Minister spraw zagranicznych Ukrainy wezwał „polskich polityków, aby zaprzestali nawoływania do nienawiści wobec Ukraińców” po incydencie, podczas którego sfilmowano mężczyznę rzucającego ksenofobiczne wulgaryzmy w stronę dwóch ukraińskich dziewcząt w polskim autobusie.
Po tym, jak nagranie wideo nagrane przez jedną z dziewcząt szeroko udostępniono w mediach społecznościowych, polska policja zidentyfikowała i aresztowała mężczyznę, który okazał się pracownikiem samego przewoźnika autobusowego po służbie. Teraz zostanie zwolniony ze stanowiska, a prokuratorzy ustalą, jakie zarzuty mogą mu zostać postawione.
Podczas zdarzenia, które miało miejsce w Bielsku-Białej, słychać było, jak mężczyzna używał wulgarnego i wulgarnego języka wobec dziewcząt, a jedna z nich nagrała całe zdarzenie.
„Wyjedź z tego pieprzonego kraju” i „(wróć) na swoją Ukrainę” – słyszy, jak mówi, nazywając także jednego z pasażerów „ukraińską dziwką”. W pewnym momencie jedna z dziewcząt również prosi go, aby przestał ją dotykać.
Film zaczął być szeroko udostępniany w mediach społecznościowych w niedzielny wieczór. W poniedziałek rano minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że sprawca został zatrzymany.
„Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją państwa. Niech to będzie przestrogą dla każdego hejtera – nie pozostaniecie bezkarni” – napisał Kierwiński w mediach społecznościowych.
Tymczasem miejskie przedsiębiorstwo autobusowe w Bielsku-Białej MZK wydało oświadczenie, w którym potwierdziło, że w związku z „agresywnym zachowaniem pasażera wobec dwóch Ukrainek” współpracowało z policją, aby pomóc w ustaleniu sprawcy.
W toku śledztwa ustalono, że poszukiwanym mężczyzną był 54-letni pracownik MZK, który „od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu lekarskim” – podała firma. W wyniku zdarzenia MZK podjęło decyzję o rozwiązaniu umowy z mężczyzną.
Firma oświadczyła, że „potępia wszelkie zachowania motywowane nienawiścią i uprzedzeniami” oraz że współpracuje z prezydentem miasta Jarosławem Klimaszewskim, aby skontaktować się z poszkodowanymi osobami i zapewnić im wsparcie i odszkodowanie.
Później Klimaszewski potwierdził w TVN, że spotkał się z ofiarami i w ramach przeprosin wręczył im bezpłatne roczne bilety autobusowe.
W poście w mediach społecznościowych, który zawierał oryginalne wideo z zdarzenia, minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha podziękował polskim władzom za szybkie działania mające na celu zatrzymanie sprawcy.
„Taka agresja i nienawiść nie powinny być tolerowane w europejskim społeczeństwie i państwie demokratycznym” – dodała Sybiha. „Po raz kolejny wzywamy poszczególnych polskich polityków, aby zaprzestali nawoływania do nienawiści wobec Ukrainy i Ukraińców, co negatywnie wpływa na nastroje antyukraińskie w polskim społeczeństwie”.
Ukraińcy to zdecydowanie największa grupa narodowościowa w Polsce, w kraju żyje około 1,5 miliona osób. Choć w 2022 r. Polska przyjęła ukraińskich uchodźców, w ostatnim czasie nasilają się wobec nich negatywne nastroje, na co wskazują sondaże oraz antyukraińska retoryka czołowych polityków.
Doszło także do szeregu głośnych incydentów, podczas których Ukraińcy spotkali się z agresją werbalną, a nawet fizyczną. W grudniu ubiegłego roku Syhiba nalegała, aby Polska zaprzestała „haniebnego traktowania Ukraińców” po doniesieniach o dziewczynce, która padła ofiarą przemocy w jej szkole.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy wezwał Polskę do przeciwdziałania ksenofobicznym zachowaniom wobec Ukraińców w związku ze sprawą znęcania się w warszawskiej szkole.
„W naszym wspólnym interesie leży zapobieganie takiej wrogości i reagowanie na nią” – powiedział @andrii_sybiha https://t.co/LmHaycglpg
W maju w Warszawie zatrzymano pięciu polskich nastolatków w związku z brutalnym atakiem na grupę młodych Ukraińców. Prezydent miasta Rafał Trzaskowski zarzucał antyukraińskiej retoryce prawicowych polityków „zachęcanie bandytów” do przeprowadzania tego typu ataków.
Od tego czasu napięcia z Ukrainą jeszcze bardziej wzrosły w wyniku sporu dyplomatycznego wywołanego decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem ukraińskiej grupy nacjonalistycznej, która przewodziła masakrom Polaków podczas drugiej wojny światowej.
W zeszłym tygodniu dwóm polskim działaczom skrajnej prawicy postawiono zarzuty w związku z incydentem, w którym spotkali Ukrainkę prowadzącą firmę oferującą pomoc innym ukraińskim imigrantom.
Dwóm polskim działaczom skrajnej prawicy postawiono zarzuty w związku z incydentem, w którym skonfrontowali się z Ukrainką prowadzącą firmę świadczącą usługi dla imigrantów.
Jeden z dwóch mężczyzn został w tym roku oddzielnie oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji https://t.co/SdhlXUhym2
Po ostatniej sprawie przedstawiciele obecnej koalicji rządzącej w Polsce, w której skład wchodzą zarówno lewica, jak i centroprawica, oskarżyły dziś prawicową i skrajnie prawicową opozycję o podżeganie do takich ataków.
„Kaczyński, Braun i Czarnek robią wiele, aby Polska zalała brązowa (faszystowska) fala” – napisał Kierwiński w mediach społecznościowych.
Miał na myśli Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Czarneka, lidera i wiceprzewodniczącego narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz Grzegorza Brauna, lidera radykalnie prawicowej Konfederacji Korony Polskiej (KKP).
„Dzieci są teraz atakowane, bo wy (Ukraińcy) polujecie” – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz
🗣️ „Dzisiaj dzieci będą atakowane, bo tak szczuje.” – @KosiniakKamysz do posłów @pisorgpl podczas konferencji prasowej. pic.twitter.com/gKw0zUSxVd
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) 13 lipca 2026
Rzecznik PiS Rafał Bochenek oskarżył jednak przedstawicieli rządu o „cyniczne wykorzystywanie skandalicznej sytuacji w Bielsku-Białej do celów politycznych”.
Bochenek stwierdził, że „wszelka forma przemocy i agresji”, zwłaszcza wobec dzieci, „należy jednoznacznie potępiać”.
Stwierdził jednak, że tak naprawdę to premier Donald Tusk i Kierwiński są „odpowiedzialni za brutalizację życia publicznego w Polsce”, „świadomie bagatelizując dotychczasowy wzrost agresji na polskich ulicach”.
Bocheński nie podał żadnego przykładu tego, do czego się odnosił. Jednak PiS regularnie skarżył się, że za obecnego rządu policja nie podejmuje działań, gdy politycy PiS spotykają się z agresją lub innymi formami nadużyć.
forma przemocy i wstrząsy, fizyczne, jak i śmiertelne, szczególnie wobec słabszych, w tym dzieci są zagrożone potępioną, a sprawcy pociągnięci do odpowiedzialności❗️
Nie ma miejsca na przemoc i przyzwolenie na nią, także ze strony władz centralnych, a…— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) 13 lipca 2026