Polska podpisała umowę na nowy system przeciwdronowy, który według niej będzie pierwszym tego typu w Europie. Sieć ma chronić wschodnie granice Polski, gdzie we wrześniu ubiegłego roku około 20 rosyjskich dronów wtargnęło w polską przestrzeń powietrzną w bezprecedensowy sposób.
„Tworzymy system bezprecedensowy, najnowocześniejszy” – zadeklarował premier Donald Tusk podczas dzisiejszej ceremonii podpisania. „Nie ma dziś w Europie innego przykładu tego rodzaju zintegrowanego, inteligentnego systemu przeciw dronom”.
Zauważył, że impulsem do jego rozwoju była „koszmarowa” inwazja rosyjskich dronów. Część z nich została zestrzelona kosztownymi rakietami powietrze-powietrze, innych jednak nie udało się zatrzymać przed uderzeniem w terytorium Polski.
Nowy system przeciw dronom, znany jako SAN, zapewni „skuteczniejszy, tańszy i inteligentny” sposób obrony przed takimi zagrożeniami – powiedział Tusk.
💬Premiera @donaldtusk 👇
SAN to także metoda na, aby w sposób bardziej efektywny, działać, na zasadzie agresje w powietrzu.#SystemAntydronowySAN pic.twitter.com/36tHzloE1p— Kancelaria Premiera (@PremierRP) 30 stycznia 2026 r
Dostawcą SAN będzie konsorcjum złożone z polskiego holdingu obronnego Polska Grupa Zbrojeniowa, prywatnej polskiej firmy Advanced Protection Systems oraz norweskiego Kongsberg Defence & Aerospace. Będzie się składać z szeregu wzajemnie połączonych systemów wykrywania i niszczenia bezzałogowych statków powietrznych.
„Mówimy o 18 bateriach przeciwdronowych, 52 zastępach straży pożarnej, 18 zespołach dowodzenia i 703 pojazdach” – powiedział minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „Wszystko to oznacza, że będziemy niezwykle skuteczni w przeciwdziałaniu zagrożeniom płynącym ze wschodu.”
SAN ma zamiar dodać czwarty poziom do polskiej obrony powietrznej, obok trzech istniejących programów: WISŁA, który oferuje obronę średniego zasięgu; NAREW, który działa na krótkim dystansie; oraz PILICA+ bardzo krótkiego zasięgu.
Chociaż w ostatnich latach Polska podjęła bezprecedensowy szał wydatków na obronę, niektórzy analitycy ostrzegają, że skupienie się na tradycyjnym sprzęcie potencjalnie pozostawia kraj nieprzygotowany na nowoczesne formy działań wojennych, które opierają się na masowym użyciu tanich dronów.
🛡️ Do już oficjalnie: @PGZ_pl lider konsorcjum TARCZY ANTYDRONOWEJ! 🛡️
Umowa na dostawę przeciwlotniczych zestawów #SAN zostało napisane. zainfekowane jedną chroniczną wschodnią granicą RP przed bezzałogowymi systemami powietrznymi.
🔷 Rozwiązanie umowy jest 18 zobowiązaniami bateryjnymi… pic.twitter.com/mkUD0yGGFz
— Polska Grupa Zbrojeniowa🇵🇱 (@PGZ_pl) 30 stycznia 2026 r
Kosztu ostatniej transakcji nie podano, ale Kosiniak-Kamysz podał, że będzie to „kilka miliardów złotych”. Gazety Wyborczejwiodąca gazeta, podaje tę kwotę na 15 miliardów złotych (3,6 miliarda euro) i podaje, że dostawa planowana jest na 2027 rok.
Pieniądze będą częściowo pochodzić z unijnego instrumentu SAFE, który zapewnia pożyczki wspierane przez UE, aby pomóc państwom członkowskim zwiększyć wydatki na obronę.
Polska została uznana za największego pojedynczego odbiorcę środków SAFE, dysponując prawie 44 miliardami euro z łącznej kwoty 150 miliardów euro. Na początku tygodnia Komisja Europejska zatwierdziła wniosek Polski o środki, a decyzja ma uzyskać ostateczną akceptację Rady UE w lutym.
„Polska ponosi odpowiedzialność, wydatki i organizację ochrony granic Polski, Europy i NATO, ale nie możemy i nie będziemy pozostawieni sami sobie” – powiedział dziś Tusk.
„Przykładem tego jest program SAN. Do budowy tego programu zostaną wykorzystane środki europejskie, niespotykane dotąd w swojej skali i łatwości pozyskiwania.”
Tusk pochwalił także fakt, że Polska będzie współpracować przy projekcie z norweskim partnerem, po wczorajszej informacji, że Norwegia będzie kupować produkowane w Polsce rakiety artyleryjskie.
„Nie tylko doceniamy niezwykłe kompetencje naszych norweskich partnerów, ale jest to również część nowej architektury bezpieczeństwa, którą Polska zainicjowała prawie dwa lata temu” – powiedział polski premier, którego rząd zabiegał o zacieśnienie powiązań obronnych i energetycznych z krajami bałtyckimi i nordyckimi.
Polska będzie produkować rakiety do systemów artylerii rakietowej, które Norwegia kupuje od Korei Południowej.
Norweski rząd twierdzi, że polska produkcja „wzmocni bezpieczeństwo dostaw dla Norwegii i innych europejskich odbiorców systemu” https://t.co/NIJj7owK45
Dzisiejsze oświadczenie skrytykował jednak Mariusz Błaszczak, który był ministrem obrony w byłym rządzie Prawa i Sprawiedliwości (PiS), a obecnie jest szefem klubu parlamentarnego PiS, największej partii opozycyjnej.
„Chociaż porozumienie przedstawiane jest jako sukces polskiego przemysłu obronnego, jego głównymi beneficjentami są podmioty zagraniczne oferujące rozwiązania konkurujące z tymi produkowanymi w Polsce” – napisał Błaszczak w mediach społecznościowych.
„Obecne kierownictwo resortu (obrony) najpierw całkowicie zignorowało zagrożenie, jakie stwarzają rosyjskie drony naruszające polską przestrzeń powietrzną. Trzeba było niemal tragedii, żeby w ogóle zacząć cokolwiek robić. Jednak pospiesznie przygotowany program opierał się na rozwiązaniach zagranicznych.”
Jednak wiceminister obrony Cezary Tomczyk zapowiedział później, że 60% kosztów SAN – które, jak potwierdził, na kwotę 15 miliardów złotych, zostanie wydane w ramach polskiego przemysłu obronnego.
Ujawnione szczegóły zawartego przez @MON_GOV_PL kontraktu na system SAN zagrażającego zagrożeniu z wydatkowaniem środków z programu SAFE. Umowa jest przedstawiana jako sukces polskiego przemysłu obronnego, aby jej użyć, są podmiotami prawnymi, które…
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) 30 stycznia 2026 r