Prezydent Krakowa, drugiego co do wielkości miasta w Polsce, został usunięty ze stanowiska w rzadkim referendum dotyczącym odwołania.
Aleksander Miszalski, który miał zaledwie dwa lata swojej pierwszej kadencji, spotkał się z oskarżeniami o kumoterstwo i złe zarządzanie finansami, a także krytyką wprowadzenia „strefy czystego transportu”.
Jest członkiem centrowej partii Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska, a jego dymisja została przyjęta przez prawicową opozycję, która ma nadzieję, że da to impuls przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.
Wyniki referendum w Krakowie (24 maja 2026):
➡️ Referendum ws. przykład Prezydenta Miasta Krakowa
✅ważne i rozstrzygające
📊 frekwencja: 29,99%
🗳️ przekroczono wymagane: 158 555 kart➡️ Referendum ws. instrukcja Rady Miasta Krakowa
❌ nieważne
📊 frekwencja:… pic.twitter.com/elDX55vrLD— Kraków (@krakow_pl) 25 maja 2026 r
W poniedziałek rano oficjalne wyniki niedzielnego referendum pokazały, że frekwencja – decydująca o odwołaniu burmistrza – sięgnęła 29,99%. To więcej niż próg 26,98% (trzy piąte liczby osób, które głosowały za wyborem burmistrza w 2024 r.), aby był ważny.
Wśród głosujących za usunięciem Miszalskiego opowiedziało się 97,3%. Na tę liczbę wpływ miał jednak fakt, że Miszalski apelował do swoich zwolenników, aby po prostu nie głosowali, aby referendum nie przekroczyło progu frekwencji.
W drugim referendum w sprawie odwołania całej rady miejskiej, które odbyło się w tym samym czasie, uzyskano niemal identyczną frekwencję wynoszącą 29,97%. Jednak próg ważności w tym przypadku wyniósł 30,59%, co oznacza, że głosowanie nie było wystarczające.
W poście w mediach społecznościowych Miszalski napisał, że „przyjmuje z szacunkiem” decyzję podjętą przez mieszkańców Krakowa. „Demokracja lokalna polega właśnie na tym, że ostatnie słowo należy do mieszkańców”.
„Praca jako prezydent Krakowa była ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością” – dodał. „Nie wszystko udało się osiągnąć tak, jak oczekiwałem… Dlatego dzisiaj chcę zaapelować – aby po tym referendum Kraków mógł na nowo funkcjonować jako wspólnota”.
Teraz, po potwierdzeniu dymisji Miszalskiego, kolejnym krokiem będzie rozpisanie nowych wyborów burmistrza. Muszą się one odbyć w ciągu 90 dni. Wśród faworytów znajdzie się zapewne Łukasz Gibała, niezależny i wieloletni kandydat na burmistrza, który w 2024 roku z Miszalskim minimalnie przegrał.
Gibała na razie nie potwierdził, że będzie kandydował. W poniedziałkowym porannym poście, po potwierdzeniu wyników referendum, pogratulował wszystkim, którzy walczyli o usunięcie Miszalskiego.
miejsce zamieszkania Krakowa fatalne.
Przyjmuję ją z koniecznością.
Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum – zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni.Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że mieszkańcom… pic.twitter.com/sqiAuS30Pv
— Aleksander Miszalski (@Miszalski_) 25 maja 2026 r
Odwołanie burmistrza w dużym mieście jest w Polsce wydarzeniem stosunkowo rzadkim. Do tej pory zdarzyło się to zaledwie sześciokrotnie w miejscowościach, których burmistrz ma tytuł „prezydenta miasta” (prezydent miasta), który jest zarezerwowany dla 107 największych miast.
Biorąc pod uwagę, że Miszalski wywodzi się z głównej partii rządzącej w Polsce, KO, jego dymisja nabiera dodatkowego znaczenia, zwłaszcza w rzadkim roku, w którym nie odbywają się wybory ogólnokrajowe.
Dwie główne partie opozycji narodowej w Polsce, narodowokonserwatywne Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz skrajnie prawicowa Konfederacja (Konfederacja), wsparły kampanię zbierania podpisów pod petycją o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania.
„Tak się dzieje, gdy nie słucha się Polaków. Tusk, będziesz następny” – napisał Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i kandydat tej partii na premiera w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
„To początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska” – dodał, cytowany przez portal Wirtualna Polska.
Inny z wiceliderów partii, były premier Mateusz Morawiecki, stwierdził, że problemy, z jakimi borykał się Kraków pod rządami KO, dotykają także całą Polskę, tyle że „na 45-krotnie większą skalę”.
Wybory parlamentarne w Polsce zaplanowano na jesień 2027 roku. Obecnie sondaże wskazują na w miarę równy podział poparcia dla koalicji rządzącej Tuska i prawicowej opozycji.
Głupia władza sprawowana dla pieniędzy i władz utworzonych przez mieszkańców Krakowa usunięta. Tak się kończy, jak nie słucha się Polaków.
Tusku, Ty będziesz następny.
— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) 24 maja 2026 r
Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski powiedział Polsat News, że referendum w Krakowie jest „sprawą lokalną”, związaną ze „złymi lub nieprzemyślanymi decyzjami jednego burmistrza” i mającą niewielkie znaczenie dla polityki krajowej.
Bartoszewski zauważył też, że w wyborach „na pewno nie wygra kandydat Konfederacji czy PiS”. Obie partie słabo radzą sobie w dużych, bardziej liberalnych miastach.
Grupa stojąca za petycją referendalną oskarżyła Miszalskiego o nadzorowanie rosnącego zadłużenia gmin, kumoterstwo przy nominacjach i politykę faworyzującą deweloperów, którzy wspierali jego kampanię.
Skrytykowali także wprowadzenie na początku tego roku nowej „strefy czystego transportu”, która zakazuje wjazdu do miasta starszym, bardziej zanieczyszczającym środowisko samochodom, a także rosnące koszty transportu publicznego, wywozu śmieci i parkowania.
Kraków został uznany za 16. najlepsze miasto na świecie przez Time Out, który opisuje go jako „bajkę z życia wziętą” i chwali jego możliwości spacerowe, jedzenie i kulturę https://t.co/N8qAKylwEB