28 C
Olsztyn
poniedziałek, 27 czerwca, 2022
- Reklama -spot_img

Koniec dzików w Olsztynie? Plan na ten rok: uśpienie 100 osobników

Musisz przeczytać

W mieście jest ich podobno pół tysiąca. Działa też siedem odłowni, ale pojawią się dodatkowe, bo więcej dzików w Olsztynie zostanie uśpionych. Wśród wielu opinii pojawia się także pytanie, czy władze miasta powinny konsultować takie decyzje z Polskim Związkiem Łowieckim.

Widok żerujących dzików w Olszynie nikogo już nie dziwi. Co więcej, te leśne stworzenia cieszą się lepszą popularnością niż niejeden celebryta. Jednak na zdjęciach czy filmach, którymi wiele osób chwali się w mediach społecznościowych, dzikom nie zależy. Lubią za to wychodzić z lasu, bo przebywając blisko ludzi mają łatwy dostęp do pożywienia. Na wielu osiedlach śmietniki są słabo zabezpieczone i zdarza się często, że sami mieszkańcy je dokarmiają.

Druga sprawa – na co zwracają uwagę eksperci – to powstające w regionie nowe drogi, które utrudniają swobodną migrację. To wszystko sprawiło, że olsztyńskie dziki opanowały miasto do tego stopnia, że dzisiaj można spotkać je spacerujące po starówce czy głównych ulicach. Wydaje się również, że wciąż ich przybywa. Obecne szacunki mówią, że dzików w Olsztynie jest pół tysiąca.

W stolicy regionu działa obecnie siedem odłowni – sześć stacjonarnych i jedna mobilna. Okazuje się jednak, że to za mało, aby skutecznie wyłapywać dziki. Liczba zgłoszeń od mieszkańców też robi wrażenie – około 800 do tej pory. To wszystko spowodowało, że władze Olsztyna podjęły radykalną decyzję i wkrótce pojawią się kolejne dwie przenośne odłownie. Więcej osobników zostanie też uśpionych.

“To, co wydaje się nam, niekoniecznie musi wydawać się dzikowi”

Kiedy jedni mają frajdę, gdy zobaczą rodzinę dzików w Olsztynie, inni mają dość zniszczonych działek i trawników. I boją się o swoje bezpieczeństwo. – Dzik jest zwierzęciem dzikim. Nie każdy osobnik musi być niebezpieczny, ale zdarzają się przypadki, kiedy dzik jest agresywny. Dlatego trudno powiedzieć, jak dzik się zachowa, gdy dziecko postanowi go na przykład pogłaskać, a nie można wykluczyć takich sytuacji – stwierdza doktor Joanna Duriasz z Katedry ekologii stosowanej UWM w Olsztynie.

Kontakt dzika z człowiekiem to jedno, ale w Olsztynie były również przypadki, kiedy dzik zaatakował psa. – A co to znaczy “zaatakował”? – odpowiada doktor Joanna Duriasz. – Dzik się bronił. Pies, który żyje w mieście, często podbiega do innych psów, żeby je powąchać czy zamerdać ogonkiem. A taki dzik nie pozwoli sobie, żeby jakiś pies podgryzał go po łydkach. Każde dzikie zwierzę – wiewiórka czy dzik – ma podstawową zasadę: ocenia zagrożenie. I jeśli jest w stanie uciekać, to ucieka, jeśli nie może uciec – atakuje. Tak więc to, co wydaje się nam, niekoniecznie musi wydawać się dzikowi.

Szacunki mówią, że dzików w Olsztynie jest pół tysiąca Fot. MP

“Człowiek więcej brudzi niż taki dzik”

Zapytaliśmy też naszych czytelników na Facebooku, czy ich zdaniem dziki w mieście to duży problem. – 100 dzików to moim zdaniem zdecydowanie za mało, populacja w mieście wydaje się większa. Kiedyś był tylko jeden miot dzików rocznie, obecnie są co najmniej dwa, więc przybywa ich w wielkim tempie. Pozostaje jeszcze pytanie, jak zniechęcić te zwierzęta do bytowania w mieście – skomentował Marian Jurak, prezes Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Olsztynie. – Naturalnym wrogiem dzików są wilki i rysie. W miastach takich wrogów nie ma, więc jakoś trzeba ich zastępować – zauważył.

