Lider jednej z partii rządzącej w Polsce przedstawił plany „resetu konstytucyjnego”, który, jego zdaniem, rozwiąże kryzys wokół Sądu Najwyższego w kraju.
Propozycja przedstawiona w czwartek przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, szefa centroprawicowego Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), zakłada usunięcie wszystkich obecnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego (TK) i umożliwienie wyboru nowych sędziów jedynie za zgodą 60% posłów i prezydenta.
Aby rozwiązanie to weszło w życie, wymagana byłaby zmiana konstytucji Polski, co miało miejsce tylko dwukrotnie od czasu przyjęcia dokumentu w 1997 r. i które wymaga również większości trzech piątych w Sejmie, niższej izbie parlamentu.
Deeskalacja sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego jest konieczna, aby podłączyć obywatela niezależnego sądu konstytucyjnego. Apelują o utworzenie organizacji społecznej, Radę Przedsiębiorców, Naczelną Radę Adwokacką, Helsińską Fundację Praw Człowieka i Episkopat Polski.… pic.twitter.com/3RCsKRlSiM
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) 5 listopada 2026
Oświadczenie Kosiniak-Kamysza następuje po następstwie wydarzeń z ostatniego piątku, kiedy kontrolę nad sądem przejęło ośmiu nowych sędziów wybranych w tym roku do TK przez większość rządu w parlamencie.
Ogłosili, że prezes Sądu Najwyższego Bogdan Święczkowski został zawieszony w czynnościach służbowych za niedopełnienie obowiązków, w tym za odmowę dopuszczenia większości tych sędziów do składu sądu.
Święczkowski potępił przejęcie jako nielegalny „zamach stanu”. Popiera go pozostałych sześciu sędziów Trybunału, którzy podobnie jak on zostali powołani w ramach byłego rządu Prawa i Sprawiedliwości (PiS), który sprawując władzę w latach 2015–2023, wprowadził TK pod swoje wpływy polityczne.
Oprócz stawiania sędziów z narodowo-konserwatywnego PiS, będącego obecnie główną partią opozycji, i obecnego, bardziej liberalnego rządu, spór koncentruje się także wokół legitymizacji niektórych sędziów.
Rząd zwraca uwagę na fakt, że w 2015 r. PiS bezprawnie powołał trzech sędziów TK. W rezultacie zarówno sądy polskie, jak i europejskie uznały trybunał w obecnym kształcie za nielegalny.
Tymczasem prezydent Polski Karol Nawrocki, powiązany z PiS, odmówił złożenia przysięgi pięciu z ośmiu sędziów powołanych w tym roku przez większość parlamentarną rządu, powołując się na obawy dotyczące sposobu ich wybrania lub ich kwalifikacji.
Międzynarodowa Komisja Prawników skrytykowała przejęcie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzając, że „jest to sprzeczne z międzynarodowymi standardami dotyczącymi niezależności sądownictwa”
Ale skrytykował też prezydenta za odmowę składania przekleństw sędziom https://t.co/2kBv3GT20d
Ten konflikt skłonił niektóre organizacje pozarządowe i ekspertów do wezwania do „resetu konstytucji”, w wyniku którego TK zostanie zreformowana, aby proces wybierania sędziów był bardziej oparty na konsensusie i mniej upolityczniony.
Rzeczywiście, obecny rząd zaproponował nawet w 2024 r. ustawodawstwo, które wymagałoby zatwierdzenia nowych sędziów TK większością trzech piątych parlamentu. Plany zakładałyby także usunięcie z ery PiS nielegalnie powołanych sędziów i unieważnienie orzeczeń, w które byli zaangażowani.
To skłoniło ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę, który także był powiązany z PiS, do przesłania projektów ustaw do oceny TK, która wciąż była pełna sędziów z czasów PiS. Rok później Trybunał odrzucił je jako niezgodne z konstytucją.
Piętnaście miesięcy od zmiany rządu kryzys praworządności w Polsce trwa – w rzeczywistości wielu Polaków uważa, że sytuacja się pogorszyła.@J_Jaraczewski wyjaśnia przyczyny kryzysu, jakie były jego skutki i jak można go rozwiązać https://t.co/7KOCURV3dU
Teraz Kosiniak-Kamysz zaproponowała nowe przepisy, które mają rozwiązać tę kwestię. Jego rozwiązanie stworzyłoby mechanizm, w ramach którego parlament na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) mógłby uznać TK za „trwale niezdolną do wykonywania swoich obowiązków”.
