Polsce nie wolno powtarzać błędów Zachodu, wykorzystując migrację do rozwiązywania kryzysu demograficznego – mówi prezydent

2026-06-23

Prezydent Karol Nawrocki przestrzegł, że Polska nie powinna powtarzać „błędu krajów zachodnich”, próbując wykorzystać imigrację jako rozwiązanie swoich problemów demograficznych.

Zamiast tego wezwał do podjęcia wysiłków na rzecz „promowania idei, że rodzina jest najważniejsza”, stwierdzając, że musi to obejmować polityków, liderów biznesu i całe społeczeństwo.

Polska od dawna boryka się z problemem kurczenia się i starzenia społeczeństwa. W zeszłym roku liczba urodzeń spadła do najniższego powojennego poziomu 238 000, a liczba zgonów wyniosła 406 000. Był to 13. rok z rzędu, w którym w Polsce zmarło więcej osób, niż się urodziło.

Współczynnik dzietności w kraju – oznaczający średnią liczbę dzieci urodzonych przez kobietę w ciągu jej życia – spadł w 2025 r. do nowego rekordowo niskiego poziomu 1,068.

Jest to jedna z najniższych wartości na świecie i znacznie poniżej tak zwanego „stopy zastąpienia” – liczby niezbędnej, aby zapobiec spadkowi liczby ludności – która jest ogólnie definiowana jako 2,1.

W poniedziałek Nawrocki, konserwatysta wybrany na urząd w zeszłym roku, odniósł się do tych wyzwań podczas przemówienia programowego na szczycie Poland Future Summit w Warszawie, którego współorganizatorem była jego kancelaria i Rada Ministrów. Centrum Strategii Rozwoju (CSR).

„Bez przezwyciężenia kryzysu demograficznego nie da się zbudować państwa silnego, bezpiecznego i rozwijającego się” – ostrzegł prezydent.

Polska musi jednak także unikać „błędów krajów zachodnich, które kryzys demograficzny zastąpiły błędami w polityce migracyjnej” – dodał.

„Migracja… nie rozwiązała problemu, przyniosła jedynie gettoizację, problemy asymilacyjne, niepokoje społeczne i wszystko inne, z czym boryka się dziś Europa Zachodnia” – stwierdził Nawrocki. „To nie jest i nie będzie polska droga. Nie zastąpimy kryzysu demograficznego uleganiem presji migracyjnej.”

Zamiast tego, argumentował Nawrocki, „rozwiązanie polega na… wyraźnym skupieniu się na polskiej rodzinie”. Musimy „promować ideę, że rodzina jest najważniejsza, to jest nasza polska odpowiedź na kryzys demograficzny”.

Prezydent powiedział, że część odpowiedzialności za to ponoszą politycy. Przypomniał, że w zeszłym roku przedstawił projekt ustawy obniżającej podatek dochodowy dla rodziców dwójki i więcej dzieci. Nawrocki skrytykował bardziej liberalną koalicję rządzącą, z którą regularnie się ściera, za zaniechanie jej prowadzenia.

Zauważył jednak również, że same takie środki w każdym razie nie wystarczą. „Należy zmienić pewien sposób myślenia” w „społeczeństwie jako całości” – stwierdził. Biznes musi również odegrać rolę w tworzeniu środowisk, które „stawiają rodzinę na pierwszym miejscu”.

„To obejmuje wprowadzenie większej elastyczności w zakresie godzin pracy i stosunków pracy oraz uznanie kobiet, które wracają do pracy po porodzie, zamiast ich karania” – powiedział prezydent.

Kolejne polskie rządy wprowadzały różne działania mające na celu zwiększenie liczby urodzeń, choć jak dotąd bez wyraźnego skutku.

Sztandarową polityką byłego narodowo-konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości (PiS) był program świadczeń na dzieci, w ramach którego rodzice otrzymują miesięczne świadczenia na każde posiadane przez nich dziecko. Chociaż po jego wprowadzeniu w 2016 r. nastąpił krótkotrwały wzrost liczby urodzeń, później liczba urodzeń nadal wykazywała tendencję spadkową.

Obecny rząd, będący bardziej koalicją od lewicowej do centroprawicowej pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska, wprowadził nowe świadczenia na wsparcie rodziców powracających do pracy. Przywróciła także środki na leczenie zapłodnienia in vitro, które wcześniej PiS obciął.

Tymczasem, pomimo antyimigracyjnej retoryki zarówno PiS, jak i rządu Tuska, w Polsce w ciągu ostatniej dekady odnotowano poziom imigracji bezprecedensowy w historii kraju i jeden z najwyższych w Europie.

W każdym roku w latach 2017–2022 Polska wydała więcej pierwszych zezwoleń na pobyt migrantom spoza UE niż jakiekolwiek inne państwo członkowskie. W Polsce legalnie przebywają obecnie dwa miliony cudzoziemców, co stanowi 5% populacji, w tym 1,14 miliona pracowników zagranicznych, co stanowi 7% siły roboczej.

W 2023 r. ZUS poinformował, że w ciągu następnej dekady kraj będzie musiał przyciągnąć kolejne dwa miliony pracowników-imigrantów, aby utrzymać obecny stosunek liczby ludności w wieku produkcyjnym do liczby emerytów. Przyznała jednak, że cel ten był „nierealny”.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.