Polska opozycyjna partia PiS grozi podjęciem działań dyscyplinarnych wobec wewnętrznej grupy kierowanej przez byłego premiera

2026-04-17

W największej polskiej partii opozycyjnej, narodowokonserwatywnej PiS, pogrążyło się zamieszanie w wyniku wysiłków bardziej umiarkowanych osobistości, na czele z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, na czele, zmierzających do utworzenia nowego ugrupowania wewnętrznego.

Rzecznik partii Rafał Bochenek zagroził „konsekwencjami dyscyplinarnymi” członkom, którzy przystąpią do stowarzyszenia utworzonego przez Morawieckiego, a lider Jarosław Kaczyński twierdzi, że nie będą mogli kandydować jako kandydaci PiS w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

W PiS od dawna narastają wewnętrzne napięcia, które w sondażach spadły z ok. 32% na początku 2025 r. do ok. 25% obecnie, co jest najniższym poziomem od 14 lat.

W szczególności istnieje podział między bardziej twardogłowymi elementami – które uważają, że partia powinna przesunąć się jeszcze bardziej na prawicę, aby konkurować z dwiema rosnącymi partiami skrajnie prawicowymi – a postaciami bardziej umiarkowanymi, które twierdzą, że oddanie centralnego punktu politycznego byłoby katastrofalne.

Twardogłowi otrzymali wsparcie na początku marca, kiedy Kaczyński ogłosił, że jedna z ich czołowych postaci, Przemysław Czarnek, zostanie kandydatem tej partii na premiera w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Jednak od tego czasu PiS nie odnotował znaczącego wzrostu w sondażach, co powoduje rosnącą frustrację umiarkowanych. W tym tygodniu ich figurant Morawiecki, będący wiceprezesem PiS, zapowiedział utworzenie nowego stowarzyszenia, które ma reprezentować i promować ich stanowisko.

Jego założyciele twierdzą, że stowarzyszenie pod nazwą „Rozwój Plus” ma działać w ramach PiS, a nie z nim konkurować i skupiać się na promowaniu planów rozwoju gospodarczego Polski zaproponowanych przez Morawieckiego, byłego bankiera, który był premierem PiS w latach 2017–2023.

„PiS zawsze wygrywał, gdy potrafił być szeroki, gdy jednoczyliśmy różne grupy wokół wspólnego celu” – napisał Morawiecki w mediach społecznościowych. „Nie możemy pozwolić sobie na wypchnięcie z centrum polskiej polityki. To tam zapadają dziś najważniejsze decyzje.”

Według doniesień do stowarzyszenia dołączyło około 40 ze 188 parlamentarzystów PiS, w tym byli ministrowie rządu, m.in. Michał Dworczyk, Janusz Cieszyński i Waldemar Buda.

Jeden z członków, były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, powiedział, że stowarzyszenie zapewni „nową formułę… która wzmocni centroprawicę i pomoże wypchnąć z władzy katastrofalny rząd (premiera Donalda) Tuska”.

Nowe stowarzyszenie spotkało się jednak z mroźnym, a czasem wrogim przyjęciem przez wielu innych działaczy partyjnych.

„Kto chce szukać wrogów na prawicy, kto chce nas podzielić, kto przedkłada swój interes nad dobro Polski – ten człowiek nie znajdzie ani mojego wsparcia, ani aprobaty… To zdrada” – napisał Czarnek w mediach społecznościowych, nie wymieniając bezpośrednio Morawieckiego ani stowarzyszenia.

W czwartkowy wieczór po spotkaniu kierownictwa PiS rzecznik partii Rafał Bochenek poinformował, że działalność nowego stowarzyszenia jest „sprzeczna ze statutem PiS”, który zabrania „przynależności do jakiejkolwiek organizacji, której cele są sprzeczne z celami, zasadami, programem lub interesami PiS”.

„Członkowie PiS nie mogą być członkami innej organizacji politycznej” i wszelkie tego typu „działania… będą skutkować konsekwencjami dyscyplinarnymi” – powiedział Bochenek cytowany przez portal Onet.

W odpowiedzi Morawiecki powiedział nadawcy Republika, że ​​„na pewno nie wycofa się” ze swojego stowarzyszenia, a zamiast tego ma nadzieję „wyjaśnić wszelkie nieporozumienia”. Upierał się, że jego jedyne działania „służą rozbudowie PiS, abyśmy mogli dotrzeć do grup, do których trudniej nam dotrzeć”.

Jednak w piątek późnym rankiem Kaczyński zorganizował konferencję prasową, na której przestrzegł przed surowymi środkami wobec tych, którzy dołączyli do stowarzyszenia Morawieckiego. „Jeśli ta działalność będzie kontynuowana w dotychczasowej formie… dla zaangażowanych osób nie będzie miejsca na listach partyjnych PiS” – zadeklarował.

W polskich wyborach każda partia wystawia listę kandydatów w każdym okręgu wyborczym. Wykluczenie z tych list oznacza brak możliwości bycia wybranym do parlamentu.

W swoich wypowiedziach Kaczyński pochwalił Morawieckiego, mówiąc, że „był wielkim premierem”. Ostrzegł jednak, że nie może pozwolić, aby „jedna partia wyrosła z drugiej” niczym zwolennik „pasożytnictwa”.

Źródło głównego zdjęcia: KPRM (na licencji CC BY-SA 4.0)

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.