Connect with us

Witaj, czego szukasz?

czwartek, 23 września 2021. Imieniny: Tekli, Bogusława, Linusa

Reklama

Wywiad

Prof. Jan Miodek: “Ludzie czasami boją się ze mną rozmawiać” [AUDIO]

Jan Miodek
Fot. Mariusz Przygoda/Słownik [email protected]

– Z tym moim liberalizmem w odniesieniu do faktów językowych trzeba być trochę ostrożnym. Ludzie słyszą jednak to, co chcą słyszeć. Wskazanie przyczyny błędu, którego nie dopuszczam, który potępiam, odbierają jako pobłogosławienie tego błędu. A to jest zasadnicza różnica – mówi prof. Jan Miodek, językoznawca i gospodarz programu telewizyjnego “Słownik [email protected]”.

Subskrybuj Ukiel Magazine na Google News

*** *** ***

Prof. Jan Miodek nie tylko o języku polskim – posłuchaj krótszej wersji albo przeczytaj cały wywiad! Oczywiście możesz posłuchać i przeczytać 😉

*** *** ***

– Czy ludzie boją się z panem rozmawiać?

– Czy boją się rozmawiać…? Tak, zwłaszcza w pociągu to obserwuję, kiedy wchodzę do bardzo rozgadanego przedziału, w którym siedzi siedem osób, i pojawiam się ja, ten ósmy. Nagle wszyscy milkną.

I dopiero kiedy jesteśmy w Oławie, czyli 20 kilometrów od Wrocławia, to wtedy dopiero się ośmielają i mówią: “Myśmy właściwie chcieli z panem porozmawiać, ale żeśmy się wstydzili”. Ale ja dzięki temu mogę sobie troszkę podrzemać czy coś poczytać, tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

– Ma pan przynajmniej trochę spokoju.

– Wie pan, ja bardzo lubię ludzi i lubię rozmawiać, ale jeśli wracam z jakiegoś spotkania, na którym gadałem przez ileś godzin, a później mnie dopadają w pociągu i znów chcą ze mną gadać, to przyjeżdżam do domu trochę padnięty.


Od marca siedzę jednak w domu i nigdzie nie jeżdżę, więc o czym tu teraz mówić…


– Czy prof. Jan Miodek również popełnia błędy językowe?

– Proszę pana, jestem tylko człowiekiem. Pewnie, że tak! Jeśli wysunę na początek zdania dopełnienie, po którym dopiero gdzieś daleko następuje czasownik zaprzeczony, to zdarzyło mi się kilka razy powiedzieć: “Tę dziewczynę to ja już nigdy w życiu o nic…”. Dochodzę do partykuły przeczącej “nie”, czyli “nie poproszę”, i szybciutko się poprawiam i mówię: “Tej dziewczyny to ja nigdy w życiu o nic nie poproszę”.

Zdarzyło mi się kilka razy, że doszedłszy do końca zdania nie zmieniłem biernika na dopełniacz i poszedł na antenie błąd. Nigdy jednak nie powiem “Nie napisałem list”, to nie wchodzi w grę. Wiadomo, że “Nie napisałem listu”, “Nie przeczytałem gazety”, “Nie widzę tej dziewczyny”. Szyk w języku polskim jest jednak dowolny i można wysunąć dopełnienie na początek zdania i wtedy człowiek spontanicznie “kładzie” ten rzeczownik w bierniku, który jest najczęściej używanym przypadkiem gramatycznym. I dopiero jak człowiek dochodzi do końca zdania, to widzi, że trzeba ten biernik zamienić na dopełniacz. Widzi i słyszy albo nie widzi i nie słyszy.

I raz, proszę pana, zdarzyło mi się okropne przejęzyczenie. Zamiast powiedzieć noblesse oblige (wym. noblez obliż), czyli “szlachectwo zobowiązuje”, przestawiłem samogłoski i powiedziałem “nobliz obleż”. Jaki byłem wtedy wściekły na siebie! Mieli wtedy ludzie prawo powiedzieć: “Widzisz, chciałeś zaszpanować francuszczyzną i wpadłeś”. A mnie się samogłoski przestawiły.


Przyznaję się, jak na spowiedzi, do takich moich wpadek na antenie telewizyjnej.


