Większość rządu w Senacie odrzuciła propozycję opozycyjnego prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie dalszego wdrażania przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która jego zdaniem jest zbyt kosztowna.
Senatorowie koalicji rządzącej uznali jednak zaproponowane przez prezydenta pytanie referendalne za „absurdalne”, a całą inicjatywę za chwyt polityczny mający na celu „destabilizację kraju i polaryzację społeczeństwa”.
Senat nie wyraził zgody na ogólnokrajowe referendum złożone przez prezydenta RP.
🟢Za: 32
🔴Przeciw: 62
⚪️Wstrzymywał się: 1
Pytanie, jakie prezydent podłączone jest do referendum, brzmiało: „Czy jest Pan/Pani za pomocą polityki klimatycznej, która…— Senat RP 🇵🇱 (@PolskiSenat) 20 maja 2026 r
Na początku tego miesiąca konserwatywny eurosceptyk Nawrocki poinformował, że złożył do Senatu wniosek o zorganizowanie referendum, które odbędzie się 27 września, w którym zada Polakom pytanie:
„Czy jesteś za wdrażaniem polityki klimatycznej UE, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
Prezydent podkreślił, że jego inicjatywa nie miała na celu ogólnego sprzeciwu wobec ochrony środowiska ani członkostwa Polski w UE. Chce raczej „wspierać prawo Polaków do decydowania o tempie zmian, ich zakresie i kosztach, jakie ponoszą”.
Argumentował, że polityki UE, takie jak sztandarowy Zielony Ład i system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), „oznaczają wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności gospodarczej i ograniczenie produkcji rolnej”.
Prezydent wystąpił z inicjatywą rozpisania referendum w sprawie dalszego wdrażania przez Polskę polityki klimatycznej UE, co jego zdaniem wiąże się z nadmiernymi kosztami.
Pomysł prawdopodobnie zostanie jednak odrzucony przez większość rządu w Senacie https://t.co/nLsLTR0b2k
Konstytucja Polski przyznaje prezydentowi prawo zwołania referendum. Aby jednak tak się stało, propozycja musi uzyskać poparcie większości członków Senatu, izby wyższej parlamentu, w głosowaniu, w którym uczestniczy co najmniej połowa wszystkich senatorów.
Biorąc pod uwagę, że bardziej liberalna, prounijna koalicja premiera Donalda Tuska liczy 63 członków w 100-osobowym Senacie, poparcie inicjatywy Nawrockiego zawsze było mało prawdopodobne. W czwartek Senat rzeczywiście większością 62 do 32 głosów, przy jednym wstrzymującym się, odrzucił propozycję referendum
„Można dyskutować o polityce klimatycznej, kosztach transformacji czy bezpieczeństwie energetycznym” – powiedział senator Waldy Dzikowski z centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska. „Ale państwo nie może pisać pytanie referendalne w taki sposób, aby jego treść sugerowała obywatelom jedyną „prawidłową” odpowiedź”.
„To nie jest standard demokracji, to kampania polityczna finansowana przez władzę państwa” – dodał, cytowany przez portal informacyjny Interia.
Senator Władysław Komarnicki, także z KO, również nazwał to pytanie „absurdalnym” i stwierdził, że cała inicjatywa ma na celu „destabilizację kraju, polaryzację społeczeństwa, wprowadzenie chaosu prawnego i usunięcie obecnego rządu” – podaje portal Onet.
Jednak stanowisko koalicji rządzącej skrytykował senator Aleksander Szwed z narodowo-konserwatywnej opozycji Prawo i Sprawiedliwość (PiS), który stwierdził, że „dowód na to, że obecny rząd bardziej ufa urzędnikom w Brukseli niż własnym obywatelom”.
Szef gabinetu Nawrockiego Paweł Szefernaker po decyzji Senatu napisał, że większość miała „głosowało przeciwko prawu Polaków do wypowiadania się na rachunkach, miejscach pracy i przyszłości naszej gospodarki”.
Tymczasem główny doradca prezydenta ds. polityki zagranicznej Marcin Przydacz powiedział nadawcy Republika, że Nawrocki „nie porzuci tej kwestii” i ma przygotowany „plan B”, który „zostanie ujawniony we właściwym czasie”.
Tysiące osób przyłączyło się do protestu w Warszawie przeciwko zielonej polityce UE zorganizowanego przez związek zawodowy „Solidarność”.
Marsz, podczas którego widać było wiele antyrządowych transparentów, wsparła prawicowa opozycja i opozycyjny prezydent Nawrocki https://t.co/fnSLytRutW
Podczas swojej zeszłorocznej kampanii prezydenckiej Nawrocki regularnie krytykował politykę klimatyczną UE i wspierał dalsze uzależnienie Polski od węgla, który wytwarza ponad połowę energii elektrycznej, co stanowi zdecydowanie najwyższy odsetek w Europie.
Temat powrócił niedawno na agendę polityczną po tym, jak narodowo-konserwatywna opozycja Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która wspierała kandydaturę Nawrockiego na prezydenta, w marcu zażądała jednostronnego wycofania się Polski z systemu ETS.
Rząd zauważa jednak, że jako że ETS jest częścią prawa UE, niezastosowanie się do systemu oznaczałoby dla Polski wysokie kary. Jedynym sposobem na uniknięcie tego byłoby całkowite opuszczenie UE, o co rząd oskarża PiS i Nawrockiego.
Zamiast tego rząd twierdzi, że lobbuje w UE i innych państwach członkowskich, aby złagodzić politykę klimatyczną. W ostatnich tygodniach odniósł sukces – niektóre zmiany w ETS zostały już ogłoszone, a inne mają zostać zaprezentowane jeszcze w tym roku.
Polska prawicowa opozycja chce wycofać się z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji, twierdząc, że czyni to z Polaków „automatem do zarabiania pieniędzy na absurdalną lewicową politykę klimatyczną”@PStrzalkowski wyjaśnia, jakie naprawdę koszty niesie ze sobą ETS i jakie są perspektywy reformy https://t.co/UxpMWpG1pE
Polska ma jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w UE po uwzględnieniu kosztów utrzymania. Analitycy zauważają jednak, że chociaż polityka klimatyczna UE częściowo przyczynia się do tych kosztów, w grę wchodzi również szereg innych czynników.
Dostawy węgla do Polski należą do najdroższych w wydobyciu na świecie, a co roku wydaje się miliardy złotych w postaci dotacji państwowych na wsparcie nierentownej działalności wydobywczej.
Uzależnienie kraju od paliw kopalnych zwiększyło także jego narażenie na zewnętrzne szoki energetyczne, w tym wywołane wojnami na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na wysokie ceny jest fakt, że względny udział Polski podatków w cenach energii elektrycznej jest drugim co do wielkości w UE i wynosi nieco ponad 40%, ustępując jedynie Danii (47,7%). W całej UE podatki i opłaty stanowiły 27,6% rachunków za energię elektryczną w pierwszej połowie 2025 r.
Polska odnotowała w tym roku trzeci najszybszy wzrost cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w UE.
Kraj ten dysponuje obecnie drugą najdroższą energią elektryczną w bloku, biorąc pod uwagę koszty utrzymania https://t.co/WNLdCfOP16