Polska po raz pierwszy wykorzystuje badania DNA do identyfikacji ofiar ukraińskich masakr podczas II wojny światowej

2026-07-14

Polska po raz pierwszy wykorzystała badania DNA do identyfikacji szczątków Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.

W wyniku tego procesu poznano nazwiska ośmiu osób, których szczątki ekshumowano na Ukrainie w zeszłym roku. W poniedziałek Ministerstwo Kultury wręczyło ich rodzinom zaświadczenia identyfikacyjne.

„Po ponad 80 latach rodziny otrzymują odpowiedź, na którą czekały od pokoleń” – powiedziała minister kultury Marta Cienkowska. „To zwycięstwo prawdy nad anonimowością i godności nad zapomnieniem”.

Bronisława i Maria Karpińska, Maria i Władysława Szafrańscy, Mikołaj Szafrański, Adolf i Bronisław Dancewiczowie oraz Henryk Fedorowicz to osiem osób, które zidentyfikowano jako ofiary masakry we wsi Puźniki (po ukraińsku Puzhnyky) w 1945 roku.

Ich szczątki należały do ​​co najmniej 43 osób, które w zeszłym roku odnaleziono i ekshumowano w wyludnionej już wiosce. Ten moment sam w sobie stanowił przełom: była to pierwsza ekshumacja, na którą Ukraina pozwoliła po poprzednim ośmioletnim moratorium.

Cienkowska i jej ukraińska odpowiedniczka Tetiana Bereżna we wrześniu ubiegłego roku uczestniczyły w ceremonii ponownego pochowania szczątków. Od tego czasu naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego prowadzą badania genetyczne materiału pochodzącego od ofiar, próbując je zidentyfikować.

Dzięki ich pracy „w końcu na grobie będzie można wyryć imię, a ta osoba nie będzie już anonimową ofiarą historii” – powiedział Cienkowski. Zaznaczyła jednak, że „przed nami jeszcze dużo pracy, kolejne nazwiska czekają na odnalezienie, a kolejne rodziny czekają na odpowiedzi”.

Podczas rzezi wołyńskiej zginęło około 100 000 polskich cywilów, głównie kobiet i dzieci. Często podczas ataków ginęły całe wsie. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) uważa, że ​​większość ofiar pochowana jest w nieoznaczonych masowych grobach na Ukrainie.

Sprawa ta od dawna stanowi punkt napięcia między Polską, która uznaje te masakry za ludobójstwo, a Ukrainą, która odrzuca tę etykietę. Decyzję Kijowa o wznowieniu ekshumacji w zeszłym roku uznano za ważny krok w stronę pojednania.

Proces ten został jednak zakłócony w maju, kiedy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął decyzję o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem „bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)”, grupy odpowiedzialnej za dowodzenie rzezią wołyńską.

To z kolei wywołało ostrą reakcję Warszawy, gdzie prezydent Karol Nawrocki pozbawił Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia. Wysiłki zmierzające do rozwiązania kryzysu nie przyniosły jak dotąd skutku.

Jednak pomimo tych trudności ekshumacje trwają. W zeszłym tygodniu Instytut Pamięci Narodowej Ukrainy (UINP) ogłosił, że wczoraj rozpoczną się prace na terenie dawnych polskich wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka (po ukraińsku Ostrowce i Wola Ostrowiecka).

Pod koniec ubiegłego roku Ukraina zezwoliła na poszukiwania tam szczątków, a w kwietniu tego roku odkryto masowe groby. Polski IPN zwrócił się wówczas o zgodę na ekshumację, na którą strona ukraińska wyraziła obecnie zgodę.

W oświadczeniu ubiegłej soboty, kiedy w Polsce przypadał dzień pamięci ofiar masakr, Zełenski nawiązał do prac ekshumacyjnych na Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej jako dowód, że „Ukraina robi, co w jej mocy, aby rzetelnie ustalić fakty na temat tych, którzy zginęli w tamtych latach”.

„Potrzebujemy pełnej prawdy i chrześcijańskiego upamiętnienia ofiar” – dodał. „Ale musimy także pamiętać, że dzisiaj, w naszych czasach, Ukraina i Polska stoją w obliczu jednego wspólnego zagrożenia… (i) którym jest Rosja”.

W oświadczeniu Zełenskiego nie znalazła się jednak żadna informacja, kim były ofiary lub sprawcy masakr.

Polska domaga się, aby Ukraina zrobiła więcej, aby uznać mordercze działania UPA, która na Ukrainie wciąż jest szanowana za jej rolę w walce o niepodległość od wspieranych przez Moskwę rządów sowieckich.

Podczas sobotnich obchodów masakr w Polsce premier Donald Tusk zapowiedział powstanie w Warszawie nowej „Ściany Pamięci”, na której w miarę identyfikacji będą umieszczane nazwiska ofiar masakr.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.