Zbiegłemu politykowi opozycji wbrew woli prokuratorów udzielono bezpiecznego przejazdu i powrotu do Polski

2026-09-30

Warszawski sąd zatwierdził wniosek Marcina Romanowskiego, ukrywającego się od prawie dwóch lat byłego ministra rządu, zbiegłego, o umożliwienie bezpiecznego przejazdu z powrotem do Polski. Uważa się, że Romanowski przebywa obecnie w prorosyjskim separatystycznym regionie Naddniestrza.

Choć polska prokuratura od dawna zabiegała o powrót Romanowskiego, sprzeciwiła się jego prośbie o zapewnienie bezpiecznego postępowania, argumentując, że nie można ufać, że dotrzyma jej warunków, biorąc pod uwagę wielokrotne próby obejścia prawa.

Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, zapowiedział już, że prokuratorzy złożą apelację od wyroku sądu, który jego zdaniem został wydany przez sędziego powołanego niezgodnie z prawem i z naruszeniem przepisów.

Romanowski był wiceministrem sprawiedliwości w byłym rządzie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w latach 2019–2023. Po utracie władzy przez PiS prokuratorzy starali się postawić mu zarzuty dotyczące 11 domniemanych przestępstw popełnionych w czasie sprawowania władzy w rządzie, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Romanowski uciekł jednak z Polski w grudniu 2024 r. i uzyskał azyl na Węgrzech, rządzonych wówczas przez Viktora Orbána, konserwatywnego sojusznika PiS. Kiedy na początku tego roku Orbán stracił władzę, Romanowski uciekł i przez miesiące nie było wiadomo, gdzie się znajduje.

W sierpniu wyszło na jaw, że Romanowski wysłał do Polski list z prośbą o bezpieczny przejazd powrotny. Z dokumentu wynikało, że przebywał w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza – regionu, który w latach 90. XX w. dążył do oderwania się od Mołdawii, a obecnie znajduje się faktycznie pod rosyjską kontrolą.

Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak stwierdził wówczas, że „nie ma żadnych podstaw”, aby przychylić się do wniosku Romanowskiego o bezpieczny przejazd do Polski.

Zauważył, że „tpodejrzany uchylał się od postępowania sądowego, kwestionował legalność działań władz, opuścił Polskę, a następnie Węgry, aby uniknąć aresztowania, oraz publicznie oświadczył, że nie ma zamiaru wracać do kraju w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym”.

Jednak w środę warszawski Sąd Okręgowy przychylił się do wniosku Romanowskiego. Rzeczniczka sądu powiedziała, że ​​decyzja została podjęta, gdyż „wcześniej stosowane metody (zabezpieczenia powrotu Romanowskiego) były nieskuteczne”, a bezpieczny przejazd „pozwoliłby na wyjaśnienie sprawy”.

Prawnik polityka Bartosz Lewandowski powiedział, że bezpieczny przejazd oznacza, że ​​jego klient nie będzie mógł zostać zatrzymany w Polsce, a wydany wobec niego Europejski Nakaz Aresztowania, obowiązujący w innych krajach UE, straci ważność.

W kolejnym uzasadnieniu wyroku, przytoczonym przez o Rzeczpospolita codziennie sędzia Konrad Mielcarek napisał, że Romanowski zobowiązał się „dobrowolnie wrócić do kraju”.

Warunkiem jego bezpiecznego przejazdu jest stawianie się Romanowskiemu przed sądem i prokuratorami w wyznaczonych terminach i miejscach, niepozostawianie deklarowanego miejsca zamieszkania oraz niedążenie do utrudniania prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego.

Sędzia stwierdził, że prokuratorzy nie przedstawili odpowiednich argumentów przemawiających za odrzuceniem wniosku Romanowskiego. Stwierdził także, że Romanowski nie utrudniał prowadzonego przeciwko niemu postępowania, a jedynie skorzystał z dostępnych mu środków prawnych.

Fakt, że Romanowski uciekł z Polski, nie przemawia na jego niekorzyść – argumentował sędzia. W istocie „istotą bezpiecznego przejazdu jest zapewnienie osobie przebywającej za granicą gwarancji prawnej… w zamian za dobrowolne poddanie się jurysdykcji władz polskich”.

Sędzia wyjaśniła także, że bezpieczny przejazd nie jest ani „nagrodą”, ani „przywilejem” oraz że biorąc pod uwagę, że materiał dowodowy w sprawie jest już zabezpieczony, a Romanowski nie ma już wpływu na urzędników ministerstwa sprawiedliwości, ryzyko manipulacji jest niskie.

Prokuratura Krajowa niezwłocznie wydała oświadczenie, w którym wyraziła sprzeciw wobec wyroku i zamierza złożyć apelację. Zauważył, że nie potwierdzono, że Romanowski rzeczywiście przebywa w Tyraspolu oraz że podejrzany wielokrotnie próbował uniknąć prawa.

„Okoliczności te nie dają pewności, że podejrzany będzie przestrzegał warunków listu żelaznego” – napisali prokuratorzy, zwracając jednocześnie uwagę na fakt, że Romanowski przyznał się do posługiwania się dokumentami podróży wydanymi pod fałszywą tożsamością.

Żurek tymczasem zauważył, że Mielcarek to jeden z tzw. „neo-sędziów”, powoływanych przez organ sądowy zdelegalizowany przez reformy PiS. Istnieją wątpliwości prawne dotyczące statusu takich sędziów i wydawanych przez nich orzeczeń, a część z nich została na tej podstawie uchylona.

W swoim oświadczeniu minister sprawiedliwości argumentował także, że zgodnie z prawem nie można wydać zezwolenia na bezpieczny przejazd bez zgody prokuratora. Lewandowski przytoczył jednak przykłady orzecznictwa, które jego zdaniem temu zaprzecza. Zauważył także, że prokuratorzy nie złożyli żadnego wniosku o wyłączenie Mielcarka ze sprawy.

Romanowski służył w ministerstwie sprawiedliwości, gdy na jego czele stał Zbigniew Ziobro, wiceprezes PiS, poszukiwany także przez polskie władze pod zarzutem popełnienia 26 przestępstw związanych z jego sprawowaniem urzędu.

Podobnie jak jego zastępca, Ziobro również uzyskał azyl na Węgrzech. Kiedy Orbán stracił władzę, Ziobro uciekł do Stanów Zjednoczonych, podobno z pomocą wyższego urzędnika administracji Trumpa. Polska wystąpiła o ekstradycję Ziobry, choć proces ten może zająć lata.

Zarówno Ziobro, jak i Romanowski zaprzeczają popełnieniu zarzucanych im zbrodni i twierdzą, że ściganie ich stanowi akt „zemsty politycznej” rządu premiera Donalda Tuska.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.