Kilka wpadek przez tyle lat…

– Racja, nie jest chyba tak źle (śmiech).

– Jest pan chyba językowym liberałem? A na pewno jest pan tolerancyjny. Często wskazuje pan przyczyny błędów językowych, co dla niektórych jest rozgrzeszeniem. To znaczy uważają, że można mówić “poszłem” czy “przeszłem”.

– Wiem, że mam opinię liberała, tyle że ludzie nie widzą różnicy. To znaczy może być i tak, i tak, jeśli chodzi o formy otwarłem i otworzyłem, oczyma czy oczami, krawata czy krawatu. Rzeczywiście, wszystkie słowniki informują o równorzędności tych postaci wariantywnych.

Nigdy jednak nie puszczę, jeśli mogę tak potocznie powiedzieć, jakiegoś “poszłem” czy “wyszłem”. Ja tylko wskażę przyczynę tego błędu, którą jest opaczne uleganie formom żeńskim “poszłam” i “wyszłam”, dlatego niektórzy mężczyźni mówią “poszłem” i “wyszłem” zamiast “poszedłem” i wyszedłem”. Ludzie słyszą jednak to, co chcą słyszeć. Wskazanie przyczyny błędu, którego nie dopuszczam, który potępiam, odbierają jako pobłogosławienie tego błędu. A to jest zasadnicza różnica, więc z tym moim liberalizmem w odniesieniu do faktów językowych trzeba być trochę ostrożnym.

Krąży jednak dowcip o dwóch blondynkach, które zastanawiają się, czy poprawnie jest Irak czy Iran. W pewnym momencie jedna mówi: “Nie wiem, zapytajmy Miodka”. A ta druga jej odpowiada: “Nie pytajmy Miodka, bo powie, że poprawnie jest i tak, i tak”.

– Ale gramatycznie Polacy chyba się podciągnęli?

– Oczywiście! Nie było jeszcze okresu w dziejach polszczyzny, w którym norma gramatyczna byłaby tak stabilna. To są całe lata powszechnej szkoły, wpływ radia, telewizji, prasy.


Prof. Jan Miodek: Można narzekać na wyczucie stylistyczne Polaków, ale norma gramatyczna jest bardzo stabilna”.


– A czy język polski przetrwa angielską inwazję?

– Te anglicyzmy są bogactwem naszego języka. Denerwujące natomiast jest używanie anglicyzmów, które dubluje formy od dawna sprawdzone i wykorzystywane w naszym języku. Całe słownictwo ekonomiczne, gospodarcze czy elektroniczne w angielskiej proweniencji traktuję natomiast w kategoriach wzbogacenia.

– Był pan chyba pilnym uczniem i studentem? Ze wszystkich przedmiotów miał pan piątkę, oprócz matematyki.

– Tak, z matematyki miałem czwórkę. A czy byłem pilnym uczniem? Raczej tak… Zawsze miałem też dobrą pamięć, więc nawet ta matematyka nigdy nie była dla mnie torturą – czy to w szkole podstawowej, czy w szkole średniej. Nie ukrywam, że przychodziło mi to wszystko dosyć łatwo.

– Bardzo dobrze, że pamięć pana nie zawodzi!

– Na razie nie zawodzi. A jak zacznie zawozić, to wtedy podziękuję za służbę (śmiech)!

O nim:

Jan Franciszek Miodek (ur. 7 czerwca 1946 w Tarnowskich Górach) – językoznawca i gramatyk normatywny, profesor nauk humanistycznych, były dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk. Jako członek Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN od 1996 roku, czyli od początku jej istnienia, jest współodpowiedzialny m.in. za wszystkie uchwały ortograficzne Rady. Popularyzator wiedzy o języku, znany szczególnie jako autorytet normatywny w dziedzinie języka polskiego. Jest twórcą i prezenterem programów telewizyjnych: “Ojczyzna polszczyzna” i “Słownik [email protected].

Od autora: W sobotę 7 listopada zostanie wyemitowany premierowy odcinek programu “Słownik [email protected]”. Zadałem profesorowi pytanie o psychiatrkę. Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy jest to poprawne określenie kobiety wykonującej zawód psychiatry, włączcie TVP Polonia jutro o godz. 17.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

POLECAMY