A oto inne komentarze naszych czytelników:

“Sama obecność nie jest dla mnie żadnym problemem! Trzeba uważać, nie podchodzić i nie płoszyć. A poza tym ludzie już się chyba przyzwyczaili. Domyślam się natomiast, że dla władz miasta problemem jest to, że te cudne zwierzaki ryją i przez to powodują jakieś tam straty. A do lasu wywieźć nie można, bo jest ten głupi ASF…”

“To ludzie robią największe spustoszenie na ziemi. To nas powinno się uśpić”

“Ludzie więcej brudzą i niszczą niż taki dzik”

“Czy zamiast narzekać na dziki, nie lepiej zrobić z nich atrakcję turystyczną? Co my mamy, czym można przyciągnąć turystów? Koło mojego miejsca zamieszkania dziki całą rodziną przychodzą, co najmniej raz w tygodniu. Nie robią nikomu krzywdy. Są grzeczne, tylko ze śmietnika na bioodpady wyjadają”

“Dziki w mieście stwarzają zagrożenie, niszczą ludziom ogrody, łażą stadami po ulicach, uniemożliwiając przejazd. Nie da się ich odizolować, bo wrócą zwabione jedzeniem. Więc zostaje uśpienie albo odstrzał. Chyba że wybudujesz zagrodę dla setek dzików i będziesz się nimi zajmować”
Fot. MP

Epidemia utrudnia działania

Przed wybuchem epidemii koronawirusa dziki odławiała Straż Miejska w Olsztynie. – Strażnicy zostali jednak poddani zwierzchniemu nadzorowi policji i są delegowani do innych niż dotychczas zadań. Dlatego na początku maja podpisaliśmy umowę z prywatną firmą, która przejęła obowiązki strażników – informuje Marta Bartoszewicz, rzeczniczka olsztyńskiego ratusza.

– Dziki to bardzo inteligentne zwierzęta. Doskonale potrafią wyczuć sytuację. Dlatego jeśli będziemy skuteczniej je odławiać, jest szansa, że rzadziej będą zaglądać do naszego miasta – dodaje Mieczysław Wójcik, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.

Zdaniem władz miasta dodatkowe odłowienia to najlepsza decyzja w tej sytuacji. Przez wiele lat olsztyńskie dziki były odławiane i wywożone w głąb lasu. W związku z afrykańskim pomorem świń minister środowiska zakazał tych działań na obszarach położonych do 100 kilometrów od granicy z obwodem kaliningradzkim. – Prezydent Olsztyna trzykrotnie występował do ministra z prośbą o cofnięcie tego zakazu dla naszego miasta, ale nie skończyło się to pozytywną decyzją – przypomina Marta Bartoszewicz.

Od września do końca ubiegłego roku w Olsztynie zostało uśpionych 39 dzików. W tym roku – w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim – władze Olsztyna ustaliły, że ta liczba wyniesie 100 sztuk. Do tej pory zostało uśpionych 10 osobników.

– Z całym szacunkiem, ale takie decyzje powinny być konsultowane z naukowcami, a nie z osobami, które hobbystycznie zajmują się odławianiem dzików – uważa doktor Joanna Duriasz. – Ale to jest syndrom naszych czasów, że różne sprawy konsultujemy z różnymi ludźmi.

Więcej artykułów

5 KOMENTARZE

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Hanna
2 lat temu

Dziki trzykrotnie zryły ogródek pod balkonem , którym opiekuję się .Nie jest to atrakcja turystyczna . Dziki powinne być usunięta z Olsztyna do lasu .

Chimal
2 lat temu

Co za idioctwo konsultacje z nawalonym klusownikiem udającym strażnika przyrody.

TomBoy
2 lat temu

Nie jestem w żadnym stopniu ekspertem, dlatego mam nadzieję, że @UkielMagazine może sprawdzi to u źródła. Czy wpływa na taką ekspansję dzików (pomijając inne aspekty) ma na przykład mniejsza ilość paśników w lasach? Z czasów dziecięcych pamiętam, że wystarczyło się wybrać do jednego z lasów i wszędzie można było spotkać taki paśnik. Teraz oczywiście dziki “stołują się” w mieście. Zwłaszcza, że nadal można zauważyć, jak ludzie karmią je np. rzucając jedzenie z balkonu…

Radek
2 lat temu

Szkoda… Olsztyn jest w Polsce znany z 2 haseł: Jeziora i Dziki… 🙂

Jolanta Kafeczuk
2 lat temu

Mieszkam na osiedlu Pieczewo, prawie codziennie przychodzą tu dziki.Mam pod balkonem swoją działaczkę , jest ogrodzona siatką. Do pewnego czasu przechodziły obok mojego ogródka i nic się nie działo, od pewnego czasu przeskakują ogrodzenie i wyżerają mi krokusy, lilie, tulipany. Praktycznie 2/3 mojego ogródka jest zniszczone, cebulę pożarte już się nie odrodzą.Serce mnie boli jak patrzę na te zniszczenia i nic nie mogę zrobić.Te rośliny kosztowały mnie sporo pieniędzy i pracy. Wszystko idzie na marne 😭

- Reklama -AC Beauty | Gabinet kosmetyczny Olsztyn | Kriolipoliza

Ostatnie artykuły