Premier Donald Tusk przewodniczył posiedzeniu służb bezpieczeństwa i służb ratunkowych, aby omówić trwającą falę fałszywych wezwań alarmowych, w wyniku których policja i straż pożarna były wysyłane na adresy powiązane z osobami i mediami związanymi z prawicową opozycją w Polsce.
W ramach ostatniego zdarzenia funkcjonariusze zostali wezwani do mieszkania matki opozycyjnego prezydenta Karola Nawrockiego w związku z fałszywym zgłoszeniem o pożarze i nagłej potrzebie medycznej.
Opozycja skrytykowała rząd za to, że nie ukrócił fałszywych połączeń i pozwolił służbom ratunkowym na dalsze wjazdy do nieruchomości na ich podstawie. Władze nalegają jednak, aby funkcjonariusze mieli obowiązek traktować takie wezwania tak, jakby były autentyczne.
Dzisiaj nastąpi wystąpienie złożonego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczy to zwykłego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyli drzwi i weszły do mieszkań. Od dni służbowych są paraliżowane przez zgłoszenie padające…
— Rafał Leśkiewicz (@LeskiewiczRafa) 23 maja 2026 r
W sobotę straż pożarna poinformowała, że została wezwana do mieszkania po „otrzymaniu SMS-a informującego o możliwym pożarze” i „zagrożeniu życia osób znajdujących się w środku”, a następnie kolejnym zgłoszeniu o osobie, która doznała zatrzymania akcji serca.
Na miejsce wysłano strażaków, którzy po przeprowadzeniu rozpoznania podjęli decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. Przeszukanie nieruchomości wykazało, że jest ona pusta, nie ma zagrożenia pożarowego ani osób rannych.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz potwierdził później, że mieszkanie należało do matki Nawrockiego.
Zauważył, że w ostatnich tygodniach „sytuacja awaryjna usługi zostały sparaliżowane przez fałszywe raporty skierowane do dziennikarzy i osobistości publiczne związane z prawicą” i stwierdził, że „osoby sprawujące władzę nie były w stanie odpowiednio zareagować”.
Jednym z głównych celów kampanii fałszywych raportów alarmowych jest Republika, wiodąca konserwatywna stacja telewizyjna.
Na początku miesiąca policja przybyła do domu redaktora naczelnego nadawcy Tomasza Sakiewicza po otrzymaniu zgłoszenia o rzekomym zagrożeniu życia nieletniego. Podczas interwencji, której nagranie opublikowano w Internecie, funkcjonariusze na krótko skuli asystentkę Sakiewicza, twierdząc, że odmówiła przedstawienia swojej tożsamości.
W związku z incydentem policja zatrzymała później 53-letniego mężczyznę, ale ostatecznie go zwolniła, twierdząc, że on sam prawdopodobnie padł ofiarą „nieuprawnionego wykorzystania (jego) danych osobowych i dostępu do poczty elektronicznej, z której korzysta”.
W zeszłym tygodniu rzecznik narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), głównej partii opozycyjnej w Polsce, poinformował, że policja przybyła do domu lidera partii Jarosława Kaczyńskiego po otrzymaniu fałszywego zgłoszenia o podłożeniu ładunków wybuchowych w jego ogrodzie.
🚨🚨🚨‼️ #PILNE: Policja wtargnęła do domu @TomaszSakiewicz i skuła asystentkę‼️🚨🚨🚨#włączprawdę #TVRepublika pic.twitter.com/OSqU2KwRNg
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) 15 maja 2026 r
W odpowiedzi na sobotnie wydarzenie w mieszkaniu matki Nawrockiego Tusk potwierdził, że była to „kolejna prowokacja telefoniczna” i oświadczył, że „przekazał słowa solidarności prezydentowi”, który na co dzień jest zaciekłym rywalem politycznym.
W niedzielę Tusk zwołał spotkanie ministrów i urzędników odpowiedzialnych za kierowanie służbami bezpieczeństwa i służbami ratunkowymi, aby omówić niedawną falę fałszywych wezwań. Zażądał podjęcia działań mających na celu „identyfikację osób odpowiedzialnych” i „jak najszybsze ich aresztowanie”.
Premier zauważył jednak też, że po otrzymaniu zgłoszenia służby ratunkowe muszą „zareagować natychmiast i nie mają czasu ani narzędzi, aby w danym momencie ocenić, czy alarm jest fałszywy”.
Kolejne telefoniczne odebranie! Tym razem straż pożarna otrzymała zawiadomienie o pożarze w gdańskim, rodzinnym Prezydenta Nawrockiego. Jestem wniesiony z ministrami i służbami, także wyrazy solidarności Prezydentowi. Jutro rano z dokładnie odprawę…
— Donald Tusk (@donaldtusk) 23 maja 2026 r
Przedstawiciele prawicy argumentują jednak, że władze nie robią wystarczająco dużo, aby rozwiązać ten problem.
Szef sztabu Nawrockiego Zbigniew Bogucki stwierdził, że ostatnie wydarzenie jest „najjaśniejszym dowodem całkowitej hańby rządzących”, nazywając ich „amatorami, którzy zagrażają naszemu bezpieczeństwu i godności państwa polskiego”.
Kaczyński poszedł jeszcze dalej, sugerując, że za fałszywymi wezwaniami może stać obóz rządzący.
„Ilekroć grunt zaczyna się im usuwać spod nóg, uciekają się do tej samej starej taktyki: prowokacji i insynuacji mających na celu zastraszenie przeciwników politycznych i ich rodzin” – napisał. „Nieustannie sprawdzają, jak daleko mogą popchnąć… Ten rząd jest złem w najczystszej postaci!”
Zawsze, gdy kruszy się, chrząkając pod nogami, stosują te same metody: atakujące, insynuacje wykrywające do zastraszenia przeciwnika działającego w ich rodzinach.
Kolejna granica została przekroczona: zaatakowano mieszkanie matki głównej. Próbowali wyśmiewać. Cały czas testują,…— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) 24 maja 2026 r
Jednak w poście w mediach społecznościowych minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński oskarżył polityków PiS o „celowe szerzenie dezinformacji”.
Powiedział nadawcy TVN, że policja prowadzi „bardzo intensywne śledztwo” w sprawie niedawnej fali fałszywych połączeń alarmowych i wyraził pewność, że „szybko przyniesie ono rezultaty”.
W niedzielnej rozmowie z Polsat News jego wiceminister Czesław Mroczek oświadczył, że „w ciągu kilku dni poznamy wyniki prac policji” i zapewnił, że „sprawcy nie pozostaną bezkarni”.
gdy służby państwowe pracują nad określonymi winnymi alarmami, wieloma prawicowymi politykami i medialnymi przybudówkami PiS za określoną cenę, która jest celowo dezinformować. Mieszkanie należy do rodziny Pana Prezydenta i nie jest chronione przez SOP
— Marcin Kierwiński (@MKierwiński) 24 maja 2026 r