Polska prokuratura ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie terroryzmu po sobotnim ataku w Krakowie, w którym mężczyzna otworzył ogień ze swojego pojazdu, zabijając sześć osób. Później w jego domu znaleziono trzy kolejne ciała – prawdopodobnie rodziców i siostrę sprawcy.
Na jaw wyszły także dalsze szczegóły dotyczące ofiar ataku, bohaterskich działań policji i personelu medycznego, a także samego napastnika – choć motywy jego działania pozostają nieznane.
W sobotę podejrzany napastnik, którego zgodnie z polskim prawem dotyczącym prywatności wymieniono jedynie jako 24-letniego Michała O., przejechał przez historyczne centrum Krakowa, drugiego co do wielkości miasta w Polsce, w tym przez słynny rynek, pełen turystów i mieszkańców.
Strzelił losowo z samochodu, zabijając sześć osób. Trzy z tych ofiar to Polki w wieku 47, 53 i 61 lat. Kolejną ofiarą był 32-letni Brytyjczyk. Dwie ostatnie ofiary to cudzoziemka w wieku 51 lat, której narodowość nie została jeszcze ujawniona, oraz Polak po pięćdziesiątce.
W ataku rannych zostało kolejnych 16 osób, w tym 11 Polaków. Ministerstwo spraw wewnętrznych podało, że wśród zabitych i rannych są obywatele Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemiec, Rosji i Portugalii.
Dwóch rannych to policjanci, którzy ruszyli w pościg za napastnikiem i wdali się z nim w strzelaninę. Oni i Michał O. trafili do szpitala z obrażeniami określanymi jako krytyczne. Ze względu na trwające leczenie organy ścigania nie były jeszcze w stanie formalnie zatrzymać podejrzanego.
Na nagraniu z monitoringu widać moment, w którym dwóch policjantów konfrontuje się z krakowskim zamachowcem. pic.twitter.com/vcQ0Xvi1nX
— WarMonitor🇺🇦🇬🇧 (@WarMonitor3) 7 listopada 2026
Jednak w niedzielę rano Prokuratura Krajowa poinformowała, że wszczęła formalne śledztwo w sprawie zabójstwa sześciu osób w Krkaowie i usiłowania zabójstwa wielu innych. Działania traktowane są jako przestępstwo terrorystyczne.
Tymczasem prowadzą także śledztwo w sprawie zabójstwa trzech osób w Ostrowcu Świętokrzyskim, także w sobotę. To rodzinne miasto Michała O., a w sobotni wieczór premier Donald Tusk ujawnił, że pod adresem, pod którym mieszkał, odnaleziono trzy ciała.
Prokuratorzy twierdzą, że „dowody wskazują, że czynów dopuściła się ta sama osoba” zarówno w Krakowie, jak i Ostrowcu Świętokrzyskim.
Wcześniej w sobotni wieczór minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że ze wstępnych ustaleń wynika, że podejrzany miał „bardzo radykalne, skrajnie prawicowe poglądy”. Ostrzegł jednak, że śledczy w dalszym ciągu starają się to potwierdzić, a także zrozumieć możliwy motyw ataku.
Minister @MKierwinski na konferencji w Krakowie: 💬 Sprawca może być zafascynowany ideologiami skrajnie prawicowymi. Ten wątek będzie jednak pogłębiony. Czynności prowadzą @PolskaPolicja, jak i @ABW_GOV_PL – miejsce zdarzenia oraz w domu rodzinnym… pic.twitter.com/PppmMPmWYW
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) 7 listopada 2026
Przestępczość z użyciem broni jest niezwykle rzadka w Polsce, która ma jeden z najniższych wskaźników posiadania broni w Europie. Sobotnie wydarzenia były pierwszym tego typu masową strzelaniną publiczną w kraju.
Tusk zapowiedział, że w kraju rozpocznie się dwudniowa oficjalna żałoba publiczna, co potwierdza dekret podpisany później przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Tymczasem przywódcy polityczni pochwalili bohaterskie działania policji, zwłaszcza dwóch funkcjonariuszy, Jakuba Kulik i Artura Morańskiego, którzy odnieśli poważne obrażenia, gdy położyli kres szaleństwu Michała O.
