Kandydat skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacji), jednej z głównych polskich ugrupowań politycznych, został zdyskwalifikowany w wyborach na prezydenta Krakowa po uznaniu ponad 2000 podpisów mieszkańców zebranych pod jego kandydaturą za nieważne.
Jeden z przywódców Konfederacji, Sławomir Mentzen, przyznał, że zaistniała sytuacja to „kłopot” i „katastrofa”. W odpowiedzi odwołał kandydata Bartosza Bocheńczaka ze stanowiska szefa struktur terenowych swojej partii w Krakowie i wszczął śledztwo w sprawie pomyłki.
podobnie jak wielu naszych działających, wolontariuszy, sympatyków i wyborców, znajduje się bardzo zawiedziony rejestracja kandydatów Bartosza Bocheńczaka w Krakowie.
Przyczyną braku rejestracji było to, że około 5000 zebranych podpisów, ponad 2000 było błędnych.…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) 7 września 2026 r
Kraków, drugie co do wielkości miasto w Polsce, organizuje w tym roku wybory na burmistrza po tym, jak poprzedni urzędujący Aleksander Miszalski został usunięty w połowie kadencji w rzadkim referendum w sprawie odwołania, które odbyło się na początku tego roku.
Kilkunastu potencjalnych kandydatów ogłosiło zamiar kandydowania. Aby jednak zostać zarejestrowani, musieli zebrać co najmniej 3 tysiące podpisów mieszkańców miasta popierających ich kandydaturę, a następnie do 3 września złożyć je w miejskiej komisji wyborczej.
Zgłoszenia takie złożyło dwunastu kandydatów, po czym komisja rozpoczęła ocenę wszystkich podpisów, aby upewnić się, że każdy kandydat miał co najmniej 3000 ważnych podpisów.
W poniedziałek zaczęły pojawiać się doniesienia, że choć Bocheńczak złożył nieco ponad 4600 podpisów, komisja uznała, że ważnych jest z nich niecałe 3000. Wieczorem sam kandydat potwierdził tę wiadomość.
Mentzen, przywódca skrajnie prawicowej, libertariańskiej partii Nowa Nadzieja (Nowa Nadzieja), która stanowi połowę Konfederacji, ujawnił, że ponad 2000 sygnatariuszy jako miejsce zamieszkania podało swój adres, a nie miejsce oficjalnego zameldowania.
W Polsce często zdarza się, że ludzie mieszkają w innym miejscu niż miejsce zameldowania. Dotyczy to w szczególności młodych ludzi, którzy często są zameldowani pod adresem rodziców, podczas gdy zamieszkują gdzie indziej. Konfederacja cieszy się szczególną popularnością wśród młodych ludzi, a Kraków charakteryzuje się dużą populacją studencką.
Moja kandydatura na Prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana.
Zabrakło podpisu.Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucając odpowiedzialność na kogokolwiek. Uznałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewnia nam marginesy…
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) 7 września 2026
Mentzen stwierdził, że przepisy dotyczące zbierania podpisów dla kandydatów są „absurdalne”, przyznał jednak, że kampania Bocheńczaka powinna była lepiej przestrzegać przepisów.
Teraz muszą być „konsekwencje tego wstydu” – stwierdził Mentzen, który ogłosił, że Bocheńczak został odwołany ze stanowiska lokalnego lidera Nowej Nadziei w Krakowie i że komisja partyjna „ustali odpowiedzialność za tę katastrofę”.
Konfederacja znalazła się również pod lupą w zeszłym roku, kiedy Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) odrzuciła jej sprawozdanie finansowe dotyczące wyborów europejskich w 2024 r. po stwierdzeniu nieprawidłowości. Strona nie złożyła także w terminie wymaganych dokumentów. W efekcie utraciła dostęp do dotacji państwowych.
Sąd Najwyższy odrzucił apelację skrajnie prawicowej Konfederacji na decyzję komisji wyborczej o odrzuceniu jej sprawozdania finansowego za ubiegłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego ze względu na nieprawidłowości.
Grupa utraci teraz dostęp do dotacji państwowych https://t.co/hNGu2Zvzii
Bocheńczak nie jest jedynym kandydatem, który ma problemy ze zbieraniem podpisów. W zeszłym tygodniu, na kilka dni przed ostatecznym terminem, okazało się, że ponad 3 tysiące podpisów zebranych pod poparciem faworyta wyborów, niezależnego Łukasza Gibały, jest nieważnych, bo w formularzu zabrakło słowa „Kraków”.
Gibała – wieczny kandydat w wyborach na burmistrza, który w 2024 r. został wicemistrzem Miszalskiego – szybko zebrał kolejne podpisy, a jego zespołowi w trzy dni udało się zebrać dodatkowe 9 tys.
W poniedziałek tego tygodnia okazało się także, że trzem innym kandydatom niezależnym: Marianowi Banaśowi, Stanisławowi Kułachowi i Martie Ratuszyńskiej nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów. Cała trójka skorzystała z prawa do odwołania się od decyzji komisji o odrzuceniu ich kandydatur.
Dziś złożymy dodatkowe podpisy do wyborów wyborczych – ponad 9 tysięcy (oprócz 5,5 tys.).
Skala Twojego zaangażowania i pomocy była bezprecedensowa – w 3 dni ze skutkiem więcej podpisów niż którykolwiek z naszych rywali przez 3 tygodnie 💪
Bardzo Wam dziękuję…
— Łukasz Gibała (@LukaszGibala) 3 września 2026
Do tej pory przyjęto sześciu kandydatów, w tym Gibałę; Monika Piątkowska, popierana przez centrową Koalicję Obywatelską (KO) i Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL); Michał Drewnicki z narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS); Aleksandra Owca z lewicowego Razem (Razem); i Michał Klimek z radykalnie prawicowej Konfederacji Korony Polskiej (KKP).
Dwóch kandydatów, Daria Gosek-Popiołek z Lewicy (Lewica) i Sławomir Pietrzyk z Socjaldemokracji Polskiej, nadal oczekuje na potwierdzenie przez komisję wyborczą, że złożyli wystarczającą liczbę ważnych podpisów. Decyzja ma zostać ogłoszona dzisiaj.
Pierwsza tura wyborów odbędzie się w niedzielę 27 września. Jeśli któryś z kandydatów uzyska ponad 50% głosów, zostanie burmistrzem. Jeżeli nie, 11 października odbędzie się dogrywka pomiędzy dwoma najlepszymi kandydatami.
Sondaż na temat poparcia dla kandydatów jest niewielki, ale sondaż agencji Opinia24 dla „Polityki Insight” sprzed dwóch tygodni pokazał, że Gibała z 25,2% wyprzedziła Piątkowską (15,3%) i Goska-Popiołka (8,7%). Bocheńczak był szósty z zaledwie 3,2%.