Polska rozszerza stawkę 1% na urządzenia, obejmując laptopy, smartfony i telewizory

2026-05-06

Polski rząd rozszerzył zakres opłat wnoszonych przez producentów i importerów niektórych urządzeń elektronicznych w celu rekompensaty twórcom za kopiowanie ich utworów.

Opłata, ostatnio aktualizowana w 2011 r. i dotychczas obejmująca urządzenia takie jak drukarki, kserokopiarki, skanery i faksy, teraz będzie dotyczyć także bardziej nowoczesnych produktów, takich jak smartfony, laptopy i telewizory.

Ministerstwo kultury twierdzi, że zaktualizowane rozporządzenie dostosuje Polskę do postępu technologicznego i standardów UE. Zapewni także większe wsparcie artystom i twórcom treści, biorąc pod uwagę, że obecnie oczekuje się, że wpływy z opłat wzrosną ponad czterokrotnie.

Jednak przedstawiciele opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS) sprzeciwili się temu posunięciu, twierdząc, że może ono być niezgodne z konstytucją, ponieważ nowe podatki wymagają zmiany ustawodawstwa, a nie regulacji rządowych. Partia chce zatem, aby tę kwestię rozpatrzył Trybunał Konstytucyjny (TK).

W 1994 r. Polska wprowadziła na mocy przepisów prawa autorskiego tzw. opłatę reprograficzną. Chodziło o to, aby zrekompensować twórcom fakt, że konsumenci będą mogli teraz łatwiej kopiować swoje dzieła za pomocą takich urządzeń, jak magnetofony i kserokopiarki.

Dotyczy to czystych nośników, takich jak kasety magnetofonowe, płyty CD, DVD, a nawet papier do drukarek, a także urządzeń, za pomocą których można na nich kopiować.

Kolejne rozporządzenia z lat 2003, 2008 i 2011 zaktualizowały rodzaje sprzętu objętego prawem. Katalog pozostał jednak w dużej mierze oparty na starszych technologiach.

„Technologia i cyfrowa rzeczywistość zmieniły się w tym czasie radykalnie” – ocenia ministerstwo kultury. „W efekcie przychody z opłat reprograficznych w Polsce należą do najniższych w UE od wielu lat, co skutkuje stratami dla tysięcy polskich twórców i wykonawców”.

Ministerstwo rozszerzyło zatem opłatę na szereg nowoczesnych urządzeń, w tym smartfony, telewizory, laptopy, komputery stacjonarne i tablety. Zostanie na nich nałożona opłata w wysokości 1% ceny urządzenia, płacona albo przez firmy produkujące produkty w Polsce, albo importujące je z zagranicy.

W efekcie roczne wpływy z tytułu opłaty mają wzrosnąć z ok. 36 mln zł (8,5 mln euro) w 2024 r. do 150–200 mln zł – podaje ministerstwo.

Dochody z tej opłaty nie trafiają do skarbu państwa (co oznacza, że ​​technicznie rzecz biorąc nie jest to podatek), lecz są pobierane przez organizacje zarządzające prawami autorskimi, takie jak Polskie Stowarzyszenie Producentów Audio-Video (ZPAV) i Stowarzyszenie Autorów (ZAiKS), które następnie przekazują je swoim członkom.

Decyzję ministerstwa z zadowoleniem przyjął ZPAV, który stwierdził, że „środowiska twórcze czekały na tę zmianę od ponad 15 lat, a jej brak kosztuje polską kulturę setki milionów złotych strat każdego roku”.

Opozycyjna partia PiS kwestionuje jednak legalność decyzji ministerstwa kultury, w szczególności fakt, że została ona wdrożona w drodze rozporządzenia (które może zostać wydane jednostronnie przez rząd), a nie ustawy (wymagającej zgody parlamentu i prezydenta).

„Polska konstytucja przewiduje wprowadzenie nowych podatków jedynie w drodze ustawy. Dlatego naszym zdaniem ta regulacja jest niekonstytucyjna” – powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej poseł PiS Zbigniew Kuźmik.

Dodał, że partia rozważa złożenie skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o zwrócenie się do TK o zbadanie, czy posunięcie resortu kultury jest zgodne z konstytucją.

PiS rozpoczął także kampanię w mediach społecznościowych, nazywając zmiany „nowym podatkiem Tuska”, odnosząc się do premiera Donalda Tuska.

W odpowiedzi na krytykę Cienkowski napisał w mediach społecznościowych, że „nie jest to nowe prawo, a jedynie aktualizacja przepisów sprzed ponad dwudziestu lat”, tak aby mogły odpowiadać współczesnym potrzebom.

Tymczasem jej ministerstwo argumentowało też, że opłaty „nie płacą zwykli ludzie, ale pobierają ją od korporacji” i zauważyło, że Polska generuje mniejsze przychody z opłat reprograficznych niż inne kraje w Europie.

Na przykład Węgry, których populacja wynosi zaledwie około jedną czwartą populacji Polski, wygenerowały ze składek w 2024 r. około dwukrotnie więcej – zauważyło ministerstwo.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.