Co w praktyce będzie oznaczać uznanie przez Polskę zagranicznych małżeństw osób tej samej płci? Pięć opinii ekspertów

2026-06-19

Marii Kędzior

14 maja 2026 r. Warszawa jako pierwsza w Polsce uznała związek osób tej samej płci, wpisując do rejestru stanu cywilnego małżeństwo zawarte przez dwóch Polaków w Niemczech. Był to akt biurokratyczny, ale jego konsekwencje prawne nie były rutynowe.

Rząd premiera Donalda Tuska wydał rozporządzenie umożliwiające urzędom stanu cywilnego na terenie całego kraju uznawanie także małżeństw osób tej samej płci zawartych w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej, wdrażając tym samym orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) i Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).

Biorąc jednak pod uwagę, że polskie prawo krajowe nie dopuszcza żadnej formy związku osób tej samej płci – choć konstytucja stanowi, że małżeństwo „jako związek mężczyzny i kobiety” powinno być chronione przez państwo – pozostaje duża niepewność co do tego, co faktycznie będzie oznaczać wpisanie do rejestru cywilnego dla par tej samej płci.

Czy otrzymają takie same prawa jak inne małżeństwa, takie jak wspólne rozliczenia majątkowe i podatkowe, zwolnienie z podatku od spadków i darowizn oraz dostęp do informacji medycznej partnera?

Pytanie jest tym bardziej palące, że w obliczu prawdopodobieństwa zawetowania przez konserwatywnego prezydenta Karola Nawrockiego wszelkich wysiłków legislacyjnych bardziej liberalnego rządu na rzecz poszerzenia praw osób LGBT+, głównym polem bitwy, na którym rozstrzygnie się spór, stały się sądy.

Dlatego zapytaliśmy pięciu ekspertów z zakresu prawa, praw człowieka i propagowania LGBT+, jakie ich zdaniem będą konsekwencje prawne wpisania małżeństw osób tej samej płci do polskiego rejestru cywilnego.

„Konsekwencje nie są jeszcze znane”

Anny Mikołajczyk, biuro Rzecznika Praw Człowieka

Na chwilę obecną nie są jeszcze znane skutki prawne przyjmowania do polskich rejestrów stanu cywilnego aktów małżeństwa wydanych za granicą, poza konsekwencjami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej w kontekście unijnej swobody przemieszczania się i pobytu.

Sama transkrypcja polega na przeniesieniu zagranicznych aktów stanu cywilnego do rejestrów polskich. Ustawa z dnia 28 listopada 2014 r. o aktach stanu cywilnego nie wiąże z czynnością transkrypcji dalszych konsekwencji. Transkrypcji tych zapisów nie należy jednak traktować jako sprawy czysto symbolicznej.

Polska zobowiązana jest do wdrożenia wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczących uznawania i ochrony związków osób tej samej płci w polskim porządku prawnym (np. wyrok z 19 września 2024 r. w sprawie Formela i Inni przeciwko Polsce), co sprowadza się do uregulowania praw i obowiązków z tym związanych. Regulacja taka powinna być zawarta w akcie prawnym.

„Konstytucja nie definiuje małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety”

Jarosław Jagura, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Władze publiczne i różne instytucje nie powinny odmiennie traktować małżeństw zagranicznych, których dokumenty zostały wpisane do polskich ksiąg cywilnych, w zależności od tego, czy są to małżeństwa osób tej samej czy przeciwnej płci.

Nie stoi temu na przeszkodzie art. 18 polskiej konstytucji, który wbrew niektórym opiniom nie zawiera legalnej definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety. Konstytucja stanowi, że taki związek (małżeństwo mężczyzny i kobiety) znajduje się pod ochroną państwa, co oczywiście nie wyklucza, że ​​mogą istnieć także inne prawnie uznane związki, które będą korzystały z takiej ochrony państwa.

W wyroku z listopada 2025 r. TSUE nie posłużył się sformułowaniem znanym z wcześniejszych orzeczeń, a mianowicie, że uznawanie małżeństw następuje wyłącznie „w celu korzystania ze swobody przepływu osób”, czyli przemieszczania się i pobytu na terytorium UE, co sugerowałoby wąską interpretację tej sytuacji.

Małżonkowie powinni mieć możliwość kontynuowania życia rodzinnego w innym państwie członkowskim UE z podobnymi gwarancjami ochrony i podobnymi prawami, a nie jedynie gwarancją uroczystego uznania ich związku poprzez wydanie polskiego aktu małżeństwa, co nie miałoby żadnego praktycznego znaczenia.

Dlatego minimalnym standardem powinno być uznawanie tych małżeństw we wszystkich obszarach objętych przepisami unijnymi, takich jak sprawy podatkowe, ubezpieczenia społeczne i spadkowe. W praktyce jednak prawdopodobnie konieczne będzie ponowne przeprowadzenie licznych postępowań sądowych, mających na celu potwierdzenie uznania praw par tej samej płci we wszystkich tych obszarach”.

