygnacja przewodnicząca z zaufania wyborówców i odpowiedzialność odpowiadająej jej w bardzo natychmiastowym uruchomieniu przez ludzi (w tym mnie) tylko po nieoczekiwanym 1/3 przypadku – dla każdej organizacji działającej…
— Szymon Hołownia (@szymon_holownia) 22 października 2026
Odcinek uwydatnia napięcia w koalicji rządzącej, która rozciąga się od lewicy po centroprawicę i obejmuje partie, które nie zgadzają się w wielu kwestiach.
Wskazuje także na presję, jaką mniejsi partnerzy koalicji odczuwają przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Do parlamentu mogą wejść wyłącznie partie, które uzyskają co najmniej 5% głosów w kraju. Ale Polska 2050 ma w sondażach około 1%, a PSL 3%.
W wyborach w 2023 r. Polska 2050 i PSL de facto stanęły razem w sojuszu zwanym Trzecią Drogą (Trzecia Droga), pomagając obu partiom zdobyć wystarczającą liczbę głosów, aby wejść do parlamentu. Jednak w 2025 roku rozstali się i potwierdzili, że nie będą już razem.
PSL i Polska 2050, czyli dwie partie tworzące sojusz Trzeciej Drogi, potwierdziły, że się rozchodzą i w następnych wyborach będą kandydować oddzielnie.
Pozostaną jednak częścią koalicji rządzącej @donaldtusk https://t.co/NduEJY25eE
Odrzucenie ustawy znoszącej dwukadencje burmistrzów spowodowało także napięcia pomiędzy PSL a jego koalicjantami.
Po wczorajszym głosowaniu PSL od razu zapowiedział, że będzie forsować wprowadzenie dwukadencyjności mandatu parlamentarzystów, argumentując, że te same zasady powinny obowiązywać przedstawicieli wybieranych na szczeblu krajowym i samorządowym.
Prawicowa opozycja od dawna liczyła, że może skłonić PSL, najbardziej konserwatywną część koalicji Tuska, do odejścia z rządu. W niedawnym raporcie stwierdzono nawet, że prezydent USA Donald Trump na żądanie polskiej opozycji zasugerował liderowi PSL odejście z Tuska.