Opozycyjny prezydent Karol Nawrocki podpisał budżet państwa na 2026 rok, mimo że wyraził duże zastrzeżenia co do sposobu zarządzania gospodarką przez rząd.
Nazwał go „budżetem chaosu”, ale przyznał, że podjęcie bezprecedensowej decyzji o niepodpisaniu budżetu spowodowałoby jeszcze większą niepewność.
Równocześnie z podpisaniem ustawy Nawrocki skierował ją także do Trybunału Konstytucyjnego (TK) do oceny. Każda decyzja TK będzie jednak ignorowana przez rząd, który uważa trybunał za nielegalny.
Ten zasilacz jest odprowadzany przez niezawodnego urządzenia, które jest odprowadzane i odprowadzane. To budżet, który grozi kapitulacją wobec, przed wystąpieniem stoi Polska. To budżet niespełnionych kampanii wyborczych, zawiedzionych oczekiwań Polaków. pic.twitter.com/nF8HIpBK1D
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) 19 stycznia 2026 r
W odróżnieniu od innych ustaw ustawa budżetowa nie może zostać zawetowana przez prezydenta. Kiedy w ubiegły wtorek parlament skierował go do Nawrockiego, prezydent miał tydzień na podjęcie decyzji pomiędzy trzema opcjami.
Mógł po prostu podpisać ustawę, co zawsze jest mało prawdopodobnym wyborem dla prezydenta z opozycji, który regularnie ściera się z rządem.
Druga możliwość polegała na podpisaniu jej i przesłaniu do TK do oceny, co przez ostatnie dwa lata robił poprzednik Nawrockiego, także sojusznik opozycji, Andrzej Duda.
Wreszcie mógł odmówić podpisania budżetu i jednocześnie przesłać go do TK. Żaden prezydent nigdy nie zdecydował się na taką opcję, a takie postępowanie spowodowałoby tygodnie, a być może miesiące niepewności fiskalnej i prawnej.
W zeszłym tygodniu Nawrocki powiedział, że nadal „nie wie, co zrobię” i pozostaje „otwarty na każdą możliwość”. Jednak we wtorek wieczorem prezydent ogłosił, że wybrał opcję numer dwa.
Oznacza to, że TK ma aż dwa miesiące na ocenę budżetu i wydanie orzeczenia w sprawie jego zgodności z konstytucją. W międzyczasie budżet wchodzi w życie w normalnym trybie.
Biorąc pod uwagę, że TK składa się z sędziów z opozycji, prawdopodobnie znajdzie winę w budżecie. Prawie na pewno zostanie jednak zignorowana (podobnie jak w zeszłym roku) przez rząd, który nie uznaje TK, bo w jej skład wchodzą sędziowie powołani niezgodnie z prawem przez poprzedni rząd PiS.
Trybunał Konstytucyjny uznał, że część środków budżetowych ograniczająca finansowanie organów sądowych, w tym samego sądu, jest niezgodna z konstytucją.
Wyrok prawdopodobnie zostanie zignorowany przez rząd, który nie uznaje legitymacji sądu https://t.co/vEkBmlhvIh
W nagranym przemówieniu prezydent oświadczył, że budżet jest „dowodem głębokiego kryzysu wiarygodności obecnego rządu” i „jest wyrazem bezradnej kapitulacji wobec wyzwań stojących przed Polską”.
W szczególności Nawrocki skrytykował jego wpływ na poziom zadłużenia, zauważając, że to drugi rok z rzędu, w którym deficyt stanowi prawie jedną trzecią ogółu wydatków.
„Oznacza to, że co trzecia wydana złotówka pochodzi z długów. Jest finansowany na kredyt… pogrążając kraj w długach na dziesięciolecia”.
W ostatnich latach Polska stanęła przed pytaniami dotyczącymi swoich finansów publicznych. W 2024 r. Unia Europejska objęła Polskę procedurą nadmiernego deficytu, nakładając na nią obowiązek podjęcia działań zmierzających do sprowadzenia deficytu, który w tym roku wyniósł 6,5% PKB, poniżej unijnego celu wynoszącego 3%.
Dług Polski rośnie w tym roku w drugim najszybszym tempie w UE i będzie nadal rósł.
Co kryje się za tym trendem – i czy powinniśmy się martwić – pyta Alicja Ptak w najnowszym cyklu artykułów i podcastów poświęconych polskiej gospodarce https://t.co/1pvnb2ZxoY
W rzeczywistości deficyt wzrósł do szacunkowej wartości 6,8% PKB w 2025 r., ale obecnie przewiduje się, że według Komisji Europejskiej spadnie do 6,3% w 2026 r. i 6,1% w 2027 r.
W drugim kwartale ubiegłego roku dług publiczny Polski rósł w drugim najszybszym rocznym tempie w UE. Jesienią dwie z trzech największych agencji ratingowych – Fitch i Moody’s – zmieniły perspektywę dla Polski na negatywną, powołując się na obawy związane z „pogarszającym się stanem finansów publicznych” i rosnącą „polaryzacją polityczną”.
Jednak mimo obaw związanych z budżetem Nawrocki stwierdził, że odmowa jego podpisania „nie rozwiąże żadnego z problemów, przed którymi stoimy”, ale „zagraża stabilności i przewidywalności spraw państwa”.
Agencja ratingowa Fitch zmieniła perspektywę Polski na negatywną, powołując się na „pogarszające się finanse publiczne” i „polaryzację polityczną”.
Minister finansów obwinia prezydenta z ramienia opozycji. Ale opozycja twierdzi, że odpowiedzialny jest rząd https://t.co/tQ6fh3hWZS
Minister finansów Andrzej Domański nazwał natomiast plany wydatków rządu „budżetem dla Polski ambitnej i bezpiecznej”, kładącym nacisk na „inwestycje w innowacje, cyfryzację i konkurencyjność naszej gospodarki”.
W odpowiedzi na decyzję Nawrockiego Domański wydał krótkie oświadczenie: „Prezydent podpisał budżet. Budżet inwestycji i rekordowe wydatki na obronność. Reszta, łącznie ze skierowaniem projektu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, to teatr polityczny bez realnych konsekwencji. Pracujemy dalej.”
Wydatki Polski na obronność, które były już na najwyższym względnym poziomie w NATO, w tym roku wzrosną jeszcze bardziej do nieco ponad 200 miliardów złotych (47,4 miliardów euro), co stanowi równowartość 4,8% PKB. Budżet przeznacza także na opiekę zdrowotną 249 miliardów złotych, czyli 6,8% PKB.
Jak wynika z opublikowanego przez rząd nowego projektu budżetu, Polska w przyszłym roku zwiększy wydatki na obronność do 4,8% PKB, co stanowi najwyższy względny poziom w NATO.
Plany obejmują także zwiększenie wydatków na opiekę zdrowotną, ale niższy deficyt budżetowy https://t.co/2OZfigLo6Z