Stan taki mógł zostać ogłoszony jedynie przy łącznym poparciu większości trzech piątych obu izb parlamentu – Sejmu i Senatu. Musiałoby to nastąpić na wniosek KRS, bo – zdaniem Kosiniak-Kamysz – kadencji sędziów nie da się skrócić bez udziału innych sędziów.
W procesie powoływania nowych sędziów TK marszałek Sejmu zgłaszałby kandydatów po uzyskaniu opinii odrębnych od TK prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz organów zawodowych reprezentujących zawody prawnicze.
Kandydaci zaproponowani przez marszałka musieliby także uzyskać wcześniejszą zgodę prezydenta. Aby nowy sędzia TK został zatwierdzony, musiałoby uzyskać poparcie trzech piątych członków Sejmu i Senatu łącznie.
💬 336 głosów posłów i senatorów. To pozostałości poza obowiązkową koalicyjną ustaloną – @KosiniakKamysz w Warszawie pic.twitter.com/iLUuM5TSxQ
— 🍀 PSL (@nowePSL) 5 listopada 2026
Podczas gdy wszyscy sędziowie TK pełnią obecnie kadencję dziewięcioletnią, zgodnie z propozycją Kosiniak-Kamysza pięciu sędziów miałoby pełnić tę funkcję trzyletnią, pięciu sześcioletnią, a ostatnich pięciu – dziewięć lat.
Inaczej niż obecnie nowi sędziowie musieliby składać przysięgę nie przed prezydentem, ale przed parlamentem.
Kosiniak-Kamysz podkreśliła jednak, że rozwiązanie to miało mieć charakter „jednorazowego” środka doraźnego. „Później powrócimy do sposobu wybierania sędziów opisanego dzisiaj w konstytucji lub lepszego, jeśli znajdzie się za tym większość”.
Obecny sposób wyboru nowych sędziów TK wymaga jedynie poparcia większości w Sejmie. Sędziowie muszą jednak wówczas złożyć przysięgę „przed prezydentem”, co w tym roku stało się kością niezgody.
Spór między rządem a prezydentem w sprawie polskiego Trybunału Konstytucyjnego pogłębił się dzisiaj, gdy Maciej Berek, którego premier określił niedawno jako swoją „prawą rękę”, złożył ślubowanie jako nowy sędzia bez obecności prezydenta https://t.co/MrExiJRsEN
Plany Kosiniak-Kamysza wymagałyby zmian w polskiej konstytucji, która określa sposób wybierania sędziów TK. Zmiana konstytucji wymaga poparcia większości trzech piątych w Sejmie i zwykłej większości w Senacie. Nie wymaga zgody prezydenta.
Samo PSL liczy zaledwie 28 posłów w 460-osobowym Sejmie i czterech senatorów. Kosiniak-Kamysz przyznał, że „nie będzie to łatwa droga”, aby zdobyć niezbędne poparcie dla swojego pomysłu.
Zaapelował nie tylko do innych partii rządzących, ale także do ugrupowań opozycyjnych, które wyraziły poparcie dla resetu konstytucji, takich jak centroprawicowy Rozwój Plus (Rozwój Plus) i skrajnie prawicowa Konfederacja (Konfederacja).
W czwartkowy wieczór jeden z przywódców Konfederacji, Sławomir Mentzen, udostępnił zdjęcie, na którym spotyka się z Kosiniakiem-Kamyszem, z podpisem: „Idzie to w dobrym kierunku”.
Idzie ku dobremu. pic.twitter.com/zk6lZpi3DL
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) 5 listopada 2026
Część głosów w koalicji rządzącej wyraziła jednak sceptycyzm wobec tego pomysłu. Borys Budka, były lider centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO), która jest największą partią rządzącą, powiedział, że „trudno sobie wyobrazić zmianę konstytucji pod okiem kogoś takiego jak lider PiS Jarosław Kaczyński”.
Podobnie stwierdził Tomasz Trela z Lewicy (Lewica), że „jeśli ktoś myśli, że Lewica zmieni konstytucję ramię w ramię z PiS, to się myli” – podaje Polsat News.