W 2025 r. Polska wydała pierwsze zezwolenia na pobyt prawie pół miliona imigrantów, co stanowiło trzeci najwyższy wynik w Unii Europejskiej, za Hiszpanią i Niemcami, ale przed Włochami i Francją.
Czwarty rok z rzędu spadła jednak liczba wydanych przez Polskę zezwoleń, w związku z dalszym zaostrzaniem przez kraj przepisów migracyjnych. Wcześniej, w latach 2017–2022, Polska przez sześć lat z rzędu znajdowała się na czele UE, osiągając szczyt wynoszący prawie milion zezwoleń w 2021 r.
Z nowych danych opublikowanych w piątek przez Eurostat, unijną agencję statystyczną, wynika, że w 2025 r. Polska wydała 467 314 pierwszych zezwoleń na pobyt imigrantom spoza UE.
Podobnie jak w zeszłym roku najwięcej wyemitowano w Hiszpanii (635 438), a następnie w Niemczech (605 292). Za Polską plasowały się następnie Włochy (433 099) i Francja (377 462).
O ile jednak w tych czterech krajach liczba zezwoleń wzrosła w 2025 r. (o 13,1% w Hiszpanii, 11,1% w Niemczech, 25,0% we Włoszech i 9,2% we Francji), o tyle w Polsce spadła o 4,4%.
Spadek ten nastąpił w wyniku zaostrzenia nowej strategii migracyjnej obecnego rządu – koalicji składającej się z przedstawicieli lewicy i centroprawicy, na której czele stoi premier Donald Tusk.
Przed wyborami w 2023 r. będący wówczas w opozycji Tusk oskarżył narodowo-konserwatywny rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS), który rządzi Polską od 2015 r., o umożliwienie „niekontrolowanej” migracji, w tym poprzez powszechne nadużycia systemu wizowego.
Tusk po dojściu do władzy w tych wyborach były przewodniczący Rady Europejskiej Tusk oświadczył, że „przetrwanie cywilizacji zachodniej” zależy od zapobiegania masowym migracjom.
Od tego czasu jego rząd wprowadził zaostrzone wymogi wjazdowe dla zagranicznych pracowników i studentów, zawiesił prawa azylu dla migrantów nielegalnie przekraczających granicę z Białorusi oraz zintensyfikował deportacje imigrantów, którzy popełnili przestępstwo lub przedostali się do kraju nielegalnie.
Polska wprowadziła nowe, bardziej rygorystyczne zasady regulujące wjazd zagranicznych studentów i pracowników-imigrantów.
„To kolejny krok w kierunku odzyskania kontroli nad migracjami i zwiększenia bezpieczeństwa Polaków” – mówi rząd https://t.co/gYdikpc6pL
Z nowych danych za 2025 rok wynika, że w ujęciu względnym (liczba wydanych zezwoleń w stosunku do liczby ludności krajów) Polska zajmowała dopiero dziewiąte miejsce w UE (12,8 zezwoleń na 1000 mieszkańców), za Maltą (56,9), Cyprem (46,7), Portugalią (27,3), Litwą (18,5), Irlandią (13,4), Chorwacją (13,2), Luksemburgiem (13,1) i Hiszpanią (12,9).
Oznacza to znaczny spadek od 2021 r., kiedy Polska wydała 967 345 zezwoleń, co było najwyższym wynikiem w UE w wartościach bezwzględnych, ale także drugim co do wielkości pod względem liczby ludności.
W 2025 r., podobnie jak w latach poprzednich, Polska wydała najwięcej pierwszych zezwoleń na pobyt Ukraińcom (241 126, 51,6% ogółu), którzy stanowią zdecydowanie największą grupę imigrantów w kraju.
Na kolejnych miejscach znaleźli się Białorusini (128 468, 27,5%), Gruzini (10 249, 2,2%), Hindusi (9230, 2%) i Turcy (7533, 1,6%) – czyli ta sama piątka czołowych narodowości co w 2024 roku.
Z nowych danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że Hindusi stanowią obecnie trzecią co do wielkości grupę pracowników cudzoziemskich w Polsce, zaraz za Kolumbijczykami.
Zdecydowanie największą grupą imigrantów pozostają Ukraińcy, a za nimi plasują się Białorusini https://t.co/hNiOqmeUfX
Po dekadzie bezprecedensowej masowej migracji liczba cudzoziemców posiadających zezwolenie na pobyt w Polsce w tym roku po raz pierwszy przekroczyła dwa miliony, co stanowi nieco ponad 5% populacji kraju. Około 1,5 miliona z nich to Ukraińcy.
W czerwcu liczba cudzoziemców pracujących w Polsce sięgnęła 1,14 mln, co stanowiło prawie 7% siły roboczej. Choć Ukraińcy stanowią dwie trzecie ogółu pracowników, najszybciej rosnącymi narodowościami są Kolumbijczycy i Hindusi, którzy stanowią obecnie trzecią i czwartą co do wielkości grupę zagranicznych pracowników.
Wzrost migracji nastąpił wraz z rozkwitem polskiej gospodarki, ale kraj stanął także w obliczu kryzysu demograficznego, charakteryzującego się kurczeniem się i starzeniem się populacji oraz jednym z najniższych wskaźników urodzeń na świecie.
W 2023 roku ZUS obliczył, że aby utrzymać stosunek liczby ludności w wieku produkcyjnym do liczby emerytów, Polska będzie musiała w ciągu najbliższej dekady przyciągnąć prawie dwa miliony pracowników-imigrantów. Przyznała jednak, że cel ten był „nierealny”.