Ambasador Polski przy ONZ Krzysztof Szczerski złożył rezygnację ze stanowiska, stając się trzecim polskim ambasadorem, który to zrobił od czasu wspieranego przez rząd ruchu grupy sędziów mającego na celu przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym (TK) w Warszawie.
Wszyscy trzej odchodzący ambasadorowie byli wcześniej współpracownikami lub doradcami byłego prezydenta Andrzeja Dudy, sprzymierzonego z prawicowo-opozycyjną partią Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Krytykowali próbę obalenia prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, powołanego do sądu przez PiS.
W związku z rezygnacją Ambasadorów RP w Chinach i Rumunii swoją rezygnację złożył także Stały Przedstawiciel Polski przy ONZ, prof. Krzysztof Szczerski.
Wszyscy trzej to wyżsi urzędnicy państwowi i doświadczeni dyplomaci, którzy służyli w…
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) 2 listopada 2026
W poniedziałkowe popołudnie rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że Szczerski „złożył wniosek o skrócenie swojej misji dyplomatycznej przy ONZ”, gdzie pełni funkcję ambasadora od 2021 roku.
Szczerski podał się do dymisji po rezygnacji ambasadora Polski w Chinach Jakuba Kumocha i posła polskiego w Rumunii Pawła Solocha, którzy zrezygnowali ze stanowisk odpowiednio w piątek i sobotę.
Choć Szczerski nie skomentował jeszcze powodów swojego odejścia, Kumoch i Soloch dali jasno do zrozumienia, że motywacją ich decyzji była piątkowa decyzja o zawieszeniu Święczkowskiego w TK.
Soloch napisał, że „próba nielegalnego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego” pozbawiła go „możliwości dalszego pełnienia funkcji ambasadora”. Kumoch stwierdził, że jego decyzja jest „kwestią sumienia”, gdyż „pewnych rzeczy nie potrafię wytłumaczyć za granicą bez utraty twarzy i nie mam zamiaru źle się wypowiadać na temat Polski”.
Dziś wieczorem w polskim Trybunale Konstytucyjnym panuje chaos, gdy grupa wspieranych przez rząd sędziów postanowiła przejąć kontrolę od głównego sędziego z ramienia opozycji.
Policja zamieszek otoczyła sąd i widziano, jak uniemożliwiała prezesowi Sądu wejście na teren https://t.co/xpkp3sjPFn
Szczerski był wcześniej posłem do Parlamentu Europejskiego z ramienia PIS. W 2015 roku dołączył do kancelarii prezydenta Dudy z ramienia PiS, stając się później szefem jego gabinetu, a następnie szefem Biura Polityki Międzynarodowej.
Kumoch był członkiem Narodowej Rady Rozwoju Dudy, organu doradczego prezydenta, zanim został ambasadorem w Szwajcarii, Turcji, a następnie w Chinach. Soloch był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Dudy w latach 2015–2022.
W poniedziałek po rezygnacji Szczerskiego minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zasugerował rezygnację trzech ambasadorów za namową obecnego prezydenta Karola Nawrockiego, który także jest powiązany z PiS.
Sikorski ironicznie zasugerował, że w przeciwieństwie do polskich ambasadorów, którzy w 1981 r. ustąpili ze stanowiska w związku z wprowadzeniem stanu wojennego pomimo „ryzykowania zemsty ze strony reżimu komunistycznego”, nowo ustępująca trójka „z pewnością zostanie sowicie wynagrodzona za swoje bohaterskie czyny”.
Wydarzenia te wpisują się w znacznie szersze skutki kryzysu wokół TK, który rozpoczął się w piątkowy wieczór, kiedy przed sądem pojawiła się duża liczba oddziałów policji.
Wkrótce okazało się, że do sądu weszła grupa ośmiu sędziów powołanych przez parlament w tym roku do TK – z których pięciu Nawrocki odmówił złożenia przysięgi – weszła do sądu i oświadczyła, że Święczkowski został zawieszony w czynnościach za niedopełnienie obowiązków.
Święczkowski, który zanim został sędzią TK, był członkiem byłego rządu PiS, uznał ich działania za niezgodne z prawem i próbę „zamachu stanu”. Popiera go sześciu innych sędziów powołanych za rządów PiS.
Święczkowskiego wspierał także Nawrocki, który dramatycznie wkroczył na sąd w sobotni poranek, pocierając się fizycznie i słownie z samozwańczą pełniącą obowiązki prezesa sądu Anną Korwin-Piotrowską.
Wczoraj wieczorem podczas wizyty w Trybunale Konstytucyjnym Prezydent Nawrocki wdał się w fizyczne i słowne starcia z sędziami zaangażowanymi w próbę przejęcia kontroli nad sądem.
Prezydent zabiega dziś o rozmowy z przywódcami politycznymi w celu omówienia kryzysu https://t.co/7HmBnuIaDG
Wydarzenia te stworzyły bezprecedensową sytuację w TK. Trybunał znajduje się jednak w kryzysie od 2015 r., kiedy Duda i ówczesny rząd PiS – który w tym roku doszedł do władzy – bezprawnie odrzucili trzech sędziów powołanych przez poprzedni parlament i zastąpili ich trzema własnymi.
Obecny rząd, szeroka koalicja pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska, nie uznaje TK ze względu na nielegalnych sędziów i ignoruje jego orzeczenia od czasu zastąpienia PiS u władzy w grudniu 2023 roku.
W tym roku koalicja Tuska rozpoczęła powoływanie sędziów na wakaty w sądzie. Potępiła Nawrockiego i Święczkowskiego za odmowę przyjęcia tych sędziów, uznając ich działania za niezgodne z prawem.
W tych okolicznościach Tusk i jego rząd argumentowali, że przywrócenie legitymizacji TK wymaga podjęcia zdecydowanych działań. W sobotni wieczór Tusk wygłosił orędzie do narodu, w którym oświadczył, że „nie może być kompromisu” w sprawie praworządności.
„W niektórych kwestiach nie może być kompromisu” – oznajmił premier @donaldtusk w orędziu do narodu na temat kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Potępił działania Prezydenta Karola Nawrockiego, zarzucając mu „zastraszanie sędziów” https://t.co/RPyt87mcFO
Jednak wielu ekspertów prawnych – w tym wielu bardzo krytycznych wobec polityki PiS wobec TK i innych sądów – wyraziło wątpliwości co do sposobu, w jaki Korwin-Piotrowska i jej współpracownicy zabiegali o przejęcie kontroli nad trybunałem.
Dalszego rozwoju sytuacji można spodziewać się we wtorek, kiedy Korwin-Piotrowska zwoła zgromadzenie ogólne trybunału. Nie ma jednak pewności, czy uda jej się uzyskać kworum wynoszące 10 sędziów, wymagane zwykle do ważności zgromadzenia.
O ile oczekuje się, że w posiedzeniu weźmie udział wszystkich ośmiu sędziów powołanych przez koalicję rządzącą w tym roku, o tyle sędziowie powołani za rządów PiS prawdopodobnie nie.