Dwóm polskim działaczom skrajnej prawicy postawiono zarzuty w związku z incydentem, w którym skonfrontowali się z Ukrainką prowadzącą firmę świadczącą usługi innym ukraińskim imigrantom. Od tego czasu wyszło na jaw, że jednemu z dwóch mężczyzn postawiono w tym roku odrębne zarzuty za rzekome szpiegostwo na rzecz Rosji.
Nagranie zdarzenia stało się w tym tygodniu popularne w mediach społecznościowych, a wiele osób, w tym minister spraw wewnętrznych, potępiło działania mężczyzn i pochwaliło spokojną reakcję kobiety. Akcja rozgrywa się na tle sporu dyplomatycznego między Polską a Ukrainą na temat historii II wojny światowej.
‼️ Aktywiści dostępy Grzegorza Brauna i Korwin-Mikkego idą po działaniach ukraińskich firm w Polsce i domagają się wejścia do środka z kamerą. W ten sposób wyprowadzający czy w środku potajemnie nie wspiera się… Stepana Bandery i zbrodniarzy z UPA, którzy mordowali Polaków. pic.twitter.com/kxd6uV2hkK
— Goniec.pl (@GoniecPL) 7 lipca 2026
Konfrontacja rozpoczęła się, gdy obaj mężczyźni, filmowani przez niewidzialną współpracowniczkę, zapukali do drzwi biur firmy w polskim Poznaniu, która oferuje pomoc ukraińskim migrantom, którzy stanowią zdecydowanie największą grupę obcokrajowców w Polsce, m.in. w uzyskaniu zezwoleń na pobyt i pracę.
Kierowniczka biura, Nataliia Fedoriuk, Ukrainka mieszkająca w Polsce od dziesięciu lat, wyszła na korytarz, aby porozmawiać z całą trójką, która powiedziała, że „chcą zobaczyć, jak (jej biuro) wygląda… ponieważ wiemy, że Ukraina jest obecnie wrodzona wobec narodu polskiego”.
Wielokrotnie pytali ją, czy „popiera Stepana Banderę”, historycznego przywódcę ukraińskiego nacjonalizmu, którego część wyznawców masakrowała Polaków podczas II wojny światowej, a także twierdzili, że jej biznes jest odpowiedzialny za „sprowadzanie tu obcokrajowców” i „mieszanie struktur etnicznych” w Polsce.
Fedoriuk, mówiąca płynnie po polsku, nie wpuściła grupy do swojego biura, poinformowała, że wszelkie jej działania są legalne i zasugerowała, aby w razie jakichkolwiek wątpliwości zgłosić się na policję. Powiedziała też, że „bardzo wspiera i szanuje Polaków”.
SKRZYNKA DARÓW
Jeden z mężczyzn, którego zgodnie z polskim prawem dotyczącym prywatności można nazwać wyłącznie Przemysławem G., ma na sobie koszulkę wyrażającą poparcie dla weterana skrajnej prawicy Janusza Korwina-Mikkego.
W 2023 r. Przemysław G. kandydował w wyborach parlamentarnych z ramienia skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacji), która jest obecnie drugą co do wielkości partią opozycyjną w Polsce, choć nie zdobył mandatu.
Od tego czasu Korwin-Mikke rozstał się z Konfederacją i jest obecnie powiązany z Grzegorzem Braunem, kolejnym przywódcą skrajnej prawicy, który został wyrzucony z Konfederacji w zeszłym roku i jest znany ze szczególnie radykalnej retoryki antyukraińskiej i antysemickiej, a także z zajmowania życzliwego stanowiska wobec Rosji.
Dwóch skrajnie prawicowych przywódców twierdzi, że rosyjskie najazdy dronów zostały sfałszowane przez polski rząd w ramach spisku mającego na celu wciągnięcie kraju w wojnę na Ukrainie.
Złożyli zawiadomienie do prokuratury przeciwko ministrowi spraw zagranicznych @sikorskiradek https://t.co/YixQCpQBd7
Drugi mężczyzna podał nazwisko Jarosław K. Szereg czołowych mediów, w tym Polsat News, nadawca TVN i Gazety Wyborczej codziennie donoszą, że to ten sam Jarosław K., który na początku tego roku został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji.
W momencie pojawienia się pierwszych informacji o tych wcześniejszych zarzutach różne media odnotowywały, że Jarosław K. działał w prorosyjskiej skrajnie prawicowej grupie. Był także członkiem Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), rezerwy ochotniczej wchodzącej w skład Sił Zbrojnych RP.
Portal informacyjny Interia podaje jednak, że gdy Jarosławowi K. postawiono zarzuty szpiegostwa, sąd odrzucił wniosek prokuratury o umieszczenie go w areszcie śledczym, uznając, że nie ma wystarczających dowodów wskazujących, że działał on w imieniu rosyjskiego wywiadu.
Prokuratura postawiła żołnierzowi Wojsk Obrony Terytorialnej zarzut szpiegostwa.
Według dochodzenia medialnego podejrzany działał w skrajnie prawicowej grupie i próbował szpiegować w imieniu Rosji https://t.co/GREJIIjEun
Konfrontację Przemysława G. i Jarosława K. z Fedoriukiem potępili przedstawiciele obecnej koalicji rządzącej w Polsce, składającej się z lewicy i centroprawicy.
„Nie ma zgody na nienawiść i agresję” – napisał w mediach społecznościowych minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, obiecując, że „policja zareaguje zdecydowanie”.
W środę rzecznik policji poinformował, że w związku z incydentem zatrzymali dwóch mężczyzn. Następnie w czwartek prokuratorzy poinformowali, że parze postawiono zarzuty zniesławienia Fedoriuka, za które grozi kara do roku więzienia. Obaj nie przyznali się do winy.
Sama Fedoriuk opowiedziała Rzeczpospolita codziennie informowała, że incydent wywołał w niej „lęk o moje bezpieczeństwo”. Dodała jednak, że odkąd to się wydarzyło, otrzymała duże wsparcie ze strony Polaków i „w żadnym wypadku nie uważam tego wydarzenia za odzwierciedlenie postawy większości społeczeństwa”.
Ukrainka po ataku w Poznaniu: Polacy dali mi wsparcie, ale nadal odczuwam strachhttps://t.co/gR5QiFgbHG
— Rzeczpospolita (@rzeczpospolita) 9 lipca 2026 r
Do zdarzenia doszło w kontekście wzmożonych napięć między Polską a Ukrainą w następstwie decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem grupy powiązanej z Banderą, która przewodziła masakrze około 100 000 polskich cywilów podczas drugiej wojny światowej.
To skłoniło polskiego prezydenta Karola Nawrockiego do pozbawienia Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia, po czym Zełenski odwołał podróż do Polski. Jednakże obaj mężczyźni spotkali się w tym tygodniu podczas szczytu NATO w Turcji, próbując osiągnąć kompromis.
Badania opinii publicznej wskazują, że w Polsce spada sympatia do Ukrainy i Ukraińców. Tymczasem rośnie poparcie dla ugrupowań skrajnie prawicowych zajmujących stanowisko antyukraińskie, takich jak Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej (KKP) Brauna.
„Nie możemy pozwolić, aby Ukraińcy” – największa grupa imigrantów w Polsce – „mieli reprezentację w parlamencie” – ostrzega przywódca skrajnej prawicy Sławomir Mentzen.
Jego uwagi pojawiają się w kontekście dyskusji na temat zaostrzenia kryteriów uzyskania przez cudzoziemców polskiego obywatelstwa https://t.co/y86IbrfpcT