Złodziej rowerów w Polsce próbował w niekonwencjonalny sposób uniknąć schwytania. Ścigany przez lokalną policję włączył się w pole wyścigu kolarskiego i zanim został złapany, zaczął nawet doganiać liderów.
Policjanci pełniący służbę na Ślężańskim Mnichu – dużej jednodniowej imprezie w Sobótce w południowo-zachodniej Polsce, uważanej za podniesienie kurtyny w polskim sezonie wyścigów szosowych – zauważyli mężczyznę znanego im z wcześniejszych kradzieży jadącego na drogim rowerze.
Z raportu wrocławskiej policji wynika jednak, że 20-latek zignorował polecenie funkcjonariuszy, aby się zatrzymać i przyspieszyć, włączając się do wyprzedzającego go wyścigu i próbując wtopić się w tłum rowerzystów.
Tour de Wrocław: ucieczka skazana na porażkę 🚴♂️🚔
Czasem nawet ucieczka przed policją może zamienić się w sport narodowy.
Złodziej, uciekając na rowerze, zawodnik prosto na trwający wyścig kolarski i… zaczął startować peleton. Przez chwilę czasową jak spacer o… https://t.co/ygql5IvgmC
— Karolina Gałecka (@K_Galecka) 14 kwietnia 2026 r
Policja ruszyła w pościg, choć głównym priorytetem było bezpieczeństwo uczestników wyścigu. Złodziej wkrótce wyprzedził peleton – główną grupę kolarzy w wyścigu – i pedałował tak szaleńczo, że nawet na krótko dołączył do liderów wyścigu – podała policja.
Próbując pozbyć się dowodów, uciekający rowerzysta wyrzucił z drogi system nawigacji roweru, ale funkcjonariuszom szybko udało się go złapać i zatrzymać.
Udało im się odzyskać rower wraz ze sprzętem elektronicznym i zwrócić je zaopiekowanemu właścicielowi, który kupił rower zaledwie dwa dni wcześniej.
Łączna wartość skradzionych przedmiotów wyniosła ponad 28 000 zł (6600 euro) – podała policja, która przypomniała uczestnikom i widzom imprez masowych o konieczności zachowania szczególnej ostrożności w przypadku przedmiotów wartościowych.
Podejrzany przyznał się do zarzutu kradzieży, za co grozi mu do pięciu lat więzienia.
Dzieląc się wiadomością o schwytaniu, rzeczniczka MSW Karolina Gałecka powiedziała, że była to „ucieczka skazana na niepowodzenie… bo za (złodziejem) jechała drużyna, która zawsze wygrywa, czyli polska policja”.
Choć mógł marzyć o mecie, jedynym miejscem, w którym dotrze, był lokalny komisariat policji – dodała.