Polski rząd przedstawił projekt budżetu na 2027 rok, w którym deficyt pozostanie na poziomie 7,1% PKB

2026-08-28

Polski rząd zatwierdził projekt budżetu na 2027 r., który wśród priorytetów wydatków utrzymuje obronę, opiekę zdrowotną i transformację energetyczną, jednocześnie prognozując kolejny rok znacznych zadłużeń.

Deficyt prognozuje się na poziomie 7,1% PKB, bez zmian od 2026 r., ale znacznie powyżej poziomu 3,7%, który rząd zobowiązał się osiągnąć do 2027 r. po objęciu Polski przez Unię Europejską procedurą nadmiernego deficytu w 2024 r.

Budżet – który przed przyjęciem przez parlament i podpisaniem przez opozycyjnego prezydenta Karola Nawrockiego musi jeszcze zostać skonsultowany z przedstawicielami biznesu i związków zawodowych – zakłada łączne wydatki na 977,6 mld zł (225,4 mld euro), czyli o 58 mld zł więcej niż w roku bieżącym.

Dochody mają wzrosnąć o 68,4 mld zł do 695 mld zł, pozostawiając nominalny deficyt budżetowy na poziomie 282,6 mld zł, najwyższy w historii i o 10 mld zł wyższy niż w tym roku.

Wydatki na obronność pozostaną wysokie, o godz 198,1 miliarda złotych, co stanowi 4,5% PKB, co jest jednym z najwyższych poziomów w NATO. Budżet opieki zdrowotnej wyniesie 274,1 mld zł, co oznacza wzrost o 26,3 mld zł w stosunku do 2026 r. Soczekujące na bezpieczeństwo energetyczne i transformację energetyczną wzrosną o 8,3% rok do roku i osiągną poziom 19,7 mld zł.

Rząd spodziewa się, że wzrost PKB utrzyma się na wysokim poziomie 3% w 2027 r., podczas gdy średnia inflacja prognozowana jest na poziomie 2,8%, w ramach celu banku centralnego wynoszącego 2,5% plus minus jeden punkt procentowy.

Oczekuje się, że przeciętne wynagrodzenie wzrośnie w przyszłym roku o 5,9% nominalnie, nieco wolniej niż prognozowane na ten rok 6,4%. Rząd oczekuje, że bezrobocie mierzone według metodologii krajowej na koniec 2027 r. wyniesie 6%, czyli zasadniczo nie zmieni się w stosunku do obecnego poziomu.

Prognozowane potrzeby pożyczkowe brutto Polski w 2027 roku wyniosą 565 miliardów złotych, czyli mniej niż 688 miliardów złotych zaplanowanych na ten rok. Oczekuje się jednak, że koszty obsługi długu wzrosną do 107 miliardów złotych, czyli o 17 miliardów złotych więcej niż w tym roku.

Minister finansów Andrzej Domański powiedział, że wzrost kosztów obsługi długu wynika ze wzrostu ogólnego wolumenu zadłużenia oraz konieczności refinansowania obligacji wyemitowanych w latach 2020 i 2021 przy bardzo niskich stopach procentowych.

Prognozowany deficyt powoduje, że Polska znajduje się pod ciągłą presją dostosowania finansów publicznych do reguł fiskalnych UE.

W 2024 r. kraj został objęty unijną procedurą nadmiernego deficytu po tym, jak deficyt przekroczył unijny limit 3%. Warszawa zobowiązała się wówczas do sprowadzenia deficytu poniżej 3% do 2028 roku.

Jednak w ubiegłym roku deficyt faktycznie wzrósł, z 6,4% PKB w 2024 r. do 7,3% w 2025 r., co było drugim najwyższym poziomem wśród wszystkich krajów członkowskich UE. W tym roku dług publiczny Polski po raz pierwszy w historii przekroczył unijny limit 60% PKB.

„Budżet na 2027 rok stanowi kontynuację ekspansywnej polityki fiskalnej, a Polska nie czyni postępów w korygowaniu nadmiernego deficytu i nie podejmuje żadnych działań, aby sprowadzić go poniżej 3% PKB” – napisali dziś analitycy ING Banku Śląskiego. „Rezultatem jest dalszy wzrost długu publicznego”.

Wysiłki na rzecz ograniczenia deficytu komplikuje także impas polityczny pomiędzy rządem a opozycyjnym prezydentem Karolem Nawrockim, który zawetował kilka rozwiązań fiskalnych, w tym podwyżki podatków. Nawrocki zatwierdził jednak nową opłatę dla banków, która weszła w życie w tym roku.

Sytuacja ta spowodowała, że ​​dwie z trzech największych agencji ratingowych, Fitch i Moody’s, zmieniły perspektywę kredytową Polski na negatywną. W tym roku Fitch ostrzegał, że impas polityczny między Nawrockim a rządem utrudnia walkę z deficytem i długiem.

Jednak dziś premier Donald Tusk powiedział, że budżet na 2027 rok odzwierciedla stanowisko Polski w czasie, gdy za jej wschodnią granicą toczy się wojna, a finanse kraju obciążają inne konflikty.

Tymczasem w 2027 roku odbędą się także kluczowe wybory parlamentarne, podczas których rządząca koalicja Tuska, składająca się z lewicy i centroprawicy, będzie ubiegać się o drugą kadencję, a prawicowa opozycja, wspierana przez Nawrockiego, będzie próbowała zdobyć władzę.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.