Mieszkańcy sprzeciwiają się wpisaniu polskiej wsi na listę zabytków chronionych

2026-07-28

Decyzja o wyznaczeniu wsi jako chronionego zabytku wywołała ostry sprzeciw mieszkańców, którzy przysięgli „walczyć do końca” ze środkami, które ich zdaniem ograniczą ich zdolność do renowacji i budowania na ich posesjach.

Wieś, o której mowa, Ostaszów w województwie dolnośląskim w południowo-zachodniej Polsce, została założona w 1936 roku przez nazistowskie Niemcy jako osada rolnicza skupiająca około 42 gospodarstw. Region ten należał wówczas jeszcze do Niemiec.

Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków przekonuje, że Ostaszów posiada „unikalną, jednorodną architekturę zabytkową”, wymagającą ochrony państwa, jednak władze lokalne twierdzą, że sposób, w jaki podjęto tę decyzję, mimo sprzeciwu mieszkańców, pokazuje, że „głos społeczności lokalnych nie ma znaczenia”.

Po drugiej wojnie światowej większość Dolnego Śląska, łącznie z wsią, znalazła się w granicach Polski. Architektura wsi pozostała w dużej mierze niezmieniona, a zabudowa mieszkalna połączona ze stodołami tworzy unikalne, spójne zespoły folwarczne. Mieszka tam około 250 osób.

Na początku tego roku mieszkańcy zostali poinformowani, że rozpoczęto postępowanie w sprawie wpisania wsi do rejestru zabytków – podaje Gazety Wyborczej codziennie. Wojewódzki konserwator zabytków poinformował w piątek, że podjął już decyzję.

„Nie można kwestionować wyjątkowej, ponadstandardowej wartości historycznej, naukowej i artystycznej Ostaszowa jako zabytku” – napisano w oświadczeniu. Podkreślono, że z badań zespołu pracującego przy ministerstwie kultury wynika, że ​​wieś ta była jedyną zachowaną osadą tego typu na Dolnym Śląsku.

Mieszkańcy i lokalni urzędnicy oświadczyli, że planują odwołać się od tej decyzji, argumentując, że stworzy to dodatkową biurokrację i zakłóci zdolność właścicieli nieruchomości do decydowania o pracach budowlanych i remontowych.

„Przed nami wieloletnia batalia prawna, ale nie poddamy się. Będziemy walczyć do końca. Uważamy, że decyzje w sprawie 42 domów w Ostaszowie powinni podejmować ich mieszkańcy, a nie szkodliwi urzędnicy” – napisali mieszkańcy w oświadczeniu cytowanym przez Polską Agencję Prasową (PAP).

„W państwie kartonowym głos społeczności lokalnych nie ma żadnego znaczenia – liczą się tylko nakazy i zakazy. O naszej przyszłości ma decydować bezduszny urzędnik ze (stolicy Dolnego Śląska) Wrocławia, który nie ma nawet czasu, aby spotkać się z ofiarami swoich decyzji” – powiedziała sołtyska Sylwia Mazur.

Konserwator zauważył jednak, że do czasu zakończenia postępowania odwoławczego prace budowlane nie mogą być kontynuowane. Dodał, że planuje współpracować z mieszkańcami w celu „opracowania zasad postępowania remontowo-inwestycyjnego zgodnie z przepisami o ochronie zabytków”.

Zaapelował także do mieszkańców, aby nie rozpowszechniali „skandalicznych narracji” na temat decyzji prowadzącej do utworzenia „skansenu, niemożności remontu i blokowania inwestycji”. Stwierdził, że inne wsie na Dolnym Śląsku podlegają podobnej ochronie, nie utrudniając ich rozwoju.

Gazety Wyborczej przytoczyła wypowiedź części mieszkańców, którzy twierdzili, że wszczęcie postępowania w styczniu już zmusiło ich do wstrzymania prac na swoich nieruchomościach. Inni narzekali, że decyzja ta zwiększy koszty renowacji ze względu na rygorystyczne wymogi konserwatorskie.

Opolski Wojewódzki Konserwator Zabytków poinformował, że od 2021 r. do rejestru zabytków ze względu na historyczny układ wpisano około 86 wsi w całej Polsce.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.