„To bohaterowie” – powiedział Krzysztof Klęczar, wojewoda małopolski, na terenie którego leży Kraków. „Biorąc pod uwagę, ile broni znajdowało się jeszcze w samochodzie sprawcy, gdyby nie skuteczna i bezinteresowna interwencja tych dwóch młodych mężczyzn, liczba ofiar mogła być znacznie większa”.
Okazało się również, że policjantów leczyło dwóch czołowych chirurgów, którzy zupełnie przypadkowo jedli kolację z rodzinami w restauracji w pobliżu miejsca, w którym doszło do ostatniej strzelaniny.
Jeden z nich, Michał Pędziwiatr, profesor chirurgii UJ, powiedział mediom, że on i inny chirurg Mateusz Wierdak widzieli, jak policja obezwładniała napastnika. Podczas gdy ich rodziny schroniły się, dwaj lekarze pośpieszyli na miejsce po zakończeniu strzelaniny.
„Zaangażowanie Mateusza w zatamowanie krwawienia najbardziej rannemu policjantowi (Kulikowi) niewątpliwie uratowało mu życie” – powiedział Pędziwiatr. Fakt gazeta. Pędziwiatr sam zadzwonił do miejscowego szpitala, który według niego był najlepiej przygotowany do leczenia funkcjonariusza i przygotowania go na jego przybycie.
⚫️”Tato, strzelają do ludzi!”. Lekarz ujawniający kulisy zamachu
Prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak byli w restauracji, gdy doszło do strzelaniny. Zanim przybyli karetki, pomoc została udzielona rannym. – Wyszliśmy na zewnątrz. Już się żegnaliśmy. Nagle mój…
— Wirtualna Polska (@wirtualnapolska) 8 listopada 2026
Władze publiczne w Polsce, w tym policja i wojsko, rozpoczęły akcję oddawania krwi, aby pomóc w leczeniu Kulika, który pozostaje w stanie krytycznym. Powiedzieli, że byli przytłoczeni liczbą zgłaszających się osób.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił także, że Kulik to były żołnierz elitarnej 6. Brygady Powietrznodesantowej, której kwatera główna mieści się w Krakowie. „Cała społeczność wojskowa jest dumna z Jakuba. Będziemy wspierać jego i jego bliskich” – napisała Kosiniak-Kamysz.
W ramach publicznej zbiórki zorganizowanej przez wybitną osobowość medialną Krzysztofa Stanowskiego w chwili pisania tego tekstu udało się zebrać ponad 3,5 miliona złotych (777 000 euro) na wsparcie funkcjonariuszy policji i ich rodzin.
W niedzielę rano Klęczar potwierdził także, że Michał O. „w nocy przeszedł kilka operacji” i „pozostaje w stanie krytycznym”.
❗Kiedyś żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, dziś i bohater- starszy posterunkowy Jakub Kulik, który wczoraj został ranny, w Krakowie powrócił nasze wsparcie.
Ranny przebywa w szpitalu. Potrzebna jest krew grupy AB Rh+.
Krew można zastosować…
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) 8 listopada 2026
Władze potwierdziły, że Michał O. posiada pozwolenie na broń palną. Wygląda na to, że podczas sobotniego zdarzenia użył karabinu typu AR-15, ale policja znalazła w jego pojeździe także szereg innej broni palnej.
W niedzielę rano klub strzelecki w Starachowicach, z którego korzystały media, Michał O. i jego ojciec wydali oświadczenie, w którym poinformowali, że podejrzany „nigdy nie był szkolony w naszym klubie w zakresie strzelectwa dynamicznego, taktycznego ani bojowego”.
Dodali, że klub w pełni współpracuje z władzami, aby dostarczyć wszelkich niezbędnych i istotnych informacji na potrzeby dochodzenia.