Premier Donald Tusk potwierdził, że będzie zabiegał o powołanie na sędziego polskiego Trybunału Konstytucyjnego Macieja Berka, ministra rządu, który ustąpił ze stanowiska w tym tygodniu i którego Tusk nazywa swoją „prawą ręką”.
Posunięcie to wywołało spore kontrowersje, biorąc pod uwagę fakt, że rządząca koalicja Tuska wielokrotnie zapowiadała „odpolitycznienie” Trybunału Konstytucyjnego (TK) po powołaniu do Trybunału swoich byłych polityków przez poprzedni narodowo-konserwatywny rząd PiS.
Jednak na czwartkowej konferencji prasowej Tusk bronił tego pomysłu, określając Berka jako postać „apolityczną i bezpartyjną”, która pomoże „naprawić Trybunał Konstytucyjny” po uznaniu go za nielegalny przez PiS.
Premier @donaldtusk potwierdził, że @MaciejBerek – do tej pory minister ds. nad wdrożeniem polityki – będzie kandydatem na sędziego urzędu konstytucyjnego. – To jeden z najwybitniejszych polskich prawników – szef szefa rządu.https://t.co/RsKLhLjHhC
— PolsatNews.pl (@PolsatNewsPL) 13 sierpnia 2026
Berek to wieloletni współpracownik Tuska. W pierwszej kadencji Tuska na stanowisku premiera, czyli w latach 2007–2014, Berek był szefem Rządowego Centrum Legislacji (RCL), pełniąc jednocześnie funkcję sekretarza gabinetu.
Po powrocie Tuska do władzy w 2023 r., na czele koalicji od lewicy po centroprawicę, Berek został ministrem bez teki, a następnie w 2025 r. ministrem odpowiedzialnym za nadzór nad realizacją polityki rządu.
Był jednak postacią niezwykle powściągliwą i rzadko wypowiadał się publicznie. Berek nie jest też posłem na parlament, a nawet nie jest członkiem żadnej partii politycznej.
We wtorek tego tygodnia Tusk niespodziewanie ogłosił przed posiedzeniem rządu, że Berek, którego nazywał swoją „prawą ręką”, odchodzi z rządu, aby „zająć się innymi zadaniami”.
Premier nie powiedział, jakie będą to zadania, ale liczne media informowały, że Berek zostanie przedstawiony jako kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Od dojścia do władzy w grudniu 2023 r. rząd Tuska ignorował wszystkie orzeczenia TK, ponieważ trzech sędziów Trybunału zostało mianowanych niezgodnie z prawem za poprzedniego rządu PiS.
Piętnaście miesięcy od zmiany rządu kryzys praworządności w Polsce trwa – w rzeczywistości wielu Polaków uważa, że sytuacja się pogorszyła.@J_Jaraczewski wyjaśnia przyczyny kryzysu, jakie były jego skutki i jak można go rozwiązać https://t.co/7KOCURV3dU
Nowa koalicja rządząca skrytykowała także fakt, że część sędziów TK była byłymi politykami PiS. Dwóch z nich zostało powołanych na przykład w 2019 r., wkrótce po ustąpieniu ze stanowiska posłów PiS.
Inny, obecny prezes TK Bogdan Święczkowski, był wcześniej wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS (choć nigdy nie był członkiem partii PiS).
Dochodząc do władzy koalicja Tuska obiecywała przywrócenie legitymizacji TK, w tym poprzez jego „odpolitycznienie”. W 2024 r. zatwierdziła ustawę, która zakazywałaby każdemu, kto przez ostatnie cztery lata był politykiem, zostać sędzią TK.
Przepisy te zostały jednak przez ówczesnego prezydenta, sojusznika PiS Andrzeja Dudę skierowane do samej TK, która następnie uznała je za niezgodne z konstytucją, co oznacza, że nie weszły w życie.
Polski Trybunał Konstytucyjny odrzucił dwa rządowe projekty ustaw mających na celu zmianę samego sądu, mającą na celu odwrócenie upolitycznienia, które miało miejsce za rządów poprzedniej administracji.
Ustaliła, że wprowadzone środki „naruszają niezależność sądów” https://t.co/uBJr1bXFv4
Na czwartkowej konferencji prasowej Tusk potwierdził pogłoski, że będzie zabiegał o mianowanie Berka na sędziego TK. Zadzwonił do Berka”jeden z najwybitniejszych polskich prawników, którego cechą charakterystyczną jest apolityczność i bezstronność”.
Berek jest doktorem prawa, a pomiędzy stanowiskami w rządzie pracował jako adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego.
