Nowy urzędnik odpowiedzialny za promocję Polski skrytykowany za pełen błędów raport potencjalnie wygenerowany przez sztuczną inteligencję

2026-08-21

Urzędniczka rządowa powołana w zeszłym miesiącu do promocji Polski za granicą spotkała się z falą krytyki po tym, jak wyszło na jaw, że jest autorką raportu zawierającego błędy i wykazującego oznaki generowania przez sztuczną inteligencję.

W dokumencie błędnie wskazano główne polskie miasta i zawarto dziwaczne mieszanie języka polskiego i angielskiego. Został on oznaczony jako część projektu finansowanego przez ministerstwo sportu i turystyki, choć samo ministerstwo zaprzeczyło tym twierdzeniom. Opozycja wezwała prokuratorów do zbadania potencjalnego niewłaściwego wykorzystania środków publicznych.

Urzędniczka, o której mowa, Barbara Mróz-Gorgoń, to profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, która trzy tygodnie temu została powołana na nowo utworzone stanowisko pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski. Zaprezentował ją na konferencji prasowej premier Donald Tusk.

Jednak w tym tygodniu dziennikarze i komentatorzy zaczęli zwracać uwagę na przypadki dziwnych błędów w raporcie pt Autoportret Polaków (Polaków Portret Własny), opublikowanej w zeszłym roku, której autorką jest Mróz-Gorgoń, pełniąca funkcję prezesa think tanku Marka Polska.

Raport zawierał rażące błędy, takie jak opisanie Katowic jako położonych w „północno-środkowej” Polsce (podczas gdy w rzeczywistości leży na południu), a Wrocławia jako „północno-zachodniego” (w rzeczywistości leżącego na południowym zachodzie).

W innych fragmentach pojawiają się dziwne analizy, jak na przykład stwierdzenie, że „po drugiej wojnie światowej Niemcy nie budowały swojej marki na Holokauście”.

W tekście zastosowano także nietypowy język, w tym przypadkowe użycie słów w języku angielskim, z których część została zamieniona na język polski. Regularnie pojawiają się w nim także słowa pisane wielkimi literami.

Jedno zdanie na przykład odnosi się do „INSTABILNOŚĆ” i „REZILIENCE”, co prawdopodobnie oznacza „niestabilność” i „odporność”, ale żadne z nich nie jest polskim słowem.

Inna część twierdzi, że 95% Polaków urodzonych po 1990 r. to „polilingwalni” (wymyślona spolonizowana wersja słowa „wielojęzyczni”), którzy mówią „płynnie po angielsku”, co jest dziwną mieszanką językową, co oznacza, że ​​mówią biegle po angielsku.

Oprócz niezwykłego języka, wielu komentatorów kwestionuje samo twierdzenie, że 95% młodych Polaków mówi biegle po angielsku, a wielu dodatkowo posługuje się mandaryńskim.

W raporcie pojawiają się także dziwne błędy w przypisach, które są ponumerowane losowo (na jednej stronie trzy kolejne przypisy mają numery „41, 517, 6”), a niektóre są zupełnie puste.

Wielu komentatorów-ekspertów zasugerowało, że tekst zawiera wyraźne wskazówki, że został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, co jest poparte dowodami z programów sprawdzających teksty pod kątem treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.

Oprócz nazwiska autora raportu, na okładce raportu znajduje się także logo Ministerstwa Sportu i Turystyki. Na pierwszej stronie znajduje się wówczas wzmianka, że ​​projekt został zrealizowany w ramach inicjatywy współfinansowanej przez ministerstwo.

Gdy w czwartek sprawa zaczęła budzić zainteresowanie i krytykę, ministerstwo wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że raport nie powstał na jego zlecenie, nie stanowi części żadnego porozumienia, którego ministerstwo było stroną i że nie zgłoszono żadnego wniosku o używanie logo ministerstwa.

Jednak post w mediach społecznościowych opublikowany w listopadzie ubiegłego roku przez wiceministra sportu i turystyki Piotra Borysa pokazuje, że uczestniczył on w wydarzeniu, w którym miał przedstawić raport. Podziękował Mrozowi-Gorgoniu za koordynację projektu i zaproszenie na prezentację.

W czwartkowy wieczór sama Mróz-Gorgoń odniosła się do kontrowersji w rozmowie z Polsat News. Powiedziała, że ​​raport jest właściwie „pracą w toku”, która „nigdy nie powinna była pojawić się w przestrzeni publicznej”.

Nadal jednak broniła pracy, twierdząc, że „badania zostały przeprowadzone rzetelnie”, a „wnioski są do sprawdzenia”. Przyznała jednak również, że w pisaniu raportu „pomagała sztuczna inteligencja”.

W odrębnych uwagach dla Polskiej Agencji Prasowej poinformowała, że ​​„wkorzystałem z narzędzi AI wyłącznie do transkrypcji, podsumowań i edycji tekstu; nie projektowali treści badań ani nie wyciągali wniosków…Pracowaliśmy zgodnie z metodologią nauk społecznych, sumiennie i bez pójścia na skróty”.

Tymczasem na stronie internetowej think tanku Marka Polska, gdzie opublikowano raport, w czwartek początkowo zmieniono go na „wersję roboczą”, a następnie całkowicie usunięto.

W czwartek wieczorem główna partia opozycyjna Prawo i Sprawiedliwość (PiS) ogłosiła, że ​​kieruje wnioski zarówno do prokuratury, jak i do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (ABW) o zbadanie wykorzystania około 200 tys. zł (46 380 euro) ze środków publicznych na projekt, którego rzekomo miał dotyczyć raport.

PiS wezwał także Mroza-Gorgonia do rezygnacji lub zwolnienia. W piątek wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski powiedział portalowi Wirtualna Polska, że ​​„wyjaśnią się wszystkie okoliczności powstania tego raportu”.

Kontrowersje wokół Mroza-Gorgonia pojawiły się zaledwie kilka dni po zaangażowaniu ministerstwa sportu i turystyki w rozpoczęcie nowej kampanii reklamowej mającej zachęcić do turystyki do Polski, która zdaniem wielu komentatorów była źle pomyślana i wykonana.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.