Lider konserwatywnej opozycji Jarosław Kaczyński oświadczył, że należy bronić Polski przed „rozprzestrzenianiem się homoseksualizmu”, które nazwał „patologią”. Zdawał się także sugerować, że rodzicielstwo osób tej samej płci powinno być karane i „surowo karane”.
Jego uwagi pojawiły się w odpowiedzi na wydanie przez polski rząd rozporządzenia zezwalającego na wpisywanie do polskiego rejestru cywilnego małżeństw osób tej samej płci zawartych w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nakazał Polsce uznawanie takich małżeństw.
Lider prawa partii opozycyjnej Jarosław Kaczyński na poważnie dywaguje „czy państwo ma interesy, aby móc się rozszerzyć na homoseksualizm”. Chwilę później mówi, że to „anomalia i patologia współczesnych czasów”. Wypowiedź jest skandaliczna, dostępna na liście… pic.twitter.com/6VZmBrMn3l
— Patryk Michalski (@patrykmichalski) 23 maja 2026 r
Kaczyński jest przewodniczącym narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), głównej polskiej partii opozycyjnej. Sprawując władzę w latach 2015–2023, PiS prowadził głośną kampanię przeciwko temu, co nazywał „ideologią LGBT”, która jego zdaniem jest narzucana Polsce przez siły zewnętrzne.
Na sobotniej konferencji prasowej lider PiS powiedział, że uznając zagraniczne małżeństwa osób tej samej płci, rząd „próbuje wprowadzić w Polsce głęboką zmianę kulturową, która priorytetowo traktuje interesy określonej grupy mniejszościowej, domagając się całkowitego ignorowania jej odmienności”.
„Dzieci za to zapłacą” – ostrzegał Kaczyński – „bo w ostatecznym rozrachunku chodzi o dobro dzieci. Dzieci powinny mieć matkę i ojca”.
„W żadnym wypadku nie należy prowadzić niczego, co można by określić jako eksperymentowanie na dzieciach. Ja bym to całkowicie kryminalizował, wprowadził przepis karny, który surowo karze tego typu przedsięwzięcia, bo tylko w ten sposób można powstrzymać tę ofensywę” – zadeklarował.
Kaczyński wezwał następnie Polaków, aby „zadali sobie kolejne pytanie: czy jakiekolwiek państwo ma interes w szerzeniu homoseksualizmu?”
„Żadne państwo nie ma w tym interesu i Polska oczywiście też nie jest tym zainteresowana” – odpowiedział. „To po prostu pewnego rodzaju anomalia, patologia naszych czasów i tak należy to traktować, a przed tą patologią trzeba zdecydowanie bronić Polski”.
Kaczyński dodał, że „nie chodzi mu o obronę (Polski) przed homoseksualistami czy ich prześladowanie”, tylko o zapewnienie „odpowiednich warunków do wychowania dzieci, czyli rodziny, w której jest matka i ojciec”. Jeśli PiS wróci do władzy, „przyjmie znacznie jaśniejsze i ostrzejsze podejście niż obecne prawo”.
Wypowiedzi lidera PiS potępiła wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz. „Patologia i anomalia to słowa, które ranią i odczłowieczają” – napisała. „Prawie 50 000 dzieci wychowuje się w Polsce w tęczowych rodzinach… i musi wiedzieć, że oni i ich rodziny są bezpieczni”.
Patologią i anomalią są słowa, które krzywdzą i dehumanizują Panie Prezesie.
Blisko 50 000 dzieci wychowuje się w Polsce w tęczowych rodzinach, łamią się, bawią, przyjaźnią, muszą wiedzieć, że jedna i ich rodzina są bezpieczne. https://t.co/rqhAXU8vpM— P. Piechna-Więckiewicz (@PaulinaPW2024) 23 maja 2026 r
Na początku tygodnia inna grupa opozycyjna, skrajnie prawicowa Konfederacja (Konfederacja), złożyła w parlamencie projekt ustawy zakazującej adopcji dzieci przez pary tej samej płci, w tym adopcji dziecka małżonka. Mówi, że te środki „chronią najmłodszych przed deprawacją” i „wyzyskiem”.
W rzeczywistości wiodące organizacje naukowe i medyczne, takie jak Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i Uniwersytet Cornell, zauważyły, że badania akademickie nie wykazują zwiększonego ryzyka wyrządzenia krzywdy, w tym wykorzystywania seksualnego, dzieciom par tej samej płci.
Posunięcie Konfederacji nastąpiło po tym, jak w zeszłym tygodniu dwa polskie miasta, Warszawa i Wrocław, rozpoczęły wpisywanie do swoich rejestrów stanu cywilnego zagranicznych małżeństw osób tej samej płci.
Uczynili to w odpowiedzi na orzeczenie TSUE nakazujące Polsce uznawanie takich małżeństw zawartych w innych państwach członkowskich UE, a następnie orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) nakazujące Warszawie transkrypcję jednego takiego aktu małżeństwa.
Wrocław stał się drugim polskim miastem, które uznało małżeństwa osób tej samej płci zawarte za granicą, wzorując się na Warszawie, która w zeszłym tygodniu rozpoczęła wpisywanie takich małżeństw do rejestru stanu cywilnego zgodnie z postanowieniami sądów europejskich i polskich https://t.co/sE8rqbPdFy
Obydwa miasta podjęły działania, mimo że polski rząd nie wprowadził jeszcze przepisów pozwalających na wpisywanie małżeństw osób tej samej płci do rejestru, który do tej pory uznawał jedynie związki damsko-męskie.
Jednak w piątek w tym tygodniu rząd wydał takie rozporządzenie, które według niego umożliwi teraz każdemu urzędowi stanu cywilnego w kraju transkrypcję zagranicznych małżeństw osób tej samej płci.
Nie ma pewności, jakie skutki prawne będzie to miało w praktyce dla takich par, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że prawo krajowe w Polsce nie dopuszcza żadnej prawnie uznanej formy związków osób tej samej płci. Eksperci prawni twierdzą, że ustalenie norm zajmie trochę czasu – i ewentualnych dalszych orzeczeń sądowych.
Jednak premier Donald Tusk oświadczył w zeszłym tygodniu, że choć jego rząd zezwoli na uznawanie zagranicznych małżeństw osób tej samej płci, „nie jest to w żadnym wypadku droga do (zezwolenia) na adopcję” dzieci przez takie pary.
Rząd wydał rozporządzenie umożliwiające wpisywanie do rejestru cywilnego zagranicznych małżeństw osób tej samej płci
Decyzja ta jest odpowiedzią na orzeczenie sądu UE i oznacza poważną zmianę w kraju, który na mocy prawa krajowego nie zezwala na związki osób tej samej płci https://t.co/2an5mGtnHl
Badania opinii publicznej wskazują również, że o ile większość Polaków popiera obecnie ideę związków partnerskich osób tej samej płci, to jedynie mniejszość opowiada się za dopuszczeniem małżeństw osób tej samej płci, a jeszcze mniej za prawem do adopcji przez pary tej samej płci.
W 2024 r. państwowa agencja badawcza CBOS ustaliła, że jedynie 23% społeczeństwa popiera prawo do adopcji (wzrost z 6% w 201 r.), a 70% jest przeciwnych (spadek z 89% w 2010 r.).