„Początek długiej podróży”

Jakub Jaraczewski, Democracy Reporting International

Konsekwencje prawne akceptowania przez polskie władze aktów małżeństwa osób tej samej płci wydawanych za granicą będą skomplikowane ze względu na brak krajowego ustawodawstwa dotyczącego związków osób tej samej płci w Polsce. To, czy prawa i wolności przyznane małżeństwom heteroseksualnym zawartym w Polsce będą miały zastosowanie do związków osób tej samej płci zawieranych za granicą, w praktyce będzie zależało od decyzji poszczególnych władz publicznych – i podmiotów prywatnych.

Niektóre, jak ZUS i NFZ, już dały do ​​zrozumienia, że ​​będą traktować takie pary tak samo, jak polskie małżeństwa heteroseksualne. W obszarze podatków nie pojawiły się jak dotąd jasne odpowiedzi, a pary osób tej samej płci będą prawdopodobnie musiały zwrócić się do organów podatkowych o indywidualną interpretację dotyczącą tego, czy mogą wspólnie składać podatki i ubiegać się o świadczenia tak jak ma to miejsce w przypadku małżeństw heteroseksualnych.

Oprócz kontaktów z instytucjami publicznymi pary tej samej płci będą musiały stawić czoła niepewności w kontaktach z różnymi podmiotami prywatnymi – czy to bankami, usługodawcami czy wspólnotami mieszkaniowymi.

Niedawny wyrok TSUE i reakcja polskich władz to dopiero początek długiej drogi w kierunku kształtowania statusu prawnego małżeństw osób tej samej płci zawieranych za granicą, która nie zostanie w pełni rozstrzygnięta, dopóki w Polsce nie uda się wprowadzić przepisów regulujących te kwestie.

„Ważny krok w stronę równości małżeńskiej”

Maja Heban, grupa LGBT+ Miłość Nie Wyklucza

Pary, które uzyskały polski akt małżeństwa w drodze transkrypcji, mają obecnie mocne podstawy do ubiegania się o różne uprawnienia, jakie przysługują małżonkom. Jak to będzie działać w praktyce, zależy od ministrów i podległych im instytucji, a w ostatecznym rozrachunku od urzędników niższego szczebla.

ZUS i NFZ zapowiedziały już, że będą uznawać małżeństwa osób tej samej płci w kontekście ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Inne kwestie pozostają nierozwiązane, a rząd nie przekazał żadnych komunikatów w tej sprawie.

Będzie to stanowić problem dla przyszłych rządów, ponieważ jakakolwiek odmowa uznania konkretnego prawa – w tym kwestii adopcji stanowiącej tabu – będzie stanowić podstawę do batalii prawnej. Dziś prawo do transkrypcji zawdzięczamy orzeczeniom TSUE, Naczelnego Sądu Administracyjnego i sądów wojewódzkich, a za kilka lat będziemy mieli takie orzeczenia dotyczące konkretnych gwarancji prawnych.

W tym kontekście akceptowanie zagranicznych aktów małżeństwa jest ważnym krokiem w stronę równości małżeńskiej. Politycy muszą się na to przygotować, bo nie będzie zgody na dyskusję o związkach partnerskich i alternatywach umownych teraz, gdy Polska uznaje już małżeństwa.

„Praktyczną konsekwencją nie są «równe prawa», ale zamieszanie i chaos prawny”

Rafał Dorosiński, Ordo Iuris, konserwatywny think tank prawniczy i ośrodek procesowy

Odpowiadając bezpośrednio: nie, te pary tej samej płci nie uzyskają praw przysługujących małżeństwom.

Po pierwsze, indywidualne orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego obowiązują jedynie w konkretnych sprawach, w których zostały wydane. Nie ustanawiają normy prawnej i nie zmieniają sytuacji prawnej nikogo innego niż strony przedmiotowego postępowania.

Po drugie, małżeństwo jest materią uregulowaną w konstytucji i kodeksie cywilnym. W art. 18 konstytucji oraz w art. 1 ust. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego definiuje się go jako związek mężczyzny i kobiety. Rozporządzenie ministra cyfryzacji zmieniające wzór aktu małżeństwa nie może modyfikować ani ustawy, ani konstytucji i samo w sobie nie jest źródłem prawa.

Po trzecie, warto zwrócić uwagę na to, co tu się właściwie dzieje. Aby obejść konstytucję i ustawodawstwo, rząd sięga po instrument najniższy w hierarchii źródeł prawa – rozporządzenie. Gdyby rozporządzenie mogło zmienić definicję małżeństwa z naruszeniem konstytucji, to rozporządzenie mogłoby zmienić wszystko – i Sejm, Senat i Prezydent nie byłyby już potrzebne. Oznaczałoby to deptanie fundamentów praworządności.

Po czwarte, praktyczną konsekwencją takich działań nie są „równość praw”, ale zamęt i chaos prawny: akty stanu cywilnego od chwili ich powstania są niezgodne z prawem, niepewność co do ich ważności oraz możliwość wprowadzenia w błąd organów państwowych i osób trzecich, a także pretekst do dalszych prób łamania prawa.

Po piąte, pojawiające się zapowiedzi – np. dotyczące uznania takich związków przez ZUS – są niezgodne z prawem. Równie dobrze można by ogłosić uznanie związków poligamicznych. Działanie z naruszeniem prawa i konstytucji stanowi naruszenie prawa, które może skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną, a nawet karną sprawcy.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.