Polska prawica potępia obchody Dnia Afryki i rosnącą liczbę studentów zagranicznych

2026-05-26

Polska prawicowa opozycja skrytykowała miasto Lublin za organizację w tym tygodniu Festiwalu z okazji Dnia Afryki i przyjęcie rosnącej liczby afrykańskich studentów. Zastępca burmistrza miasta odpowiedział, oskarżając ich o szerzenie „kłamstw, manipulacji i strachu”.

W sobotę Krzysztof Bosak, jeden z przywódców skrajnie prawicowej Konfederacji, udostępnił film pierwotnie opublikowany przez organizatorów Festiwalu Dzień Afryki.

„Mieszkańcy Lublina, co jest z wami nie tak, że wybieracie władze, które zaludniają wasze piękne miasto obcokrajowcami?” – napisał Bosak, pełniący jednocześnie funkcję wicemarszałka parlamentu.

Wiadomość o obchodach Dnia Afryki, które odbędą się w Lublinie, 330-tysięcznym mieście we wschodniej Polsce, w dniach 29 i 30 maja i określanych jako „święto różnorodności, dialogu międzykulturowego i współpracy międzynarodowej”, szybko rozeszła się w mediach społecznościowych.

Tymczasem szeroko komentowany zaczął być wywiad z Wiktorią Herun, zastępcą dyrektora Lublina ds. nauki i promocji gospodarczej. W podkaście, który pierwotnie ukazał się w styczniu, pochwaliła się sukcesem miasta w przyciąganiu zagranicznych studentów.

Wcześniej pochodzili „głównie z krajów poradzieckich” – stwierdził Herun. „Ostatnie sześć lat to przede wszystkim Afryka – Zimbabwe, Nigeria, Republika Południowej Afryki – ale ostatnio także Tajlandia i Arabia Saudyjska”.

„Studenci przychodzili sami” – dodała. „Teraz studenci z takich miejsc jak Afryka, Indie czy Bangladesz przyjeżdżają z rodzinami. Przyjeżdżają z mężami, żonami i dziećmi, więc nie chodzi już tylko o pomoc w znalezieniu miejsca w akademiku, ale także o całe mieszkanie.”

Sprawę krytycznie komentowali czołowi przedstawiciele zarówno Konfederacji, jak i narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), głównej polskiej partii opozycyjnej. Ostrzegali, że wizy studenckie mogą stanowić tylne drzwi dla migrantów, chcących uzyskać dostęp do Polski.

„Ani Lublin, ani żadne inne miasto w Polsce nie potrzebuje programu masowego importu migrantów z Afryki wraz z rodzinami” – napisał Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i jego kandydat na premiera w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

„Polacy mają prawo zadać pytanie: kto dał mandat na zmianę struktury społecznej miasta bez zgody mieszkańców? Europa Zachodnia pokazała już, do czego prowadzi masowa imigracja: wzrost przestępczości, napięcia, utrata bezpieczeństwa.”

Podobnie jak w większości dużych miast w Polsce, władze miejskie Lublina kojarzone są z bardziej liberalną koalicją rządzącą w Polsce. Prezydent miasta Krzysztof Żak wywodzi się z centrowej partii Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska.

W odpowiedzi na protesty wokół studentów zagranicznych wiceprezydent Tomasz Fulara wraz z rektorami czterech lubelskich uczelni zorganizował w poniedziałek wspólną konferencję prasową, na której odnieśli się do tego, co Fulara określił mianem „kłamstw, manipulacji i polityki strachu”.

„Powiedzmy jasno: nie ma mowy o masowej migracji do Lublina” – stwierdziła Fulara. Zauważył, że na 60 000 studentów w Lublinie około 9 000 pochodzi z zagranicy, w tym 2 000 z krajów afrykańskich. „To zaledwie 0,7% ogółu mieszkańców Lublina.”

Na konferencji urzędnicy zwrócili uwagę na dane, z których wynika, że ​​studenci zagraniczni wydają ok 480 mln zł (113 mln euro) rocznie w Lublinie. Zauważyli, że 95% afrykańskich studentów po ukończeniu studiów wraca do swoich krajów, a większość pozostałych przenosi się do Europy Zachodniej – podaje Radio Zet.

Beata Piskorska, prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (KUL), gdzie Czarnek jest profesorem prawa, powiedziała, że ​​są „jestem bardzo dumny, że studenci różnych narodowości i wyznań – i mówię to jako przedstawiciel katolickiego uniwersytetu – są otwarta droga do„studia w mieście”.

Michał Krawczyk, poseł KO z Lublina, potępił także prawicowych krytyków Festiwalu Dzień Afryki. „Jakiego sposobu myślenia potrzeba, aby tak bardzo nienawidzić innych ludzi?” – napisał w mediach społecznościowych.

„Te ataki podważają akademicki i międzynarodowy charakter naszego miasta. Zagraniczni studenci i goście budują nasz rozwój gospodarczy, podczas gdy prawicowa nienawiść buduje jedynie mur nienawiści. Jesteście żałośni.”

W ciągu ostatniej dekady w Polsce nastąpił bezprecedensowy wzrost imigracji, w tym gwałtowny wzrost liczby studentów zagranicznych. Jednak duża część tych podwyżek miała miejsce, gdy PiS rządził Polską od 2015 r. do końca 2023 r. (a Czarnek pełnił funkcję ministra szkolnictwa wyższego w latach 2020–2023).

Przez sześć lat od 2017 do 2022 roku Polska wydała najwięcej w UE liczby pierwszych zezwoleń na pobyt imigrantom spoza bloku. Liczba studentów zagranicznych wzrosła z około 57 000 w 2015 r. do 107 000 w 2023 r.

Większość tych imigrantów i studentów pochodziła ze wschodnich sąsiadów Polski, zwłaszcza z Ukrainy. Spośród 108 200 studentów zagranicznych w Polsce w roku akademickim 2022/23 48 700 stanowili Ukraińcy.

Kolejne co do wielkości grupy pochodziły z Białorusi (12 tys.), Turcji (3800), Zimbabwe (3600), Indii (2700), Azerbejdżanu (2500), Uzbekistanu (2100), Chin (1800), Kazachstanu (1700) i Nigerii (1600).

Koalicja Tuska doszła do władzy w 2023 r. po kampanii wyborczej, w której oskarżała PiS o nadzorowanie niekontrolowanej masowej imigracji i zapowiadała uszczelnienie systemu. Od objęcia urzędu nowy rząd zaostrzył przepisy dotyczące migracji, w tym dotyczące dostępu do wiz studenckich.

W rezultacie spadła liczba wydawanych zezwoleń na pobyt, a wzrost liczby studentów zagranicznych wyhamował w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jednak w zeszłym miesiącu minister szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek ogłosił, że Polska podejmuje obecnie kroki w celu przyciągnięcia większej liczby studentów z zagranicy, a wśród krajów docelowych znajdują się Turcja, Korea Południowa, Wietnam i Uzbekistan.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.