Ofiary masakry podczas II wojny światowej zostały ponownie pochowane na Ukrainie podczas ceremonii, w której uczestniczyli urzędnicy obu krajów

2026-08-31

Szczątki 55 Polaków – około połowy z nich to dzieci – zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas drugiej wojny światowej zostały ponownie pochowane podczas ceremonii na Ukrainie, w której uczestniczyli osobistości polityczne i religijne z obu krajów.

Ofiary, z których wiele kości nosi ślady brutalnej śmierci, ekshumowano tego lata po tym, jak Ukraina niedawno zakończyła moratorium na poszukiwania dziesiątek tysięcy ofiar tzw. rzezi wołyńskiej, które prawdopodobnie pozostają pochowane w nieoznakowanych masowych grobach.

„To ważny moment dla rodzin (ofiar), ale także dla państwa polskiego, ponieważ ten pogrzeb następuje po dziesięcioleciach oczekiwań” – powiedziała polska minister kultury Marta Cienkowska podczas uroczystości na Ostrówkach, wyludnionej dawnej wsi, która przed wojną należała do Polski, a obecnie leży na Ukrainie.

„Polska ma prawo i obowiązek mówić o zbrodniach popełnionych na swoich obywatelach. Ma obowiązek upamiętniać ofiary, szukać ich szczątków i zapewnić im godny pochówek… Będziemy kontynuować tę pracę… wszędzie tam, gdzie zachowały się groby ofiar zbrodni wołyńskich.”

W ponownym pochówku uczestniczyli także wiceminister kultury Ukrainy Iwan Werbytski; Witalij Skomarowski, biskup łucki i przewodniczący rzymskokatolickiego episkopatu Ukrainy; Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, izby niższej parlamentu; i były premier Mateusz Morawiecki.

Karol Polejowski, zastępca szefa Państwowego Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), który kierował pracami ekshumacyjnymi, powiedział, że obecność przedstawicieli Ukrainy „napawa mnie optymizmem na przyszłość”.

Podczas gdy Prezydent Polski Karol Nawrocki nie był obecny, jeden z jego doradców, Jakub Banaszek odczytał w jego imieniu list, cytowany przez Polską Agencję Prasową (PAP).

„Nigdy nie zapomnimy tych, którzy zginęli w agonii tylko dlatego, że byli Polakami” – napisał Nawrocki. „Nie ustaniemy w wysiłkach, aby wszyscy nasi rodacy zamordowani przez członków OUN-UPA zostali należycie pochowani i upamiętnieni”.

Masakrom wołyńskim, w których zginęło około 100 000 Polaków, dowodziła Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), grupa partyzancka założona przez frakcję Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) wierną przywódcy nacjonalistów Stepanowi Banderze.

Dążyli do czystek etnicznych obszarów, które uważali za terytorium Ukrainy, unicestwiając inne grupy etniczne, w szczególności dużą populację polską.

Masakry miały miejsce w kilkudziesięciu wsiach, m.in Ostrówki i sąsiednią Wolę Ostrowiecką (po ukraińsku Wola Ostrowiecka), gdzie 30 sierpnia 1943 r. UPA zamordowała ponad 1000 Polaków, a wsie zrównała z ziemią.

Ekshumacje na terenie obu wsi miały miejsce wcześniej w latach 90. XX w. oraz ponownie w 2011 i 2015 r., podczas których odsłonięto szczątki setek ofiar. Uważa się jednak, że setki innych są pochowane.

W 2017 roku Ukraina wprowadziła zakaz poszukiwań ofiar na swoim terytorium w odpowiedzi na demontaż pomnika UPA w Polsce. Jednak w ubiegłym roku dyplomatycznym przełomem pozwoliło na ich wznowienie, m.in. na wydanie w grudniu pozwolenia na pracę w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.

W kwietniu tego roku odkryto tam masowe groby, a ekshumacje rozpoczęły się w lipcu. Na początku miesiąca IPN ogłosił wyniki tych prac.

Odkryli szczątki 55 ofiar, w tym 26 dzieci (w większości poniżej 12 roku życia, najmłodsze miało kilka miesięcy) i 20 kobiet. W całej rzezi wołyńskiej większość ofiar stanowiły kobiety i dzieci.

Lokalizacja i stan szczątków mówią wiele o sposobie ich śmierci. Większość chowano „na chybił trafił” bez trumien, co jest zgodne ze współczesnymi przekazami, jakoby zabijano ich w stodole, a następnie wrzucano do masowego grobu.

Większość szczątków, zwłaszcza czaszki, nosi ślady obrażeń, co jest również zgodne ze współczesnymi relacjami, które mówią, że ofiarom kazano położyć się na ziemi przed uśmierceniem za pomocą narzędzi rolniczych, w tym młotów do uboju bydła.

Materiał z kości zabezpieczono do badań genetycznych, które niedawno po raz pierwszy wykorzystano do identyfikacji ofiar masakry ekshumowanych w innym miejscu na Ukrainie w zeszłym roku.

Rzeź wołyńska od dawna stanowi punkt napięcia między Polską, która uznaje je za ludobójstwo, a Ukrainą, która odrzuca tę etykietę. Decyzję Kijowa o wznowieniu ekshumacji w zeszłym roku uznano za ważny krok w kierunku pojednania.

Proces ten został jednak zakłócony w maju br., kiedy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął decyzję o nadaniu jednostce wojskowej imion „bohaterów UPA”. Wywołało to gniewną reakcję Warszawy, gdzie odpowiednik Zełenskiego Karol Nawrocki pozbawił go najwyższego polskiego odznaczenia.

W swoim liście odczytanym podczas niedzielnej uroczystości Nawrocki przestrzegł tych, którzy „kontynuują tradycję ideologii banderowskiej”, że „sytuują się poza wspólnotą obywateli wolnego, cywilizowanego świata” i wysyłają „wyraźny sygnał wrogości wobec Polski i Polaków”.

Od wybuchu kryzysu w maju podejmowano wysiłki w celu znalezienia rozwiązania dyplomatycznego. W zeszłym miesiącu Zełenski wskazał konkretnie prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej jako dowód na to, że „Ukraina robi, co w jej mocy, aby rzetelnie ustalić fakty na temat tych, którzy zginęli w tamtych latach”.

Następnie ogłosił pięciopunktowy plan załagodzenia kryzysu, obejmujący zezwolenie na częstsze ekshumacje i otwarcie archiwów historycznych. Polska z zadowoleniem przyjęła to posunięcie, ale stwierdziła, że ​​poczeka, aby zobaczyć, jak zostanie ono wdrożone w praktyce.

Na początku tego miesiąca Zełenski podpisał ustawę ustanawiającą nowy panteon narodowy ukraińskich bohaterów. Polska ostrzegła, że ​​uwzględnienie postaci związanych z masakrami może mieć konsekwencje dla ambicji Ukrainy związanych z przystąpieniem do Unii Europejskiej.

Ankieta przeprowadzona w tym miesiącu przez ukraińską agencję badawczą Rating Group, w której poproszono Ukraińców o wskazanie największego bohatera ich kraju, wykazała, że ​​Bandera był czwartym pod względem popularności wyborem (wybranym przez 11% respondentów).

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.