Polska z ostrożnością przyjęła ogłoszenie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego pięciopunktowego planu mającego na celu złagodzenie kryzysu dyplomatycznego wywołanego jego wcześniejszą decyzją o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), która kierowała masakrami Polaków podczas II wojny światowej.
W piątkowym wieczornym oświadczeniu Zełenski ogłosił, że po spotkaniu w sprawie polityki Kijowa wobec Polski „priorytety są jasne: my wszyscy w Europie potrzebujemy dobrosąsiedzkich, równych i wzajemnie korzystnych stosunków, zbudowanych na szacunku”.
Powtórzył wdzięczność Ukrainy za „znaczące wsparcie” Polski od czasu inwazji Rosji na pełną skalę i ogłosił, że jego administracja „uzgodniła kilka kluczowych kroków” w odpowiedzi na obecne napięcia.
Odbyłem spotkanie na temat naszej polityki wobec Polski. Priorytety są jasne: wszyscy w Europie potrzebujemy dobrosąsiedzkich, równych i wzajemnie korzystnych stosunków, zbudowanych na szacunku. Polska udzieliła Ukrainie znaczącego wsparcia po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę i jesteśmy… pic.twitter.com/5dNFQYqi1n
— Wołodymyr Zełenski / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) 17 lipca 2026
„Najpierw będą decyzje na drodze dyplomatycznej” – powiedział Zełenski, nie wskazując jednak, co to będzie oznaczać w praktyce. „Po drugie, zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń na Wołyniu w XX wieku”.
To drugie stanowi odniesienie do zagadnień historycznych, które stanowią sedno sporu. Historyczny region Wołynia, który obecnie znajduje się głównie na Ukrainie, w okresie międzywojennym był częścią Polski.
Tam i w niektórych sąsiednich obszarach UPA, nacjonalistyczna formacja partyzancka, podczas II wojny światowej, kiedy region znajdował się pod okupacją hitlerowsko-niemiecką, przeprowadziła masakry około 100 000 polskich cywilów, głównie kobiet i dzieci.
Polska uznaje te masakry za ludobójstwo. Ukraina stanowczo odrzuca tę etykietę, a także wskazuje na antyukraińskie działania w regionie międzywojennego państwa polskiego, a także masakry Ukraińców dokonywane przez grupy polskie w czasie wojny.
W ramach trzeciego przyrzeczenia Zełenski zapowiedział, że zostaną wydane „decyzje o wydaniu znacznej liczby zezwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne”.
W latach 2017–2025 Ukraina zakazała poszukiwań i ekshumacji ofiar polskiej masakry na swoim terytorium, gdzie przypuszcza się, że w nieoznakowanych masowych grobach pochowanych są dziesiątki tysięcy osób
W wyniku przełomu dyplomatycznego zezwolono na wznowienie takich prac w zeszłym roku. Jednak Ukraina jak dotąd zatwierdziła jedynie niewielką liczbę wniosków o przeszukanie i ekshumacje, co spowodowało pewne skargi ze strony Polski.
Polska po raz pierwszy wykorzystała badania DNA do identyfikacji szczątków Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.
„Po ponad 80 latach rodziny otrzymują odpowiedź, na którą czekały od pokoleń” – mówi minister kultury https://t.co/c1gM3kQ83s
Po czwarte Zełenski powiedział, że jego zespół „omówił możliwe formaty rozszerzenia dialogu między społeczeństwami Ukrainy i Polski”, choć ponownie nie podając szczegółów, na czym to będzie polegać.
Na koniec poinformował, że uzgodnił z szefem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) Oleksandrem Alfyorowem rozszerzenie możliwości i finansowania instytutu, tak aby mógł on „właściwie reprezentować interesy Ukrainy”.
Alfyorow wywołał gniew w Polsce na początku tego roku, gdy stwierdził, że masakry wołyńskie są postrzegane na Ukrainie jako „tylko lokalny epizod historyczny” i zasugerował, że nie stanowią one ludobójstwa. Wywołało to naganę ze strony polskiego Instytutu Pamięci Narodowej (IPN).
Państwowy Instytut Historyczny Polski skrytykował uwagi szefa swojego ukraińskiego odpowiednika na temat masakr Polaków dokonywanych przez Ukraińców podczas II wojny światowej.
Powiedział, że są one uważane na Ukrainie za „lokalny epizod” i zasugerował, że nie stanowią one ludobójstwa https://t.co/MAi6RhpRDL
W odpowiedzi na oświadczenie Zełenskiego premier Donald Tusk oświadczył, że „przyjął słowa i decyzje z satysfakcją i nadzieją”. Powtórzył, że Polska jest „gotowa do poważnego i przyjaznego dialogu w sprawach, które nas łączą, i tych, które nas dzielą”.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił jednak, że ważne jest teraz dla „ogłoszenia dotyczące otwierania archiwów, ekshumacji i dialogu, które przerodziły się w konkretne działania”.
„Dziś Polska i Ukraina mają wspólnego wroga: Rosję” – dodał Kosiniak-Kamysz. „W tym właśnie leży zagrożenie. Siewanie niezgody między naszymi narodami służy interesom Kremla.”
Z satysfakcją i przyjmuję słowa i decyzje @ZelenskyyUa, dotyczące powiązań między państwami, które muszą być zawarte na wzajemnej relacji i prawdzie. Jesteśmy gotowi do stosowania i przyjaznego dialogu w przypadkach, które nas łączy i tych, które są obecnie dostępne.
— Donald Tusk (@donaldtusk) 17 lipca 2026 r
Tymczasem starszy doradca polskiego prezydenta Karola Nawrockiego – który pogłębił kryzys pozbawiając Zełenskiego w zeszłym miesiącu najwyższego polskiego odznaczenia – również ostrożnie przyjął oświadczenie Zełenskiego.
„Jedynym sposobem na zbudowanie dalszych relacji jest zmierzenie się z prawdą historyczną” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej (PAP) Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Nawrockiego.
„Decyzja prezydenta Ukrainy o udostępnieniu całości archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczących wydarzeń na Wołyniu, a także dodatkowych zezwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne, jest krokiem w tym kierunku” – dodał.
Długo tnące napięcia między Polską a Ukrainą w związku z masakrami podczas II wojny światowej w końcu osiągnęły szczyt, co doprowadziło do kryzysu dyplomatycznego.@danieltilles1 zastanawia się, jak tu dotarliśmy i co może to oznaczać dla obu krajów i szerzej Europy https://t.co/a8tiYJJHRr