„Dla niego zawsze najważniejsze było przestrzeganie prawa i konstytucji” – oznajmił Tusk. „Nie znam nikogo lepiej wyposażonego, lepiej przygotowanego, aby pomóc naprawić sytuację, z którą mamy do czynienia w przypadku wadliwego Trybunału Konstytucyjnego”.
💬 Premier @donaldtusk w #Warszawa: Nie mamy żadnych innych interesów w tej sprawie. Obowiązuje nas na naprawieniu Trybunału Konstytucyjnego, aby nie był na smyczy funkcjonariusza i PiS-u, tylko wykonywał swoją robotę.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) 13 sierpnia 2026
Premier przyznał, że jego rząd próbował zakazać politykom służby w TK. Dodał jednak, że sam Berek powiedział mu niedawno, że „w obecnych okolicznościach politycznych musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zaradzić tej sytuacji” w Trybunale.
„Skoro z drugiej strony stosowane są metody niezgodne z konstytucją, to ja też muszę wykazać się determinacją i tym, że nie damy się takim metodom” – dodał Tusk.
Uwagi te, w których Tusk nazwał także kierownictwo TK Święczkowskiego „żenującym”, były nawiązaniem do faktu, że obecny prezydent z ramienia PiS Karol Nawrocki i Święczkowski odmówili przyjęcia czterech nowych sędziów TK wybranych przez parlament na początku tego roku.
„Nie mamy w tej sprawie innego interesu, jak tylko naprawić Trybunał Konstytucyjny, aby nie był narzędziem i nie był w rękach prezydenta czy PiS, ale aby wykonywał swoją pracę możliwie obiektywnie” – powiedział Tusk.
Nowo zaprzysiężony sędzia @TK_GOV_PL twierdzi, że nie zajmie swojego stanowiska, dopóki czterech powołanych przez parlament kolegów nie będzie mogło objąć swoich stanowisk.
Powiedział, że ich spotkania zostały zablokowane „bezprawnie” co stanowi najnowszy zwrot w długotrwałym sporzehttps://t.co/X30rm1Gfzs
Na drodze Berka do TK pozostają jednak poważne potencjalne przeszkody, m.in. wątpliwości co do tego, czy koalicjanci Tuska poprą jego nominację w Sejmie, izbie niższej parlamentu, która odpowiada za powoływanie nowych sędziów TK
Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy (Lewica), oświadczyła we wtorek, że jeśli pogłoski o nominacji Berka okażą się prawdziwe, „nie dostanie on głosów Lewicy, bo obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK”.
Biorąc pod uwagę, że rząd dysponuje większością dziewięciu głosów w 460-osobowym Sejmie, wystarczyłaby niewielka liczba posłów z koalicji Tuska, aby sprzeciwić się nominacji Berka, co spowodowałoby jego utratę głosów.
W czwartek Tusk powiedział, że „rozumie” obawy części koalicji, ale „spróbuje przekonać tych, którzy mają wątpliwości”.
Jeśli to nastąpi (a więc nie), to do działania polityków, którzy nie uzyskają głosów klubów @__Lewica, ponieważ obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK.
Ale IMHO to bardzo krzywdząca dla @MaciejBerek plotka, on by się jako państwoowiec w życiu na coś dziwnego… https://t.co/QWFFmdy4V3— Anna-Maria Żukowska 💁🏻♀️ (@AM_Zukowska) 11 sierpnia 2026
Kolejny wakat w 15-osobowym składzie TK ma się rozpocząć 18 września, kiedy dobiegnie końca dziewięcioletnia kadencja Justyna Piskorskiego, jednego z sędziów ery PiS, uznawanych przez obecny rząd za nielegalnych. Następnie w styczniu zostanie otwarty kolejny wakat.
Jednak nawet jeśli Berek zostanie zatwierdzony przez Sejm, ustawa stanowi, że nowi sędziowie TK muszą złożyć przysięgę „przed prezydentem”. Nawrocki wykorzystał ten wymóg, odmawiając złożenia ślubowania czterem sędziom wybranym przez tegoroczny Sejm. Złożył jednak przysięgę w trzech innych sprawach.
Nie wiadomo, co prezydent zrobi w sprawie Berka. Na początku tygodnia szef jego sztabu Zbigniew Bogucki powiedział Radiu Zet, że Nawrocki „przyjmie przysięgę, jeśli będą przestrzegane procedury”. Dodał jednak, że „nie wie, czy (Sejm) jest w stanie prawidłowo przeprowadzić te procedury”.