Niemiecka policja rozbija procesję polskich nacjonalistów zmierzającą do miejsca pamięci II wojny światowej

2026-06-17

Policja w Berlinie interweniowała, aby siłą przerwać procesję Roberta Bąkiewicza, wybitnego polskiego nacjonalisty, i jego zwolenników, którzy próbowali wnieść duży krzyż do miejsca pamięci polskich ofiar nazistowskich Niemiec.

Władze niemieckie podały, że Bąkiewicz nie miał pozwolenia na organizację imprezy. Jednak jego zwolennicy – ​​w tym czołowi przedstawiciele opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) – oskarżyli policję o brutalność i wezwali polski rząd do reakcji.

Bąkiewicz i grupa mężczyzn w żółtych kamizelkach z logo jego Ruchu Obrony Pogranicza (ROG) zostali sfilmowani, jak podpisywali słynną polską piosenkę patriotyczną, Rotana podstawie wiersza z 1908 roku napisanego w opozycji do prób germanizacji Polaków pod zaborem pruskim.

„Niemcy nie będą nam pluć w twarz” – śpiewali przed próbą zaniesienia krzyża na miejsce w Berlinie, gdzie władze niemieckie planują wybudować pomnik ku czci polskich ofiar okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej.

Policja jednak zatrzymała procesję, mówiąc grupie, że nie ma pozwolenia na jej organizację. W oświadczeniu berlińska policja podała, że ​​poinformowała grupę za pośrednictwem tłumacza, że ​​może zorganizować demonstrację stacjonarną lub udać się indywidualnie do miejsca pamięci.

Zamiast tego grupa próbowała kontynuować marsz z krzyżem, co zakończyło się interwencją policji, która potwierdziła, że ​​„zastosowała środki przymusu” wobec uczestników, którzy zostali skuci kajdankami, a następnie zwolnieni.

Córka Bakiewicza, Blanka, twierdziła później, że w wyniku działań policji jej ojciec i inny członek grupy trafili do szpitala „w bardzo złym stanie”. Powiedziała, że ​​jej ojciec może mieć złamane żebro i wstrząśnienie mózgu.

Ona i liczna grupa zwolenników Roberta Bąkiewicza zebrała się przed ambasadą Niemiec w Warszawie, aby zaprotestować. Wśród nich byli wysocy rangą osobistości z narodowo-konserwatywnego PiS, będącego główną polską partią opozycyjną.

Bąkiewicz w 2023 r. kandydował do parlamentu PiS i utrzymuje z partią bliskie relacje. Wcześniej był głównym organizatorem nacjonalistycznego Marszu Niepodległości odbywającego się co roku 11 listopada w Warszawie oraz przywódcą skrajnie prawicowego ugrupowania Obóz Narodowo-Radykalny (ONR).

Przed ambasadą Niemiec zebrał się między innymi Przemysław Czarnek, jeden z wiceprezesów PiS, który potępił „brutalną interwencję” niemieckiej policji i wezwał do „natychmiastowej reakcji polskiego rządu”.

Podobnie Marcin Przydacz, starszy doradca prezydenta Karola Nawrockiego z ramienia opozycji, stwierdził, że „absolutnie niedopuszczalne” jest obserwowanie, jak „obywatele polscy są nękani, popychani i traktowani w (w ten) sposób przez niemiecką policję” – podaje portal informacyjny Interia. Wezwał także rząd do podjęcia działań.

We wtorek wieczorem rzecznik MSZ Maciej Wewiór powiedział, że „na miejscu” przebywał polski konsul w Berlinie, który „działał w celu ustalenia okoliczności zdarzenia i przyczyn zatrzymań”.

W środę rano minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zamieścił w mediach społecznościowych post, który choć nie wspominał konkretnie o Bąkiewiczu, był wyraźnie skierowany do niego.

„W związku ze zbliżającym się okresem wakacyjnym” – pisał Sikorski – przypomniał Polakom za granicą, że „trzeba przestrzegać lokalnych przepisów i stosować się do poleceń służb bezpieczeństwa”.

„Polscy konsulowie udzielają pomocy, ale nie zawsze mogą uchronić przed konsekwencjami nierozważnych zachowań” – dodał. „Życzę udanych wakacji i bezpiecznego powrotu do kraju!”

W środę w parlamencie minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz potępił działania Bąkiewicza jako „prowokacje mające na celu wyłącznie zniszczenie stosunków między Polską a jej sojusznikami” i służące interesom Rosji – podaje Polska Agencja Prasowa (PAP).

Bąkiewicz ma długą historię konfliktów z prawem także w Polsce. W 2023 r. został skazany za udział w „chuligańskim akcie przemocy wobec prominentnej działaczki na rzecz praw kobiet i osób LGBT”. W 2025 r. zrzeszony w PiS prezydent Andrzej Duda częściowo ułaskawił Bąkiewicza tego wyroku.

W zeszłym miesiącu w osobnej sprawie został ponownie skazany za spowodowanie uszkodzenia ciała innej protestującej kobiety, gdy przewodził grupie broniącej kościołów przed demonstracjami przeciwko niemal całkowitemu zakazowi aborcji w Polsce. Wyrok ten nie jest jeszcze prawomocny i nadal można się od niego odwołać.

Tymczasem w styczniu tego roku Bąkiewicz został postawiony przed sądem w związku z różnymi zarzutami karnymi związanymi z działalnością jego ruchu ROG, w tym z obrazą polskich funkcjonariuszy granicznych oraz nawoływaniem do nienawiści wobec Niemców i imigrantów.

W następnym miesiącu ponownie postawiono mu zarzuty trzech kolejnych zarzucanych mu przestępstw, w tym podżegania do zabójstwa polskiego premiera Donalda Tuska. Zaprzecza oskarżeniom i twierdzi, że jest ofiarą oskarżenia politycznego.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.