Prezydent Karol Nawrocki złożył do parlamentu drugi wniosek o ogólnokrajowe referendum w sprawie dalszego wdrażania przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która jego zdaniem jest zbyt kosztowna.
Nawrocki, powiązany z prawicową opozycją, po raz pierwszy zaproponował zorganizowanie referendum w maju. Została jednak odrzucona przez Senat, wyższą izbę parlamentu, w której większość ma bardziej liberalny rząd. Senatorowie argumentowali, że zaproponowane pytanie referendalne jest „absurdalne”.
Prezydent przedstawił teraz poprawioną propozycję zawierającą uproszczone pytanie i ponownie zaproponował zorganizowanie referendum 27 września br.
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) 23 lipca 2026 r
Pierwotnie zaproponowane przez Nawrockiego pytanie brzmiało: „Czy jesteś za wdrażaniem polityki klimatycznej UE, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
Jednak po krytyce w Senacie, że pytanie najwyraźniej miało na celu wywołanie konkretnej odpowiedzi, tym razem zaproponował bardziej neutralną odpowiedź: „Czy jesteś za wdrażaniem przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?”
„Szukam kompromisów, szukam rozwiązań” – powiedział w czwartek Nawrocki, ogłaszając nową ofertę referendalną. „Senat nie był zadowolony z (poprzedniego) pytania”, więc „przygotowaliśmy inne… (które) nic nie sugeruje”.
Prezydent zaproponował jednak także, aby na karcie do głosowania znalazła się informacja, co w praktyce oznaczałoby udzielenie odpowiedzi „tak” lub „nie”.
Wyborcom powiedzianoby np., że utrzymanie polityki klimatycznej UE skutkowałoby m.in. „poniesieniem przez Polskę kosztów szacowanych na 3,5 biliona złotych do 2040 r.”, „obciążeniami rolnictwa”, „rosnącymi kosztami dla przemysłu” i „obowiązkami właścicieli budynków”.
Natomiast głosowanie na „nie” oznaczałoby „negocjowanie z właściwymi organami UE wyjątków i zwolnień dla Polski, które będą chronić polski przemysł i obywateli przed ciężarami polityki klimatycznej”.
Polska prawicowa opozycja chce wystąpić z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji, twierdząc, że czyni to z Polaków „automatem do zarabiania pieniędzy na absurdalną lewicową politykę klimatyczną” @PStrzalkowski wyjaśnia, jakie koszty tak naprawdę niesie ze sobą ETS i jakie są perspektywy reformy https://t.co/UxpMWpG1pE
Zgodnie z polską konstytucją prezydent może zarządzić referendum za zgodą większości senatorów w głosowaniu, w którym uczestniczy co najmniej połowa wszystkich członków 100-osobowej izby.
Koalicja rządząca premiera Donalda Tuska kontroluje 63 mandaty w Senacie, co sprawia, że akceptacja propozycji zgłaszanych przez często ścierającego się z rządem i regularnie wetującego jego ustawy Nawrockiego jest mało prawdopodobna.
Choć rząd jest generalnie prounijny, krytycznie odnosi się także do zielonej polityki Brukseli, argumentując, że stanowi ona zbyt duże obciążenie dla Polski.
Po ujawnieniu przez Komisję Europejską w ubiegły piątek zmian mających złagodzić wpływ Systemu Handlu Emisjami (ETS), sztandarowej polityki klimatycznej UE, polski rząd przyjął je z zadowoleniem jako krok we właściwym kierunku.
Dzisiaj robimy milowy krok w zmianie systemu ETS. Po raz pierwszy Komisja Europejska oferuje rozwiązania, które łagodzą, a nie zaostrzają wpływu systemu na dostępne i używane. To efekt konsekwentnych działań Polski i zbudowania silnej koalicji państw w UE. iść… pic.twitter.com/5AMd9KCBVa
— Ministerstwo Klimatu i Środowiska (@MKiS_GOV_PL) 17 lipca 2026 r
Jednak w pisemnym uzasadnieniu nowej propozycji referendum Nawrocki napisał, że choć „dał rządowi czas” w jego dążeniu do reformy ETS, ostatecznym rezultatem były po prostu „dostosowania techniczne”, które opóźniają pewne elementy, ale „nie zmieniają kierunku” ani ostatecznego wyniku.
„ETS pozostanie systemem coraz droższym, coraz bardziej rozbudowanym i coraz bardziej uciążliwym dla polskiej gospodarki” – napisał prezydent.
Narodowo-konserwatywne Prawo i Sprawiedliwość (PiS), będące główną opozycją, które w zeszłym roku wspierało kandydaturę Nawrockiego na prezydenta, chce, aby Polska jednostronnie wycofała się z ETS. Dane rządowe ostrzegają jednak, że nie da się tego zrobić bez nałożenia ogromnych kar finansowych lub całkowitego opuszczenia UE.
Obejmując władzę, PiS rozpoczął rewolucję w transformacji energetycznej Polski. Teraz jednak w opozycji wyparła się tych osiągnięć i wróciła do nacisku na węgiel.
To może być stracona szansa na odzyskanie centrowych wyborców – pisze @OrzelBartlomiej https://t.co/8cGvubn7N2
Nowa propozycja referendum Nawrockiego spotkała się z krytyką ze strony przedstawicieli koalicji rządzącej. „Nie ma takiej możliwości kraju zawieszającego część prawa UE” – napisał Stanisław Gawłowski, senator z Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska. „To referendum to czyste oszustwo”.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, także z KO, napisał, że „jak przekonali się Brytyjczycy, wymarzony świat eurofobów, w którym bez żadnych zobowiązań cieszy się wszystkimi przywilejami członkostwa w UE, nie istnieje”.
Inicjatywę Nawrockiego z zadowoleniem przyjął jednak wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, który napisał, że „w tak fundamentalnych sprawach, jak polityka klimatyczna, powinni decydować Polacy, a nie brukselscy biurokraci”.
Zaproponowane przez @NawrockiKn pytanie referendalne jest wybiórcze. Kontrpropozycja: „Czy jesteś za likwidacją finansową dopłat do inwestycji i dla elektrycznych?”
Jak przekonali się Brytyjczycy, świat eurofoba, który ma sam przywilej członkostwa w UE, nie istnieje.— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) 23 lipca 2026